niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Lublin

Sanepid zamknął kuchnię w schronisku dla bezdomnych

Dodano: 12 listopada 2009, 11:18
Autor: tom

– Bractwo Miłosierdzia, a tego miłosierdzia tam nie widać – skwitował Paweł Policzkiewicz, szef lubelskiego sanepidu. Inspektorzy zamknęli kuchnię w Ośrodku Wsparcia dla Osób Bezdomnych Bractwa Miłosierdzia im. św. Brata Alberta przy ulicy Dolnej Panny Marii.

Kuchnia działała bez opinii sanitarnej i bez zezwolenia. Warunki higieniczne były złe, a żywność nie miała etykiet informujących o jej pochodzeniu. Inspektorzy natknęli się też na przeterminowane produkty.

– Ściany nie są otynkowane, sypie się z nich farba. A naczynia, w których było przygotowywane i podawane jedzenie, były brudne - mówi Policzkiewicz.

Kierownik ośrodka wsparcia tłumaczy się, że jedzenie przygotowywane jest na miejscu i dlatego nie jest oznakowana. – Obiady przywozimy w termosach z jadłodajni z ulicy Zielonej. Tylko kanapki czy suchy prowiant są przygotowywane na miejscu – mówi Adam Janasz.

W schronisku, które prowadzi Bractwo przy ulicy Dolnej Panny Marii mieszka 35 mężczyzn. 25 zajmuje miejsca w noclegowni. – Staramy się im zapewnić warunki jak w domu. Wydajemy posiłki trzy razy dziennie, takie, na jakie nas stać – tłumaczy Janasz.

– Do ośrodka przychodzą osoby chore, które tym bardziej potrzebują warunków higienicznych – zaznacza dyrektor lubelskiego sanepidu. – Chcieliśmy uniknąć zamykania kuchni, ale ze względu, że nie była ona zarejestrowana, nie mogliśmy pójść na taki krok.

Kuchnia będzie mogła działać w momencie, kiedy zostaną naprawione wszelkie niedociągnięcia i zostanie zarejestrowana w bazie sanepidu. Schronisko będzie się też musiało pozbyć wszelkich przeterminowanych produktów.

Czytaj więcej o:
TIX
edzia
Bidon
(12) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

TIX
TIX (13 listopada 2009 o 08:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gość-Chłop polski .......nie czytałeś uważnie ! Ta gołębica (czechosłowacki seriał Nemocnice na kraji mesta - Szpitał na peryfer
jach) latała nad ulicą Dolna Panny Marii.
Nie chodi tutaj o kuchnie na ulicy Zielonej.
Rozwiń
edzia
edzia (12 listopada 2009 o 23:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
no nie ma co.....ale się popisali...żenada nic dodać nic ująć. Takie postępowanie to wstyd. Kierownictwo sanepidu powinno trochę się zastanowić co robi. bezdomni do dla sanepidu pewnie gorszy gatunek ludzi więc lepiej niech nic nie jedzą ( bo to nie higieniczne). A co ma jakieś tam zarejestrowanie do tego żeby zamykać... daje się nakazy do wykonania i wpisuje do wykazu ( to chyba logiczne, że to nie restauracja pierwsza klasa)
Rozwiń
Bidon
Bidon (12 listopada 2009 o 20:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Z całym szacunkiem do pracy Sanepidu ale tu nastąpiło jakieś przegięcie bo tak na zdrowy rozsądek to jadłodajnia nie sprzedawała posiłków a rozdawała więc siłą rzeczy nie jest podmiotem gospodarczym który musi zgłaszać swoją działalność a jako że jest to instytucja charytatywna działająca przy pomocy darczyńców a za wydane posiłki nie otrzymuje wynagrodzenia to należało zwrócić uwagę dać termin itd. jednym słowem jest to inna "instytucja "i wymaga innego traktowania co nie znaczy że wszystko dozwolone ale więcej wyrozumiałości polecałbym .Więc jeżeli ja poczęstuję sąsiadów mięsem z grila którego termin mija np. jutro a przyrządziłem go pod chmurką czy w domu ale w swojej kuchni nie pomalowałem ścian tzn. że popełniłem wykroczenie ???! jeżeli tak to jest to coś tu nie gra .Ja rozumiem dbałość o zdrowie i przepisy ale ta instytucja jest bardzo specyficzna bo jak ktoś słusznie zauważył co jest lepsze -jedzenie ze śmietnika resztek czy jedzenia posiłków z bardzo krótkim terminem ważności ?wiem sam po sobie że zdarzało się mnie spożyć coś z własnej lodówki o czym zapomniałem a wydawało się świeże a termin minął nawet 2-3 tyg. temu a nawet dłużej i żyję bo jakby ktoś z sanepidu nie wiedział to producenci używają konserwantów dających takie możliwości nawet po 2-3 miesiącach bo jakby co to donoszę że wszystkie wędliny pakowane próżniowo po terminie ważności są zwracane producentowi a ten co wyrzuca ? nie dla oka daje część takim właśnie fundacjom a reszta przepakowana z nową datą przydatności trafia z powrotem na półki!Więc nie tu trzeba szukać, pewnie wypadało skontrolować dać wytyczne ale potraktować z dużą wyrozumiałością bo jest to często jedyny posiłek ciepły na cały dzień zaś ze zdjęć nie widać by tam była tragedia ludzie mieszkają w gorszych warunkach ale to już sanepidu nie interesuje !a może sanepid powiadomił by jakieś władze by wspomogły w naprawie wskazanych wymogów może tak biskupa Życińskiego może on pomoże z założenia powinien być miłosierny dla bliskich a może KUL stara ucząca miłości do bliźniego instytucja kształcąca min. księży i miłości do bliźniego dysponująca duuużą kasą więc po co od razu zamykać ?.
Rozwiń
Chłop Polski
Chłop Polski (12 listopada 2009 o 19:33) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
SŁYSZŁEM KIEDYŚ TAKIE POWIEDZENIE "GDYBY GŁUPOTA MIAŁA SKRZYDŁA TO PANI BY LATAŁA JAK GOŁĘBICA"
wczoraj widziałem jak coś takiego latało nad ul.Zieloną-........ani ptak, ani samolot z pewnością to nie był.
Rozwiń
Gość
Gość (12 listopada 2009 o 19:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
SŁYSZŁEM KIEDYŚ TAKIE POWIEDZENIE "GDYBY GŁUPOTA MIAŁA SKRZYDŁA TO PANI BY LATAŁA JAK GOŁĘBICA"
wczoraj widziałem jak coś takiego latało nad ul.Zieloną-........ani ptak, ani samolot z pewnością to nie był.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (12)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!