środa, 23 sierpnia 2017 r.

Lublin

Samo się zawaliło

Dodano: 11 grudnia 2005, 21:21

Nagle usłyszeliśmy straszny huk, zaczęła pękać ściana. Z sufitu zaczęło się sypać – opowiada pan Zdzisław. Eksperci wyjaśnią, dlaczego w czasie rozbiórki kamienicy przy Kowalskiej ucierpiał sąsiedni dom i jego lokatorzy. Na razie prace wstrzymano.

Lokal przy ul. Lubartowskiej 27/29, w którym doszło do feralnego zdarzenia, sąsiaduje bezpośrednio z kamienicą przy Kowalskiej 4c. Na zlecenie spółki Kamienice Miasta budynek przy Kowalskiej rozbierany jest przez firmę Radbud z Puław. W środę wieczorem, podczas robót, ściana i sufit sąsiadującego budynku zaczęły pękać i kruszyć się. Lokatorzy uciekli z mieszkania.
– Najemczyni lokalu została przeniesiona do hotelu, a my na zlecenie Radbudu zabezpieczyliśmy ściany mieszkania – mówi Adam Frączek z ADM „Centrum”, administratora budynku przy Lubartowskiej.
Nikt nie czuje się odpowiedzialny za wypadek. Wykonawca nie przyznaje się do winy, a zarządca rozbieranego budynku, którym jest spółka Kamienice Miasta twierdzi, że nie ma niebezpieczeństwa dla ludzi, którzy mieszkają przy Lubartowskiej. – Podczas rozbiórki zdarzają się różne rzeczy. Ale tutaj nie ma żadnego zagrożenia – twierdzi Wiesław Borkowski, dyrektor spółki Kamienice Miasta.
– Właśnie wydałem postanowienie o wstrzymaniu robót rozbiórkowych budynku przy Kowalskiej – mówi Stanisław Bicz, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego. – Stwierdziłem, że istnieje zagrożenie dla bezpieczeństwa ludzi i mienia w sąsiadującej z rozbieranym budynkiem oficynie przy Lubartowskiej.
Postanowienie nakłada na inwestora obowiązek przedłożenia w ciągu 30 dni ekspertyzy technicznej, określającej przyczyny awarii i sposób jej usunięcia.
Czy na czas budowy nie trzeba było przenieść lokatorów z kamienicy sąsiadującej z wyburzanym budynkiem? Zarządca kamienicy przy Kowalskiej 4c twierdzi, że nie. Od lubelskich rzeczoznawców budowlanych dowiedzieliśmy się, że w projekcie rozbiórki budynku muszą być ujęte zabezpieczenia sąsiadujących budowli. Szczególnie w tych starych i zamieszkanych przez ludzi kamienicach jest to niezbędne. Innego zdania jest inwestor. – Mamy projekt rozbiórki, a jeśli chodzi o projekt zabezpieczenia sąsiadujących obiektów, to nie było takiej potrzeby. Jest tylko zapis, żeby pewne roboty wykonywać ręcznie. Wszystkie nasze dokumenty zostały zresztą zatwierdzone przez nadzór budowlany – twierdzi Borkowski. – Czy była potrzeba projektu szczególnych zabezpieczeń, to wyjaśni ekspertyza, którą poleciłem zrobić – mówi Stanisław Bicz.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!