sobota, 21 października 2017 r.

Lublin

Sanepid. Szpitale kilka razy używają jednorazowego sprzętu

  Edytuj ten wpis
Dodano: 16 marca 2011, 19:41

W lubelskich sądach aktualnie toczą się dwa postępowania w sprawie odszkodowań za wszczepienie wirus
W lubelskich sądach aktualnie toczą się dwa postępowania w sprawie odszkodowań za wszczepienie wirus

Ile razy można wykorzystać sprzęt jednorazowego użytku? – Nawet pięć razy! – twierdzą bez ogródek dyrektorzy szpitali, którzy w ten sposób tną wydatki.


Ogólnopolska Izba Gospodarcza Wyrobów Medycznych Polmed alarmuje: nawet połowa polskich szpitali nie stosuje się do przyjętych procedur w stosowaniu sprzętu jednorazowego użytku. Powód? Oszczędności.

– Dyrektorzy szpitali oficjalnie przyznają, że jednorazowe sprzęty po odpowiedniej sterylizacji można wykorzystać pięciokrotnie. Nie chodzi o igły czy strzykawki, ale o nowoczesne urządzenia – mówi Witold Włodarczyk, dyrektor OIGWM. Dzięki temu – twierdzi Włodarczyk – szpital za każdym razem zaoszczędza od złotówki do nawet kilkuset złotych.

Sprawą zainteresował się już lubelski sanepid. Wczoraj inspektorzy zapowiedzieli, że w ciągu najbliższych dwóch tygodni pojawią się w lubelskich szpitalach. Pod kątem wielokrotnego wykorzystania jednorazówek będą też sprawdzać prywatne gabinety stomatologów.

– By zmniejszyć koszty, dentyści jedynie dezynfekują końcówki wierteł. A powinni je sterylizować. Natomiast w szpitalach sterylizuje się i wielokrotnie używa jednorazowych cewników i tub wspomagających oddychanie – mówi Paweł Policzkiewicz, dyr. Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie.

Jak inspektorzy zamierzają to zbadać? Przeglądając dokumenty. – Zestawimy ilość zamówień, które wpłynęły do firm medycznych na jednorazowy sprzęt z ilością przeprowadzonych zabiegów – tłumaczy Policzkiewicz.

Sanepid przekonuje, że zakażeń jest znacznie więcej niż podają oficjalne statystyki szpitali.

– Ich zdaniem, w Lublinie zakażenia szpitalne to ok. 2 proc. wszystkich zakażeń w ciągu roku. Według naszych szacunków – od 8 do 10 proc., nie licząc przypadków, których nigdzie nie zgłoszono. W klinikach za granicą odsetek jest mniejszy i wynosi ok. 5 proc. – mówi dr Sławomir Kiciak, epidemiolog z PSSE. – Podczas operacji pacjenci narażeni są m. in. na zakażenie wirusem żółtaczki typu B i C, paciorkowcem i gronkowcem. Choroba daje o sobie znać zwykle po kilku latach – dodaje dr Kiciak.

Artur Ozimek, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Lublinie potwierdza, że w Sądzie Okręgowym i Rejonowym toczą się dwa postępowania w sprawie odszkodowań za wszczepienie żółtaczki.

– W tej chwili trwają dwa procesy sądowe w sprawie roszczeń pacjentów o odszkodowanie za zakażenie gronkowcem w naszym szpitalu – przyznaje też Marta Podgórska, rzeczniczka prasowa SPSK nr 4 w Lublinie – Jeszcze 10 lat temu 90 proc. zakażeń wynikało z nieprawidłowej sterylizacji. Teraz jest to tylko kilka procent – dodaje.

Dyrektorzy lubelskich szpitali nie chcieli sprawy komentować.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Eryk
Olga
Tusia
(10) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Eryk
Eryk (28 sierpnia 2011 o 20:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
dzisiaj w kilku szpitalach w lublinie spotkałem się z absurdem w który ciężko uwierzyć ale jednak. Okazało się że lubelskie szpitale nie posiadają uprawnień do robienia zastrzyków, jeździliśmy do kilku różnych placówek i w każdej odesłali nas z przysłowiowym kwitkiem tłumacząc się że w szpitalu nie ma gabinetu zabiegowego przecież to jest absurd. Zatem nasuwa się jedna myśl - szpitale w lublinie nie są uprawnione do leczenia ludzi skoro nie można am zrobić głupiego zastrzyku!!! Co więcej osoby siedzące na izbie przyjęć chyba nie wiedzą po co tam są z wielką łaską przyjmują tych cierpiących ludzi niemal za każdym razem komentując, że po co tu przychodzicie przecież macie swoje lokalne przychodnie, (ja przypomnę, że mamy niedzielę po godzinie 16:00). To jest po prostu upokarzające.
Rozwiń
Olga
Olga (21 marca 2011 o 13:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pracowałam w gabinecie stomatologicznym i wiem jak sie oszczedza na tego typu rzeczach to skandal.Podstawa jest leczenie a nie jeszcze dobijanie ,wiem ze wiertła sa nie wymieniane nie sterylizowane tak jak trzeba Pani stomatolog nie kazala zmieniac wierteł poniewaz twierdzila ze przy chwilowym wierceniu u pacjenta nie przeniosa sie zarazki i wiertła byly uzywane kilkakrotnie.W końcu sie ktoś za nich weżmie jezeli bedzie stwierdzone ze jest cos uzywane kilkakrotnie powinni nakladac kary a minimum 50tys złotych na dany gabinet moze by sie nauczyli pieniadze biora grube od ludzi za leczenie zębów.
Rozwiń
Tusia
Tusia (17 marca 2011 o 10:33) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
a ja mam pytanie do Sanepidu ew. innych komentujących ten artykuł - co to są ww końcówki wierteł, które ponoć jako jedyne sterylizuje się u stomatologa? sama wykonuję ten zawód od kilku lat i nie bardzo wiem o co chodzi...
Rozwiń
Goran
Goran (17 marca 2011 o 10:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
O co wam chodzi? Chcecie być przyjmowani czy nie? Skoro rząd daje ograniczoną ilość środków na działanie szpitali to czemu się dziwicie? I tak macie szczęście, że lekarze skłonni są do nadwykonań, bo każdy wie, że mają zakontraktowaną określoną ilość zabiegów ratowania życia rocznie i każdy zadłuża szpital...
Rozwiń
Imię moje
Imię moje (17 marca 2011 o 09:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A co im zrobią?"??Pragnę tu przypomnieć umorzenie sprawy dentysty ukrainca który to nie miał żadnych warunków,a setki ludzi obsługiwał.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (10)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!