piątek, 28 lipca 2017 r.

Lublin

Sąd ukarał posła grzywną

Dodano: 26 listopada 2002, 21:18

Poseł Stanisław Głębocki (Samoobrona) został wczoraj ukarany przez lubelski sąd 700 zł grzywny za to, że nie przyszedł na rozprawę
i nie wykonał wcześniej- szego rozporządzenia sądu. Tuż po rozprawie zastaliśmy posła w jego biurze, które mieści się 100 metrów od sądu.

Godzina 9. Wydział Pracy Sądu Rejonowego w Lublinie przy ul. 3 Maja w Lublinie. Pod salą nr 3 stoi tylko Magdalena Pasieczna. Kiedyś pracowała w sklepie Głębockiego, a teraz wytoczyła mu proces. Posła nie ma.
Na sali rozpraw sędzia Ewa Gulska stwierdza, że wezwanie wysłane pod adres biura poselskiego doręczono prawidłowo, a Głębocki nie usprawiedliwił swojej nieobecności. Nie wykonał też do tej pory polecenia sądu, który kazał mu dostarczyć dokumenty dotyczące zatrudnienia byłej pracownicy. – Sąd wymierza mu za to 700 zł grzywny – ogłosiła sędzia E. Gulska.
Po rozprawie, o 10.30 dzwonimy do biura poselskiego Głębockiego, które mieści się przy ul. 3 Maja w Lublinie, ok. 100 metrów od Sądu Pracy. Najpierw podajemy się za interesanta, który chce z nim rozmawiać. – Jest już ubrany i właśnie wychodzi z biura – odpowiada pracownica biura, która odsyła do poniedziałku.
– Byłem w poniedziałek u lekarza, mam zaklejone oko, dostałem zaświadczenie lekarskie – tłumaczy poseł w rozmowie z Dziennikiem przyczyny nieobecności w sądzie. – Dokumentów do sądu nie dostarczyłem, bo chciałem je przynieść na rozprawę. O grzywnie jeszcze nic nie wiem.
Poseł twierdzi, że w biurze był krótko. – Przyjechałem, bo się dowiedziałem, że pracownik biura nie dostarczył do sądu zwolnienia – mówi. – Potem przez cały dzień leżałem w domu.
Magdalena Pasieczna pracowała w sklepie Głębockiego przez ponad rok, do końca ub. roku. Została zwolniona, bo poseł zlikwidował sklep. Inspekcja Pracy wytknęła mu, że wystawił pracownicy błędne świadectwo pracy, nie zapłacił za urlop i części wynagrodzenia.
Poseł w piśmie do sądu przyznał, że popełnił błędy, bo nie stać go było na zatrudnienie radcy prawnego. Jednak już wywiązał się z zaleceń inspektorów pracy. Wyliczył, że byłej sprzedawczyni należy się 480 zł, ale ta takiej kwoty nie chciała przyjąć. Była pracownica uważa, że należy się jej ponad 19 tys. zł i o zasądzenie takiej kwoty wystąpiła do sądu.
Na wczorajszej rozprawie sąd przesłuchał świadka – kobietę, która w przeszłości pracowała w firmie Głębockiego.
– Przychodziłam do pracy o 6 rano, a wychodziłam o 6 czy 7 wieczorem – opowiadała. – Dostawałam za to 680 zł miesięcznie.
– Na rękę? – zapytała sędzia Gulska.
– Na zeszyt – odpowiedziała kobieta. – Szef prawie zawsze mówił, że nie ma pieniędzy. Trzeba było iść do jego sklepu i brać na konto pensji towar.
Poseł temu zaprzecza. – Dawałem wypłatę do ręki – mówi.
Poseł Głębocki jest członekiem sejmowej Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich. – Posłowie stanowią prawo i nie powinni go łamać – twierdzi poseł Franciszek Jerzy Stefaniuk, przewodniczący sejmowej Komisji Etyki. – Poseł powinien być bez skazy.

Poseł Józef Żywiec - lider lubelskiej Samoobrony

Nie wiedziałem o tym. Wyjaśnimy tę sprawę. Myślę, że poseł Głębocki dogada się ze swoją byłą pracownicą i żadnych spraw w sądzie już nie będzie opuszczał.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!