czwartek, 19 października 2017 r.

Lublin

Sędziowie skazują po omacku

  Edytuj ten wpis
Dodano: 8 grudnia 2008, 20:09

150 tys. zł odszkodowania i publiczne przeprosiny za "bandyckie” naruszenie praw obywatelskich - taki wyrok wydał sąd na lubelskiego policjanta. Funkcjonariusz nawet nie wiedział, że proces się toczył.

Policjantowi Andrzejowi B. proces wytoczył Leszek L. Przed trzema laty funkcjonariusz prowadził wobec niego postępowanie. Chodziło o groźby. Policjanci zatrzymali mężczyznę i użyli wobec niego siły. Jesienią ub. roku Leszek L. skierował do sądu pozew. Domagał się przeprosin za to, że policjant - tu wskazał właśnie na Andrzeja B. - w bandycki sposób naruszył jego prawa obywatelskie, lżył, bił i szantażował. Zażądał za to 150 tys. zł odszkodowania.

Leszek L. podał adres, pod którym miał mieszkać policjant - Turka, osiedle Borek, ulica Bukowa oraz jego adres pracy. Prawdziwy był tylko adres komendy, bo policjant mieszka 30 km od Turki.

Ruszył proces. Leszek L. nawet nie musiał stawiać się w sądzie. Zwolniono go z kosztów, dostał adwokata z urzędu, który przychodził na rozprawy za niego. Sąd wysyłał wezwania policjantowi na adres w Turce. Listonosz nikogo we wskazanym mieszkaniu nie zastawał. Wezwanie wracało do sądu z adnotacją: "Zwrot, nie podjęto w terminie”. I tak kilkakrotnie.

W czerwcu Sąd Okręgowy w Lublinie wydał zaoczny wyrok: nakazał policjantowi wypłacić Leszkowi L. 150 tys. zł odszkodowania, zwrócić 12 tys. zł kosztów i opublikować przeprosiny w telewizyjnej Panoramie Lubelskiej.

Dopiero pismo z lipca, wysłane na osiedle Borek, poczta zwróciła sądowi z adnotacją: "Adresat pod wskazanym adresem nie mieszka”. Wówczas sąd wysłał policjantowi wyrok do miejsca pracy.

W sądzie twierdzą, że wszystko odbyło się zgodnie z przepisami.
- Wezwanie, które nie zostało podjęte a było dwa razy awizowane, uważane jest za doręczone - mówi Alicja Zych, przewodnicząca I Wydziału Cywilnego Sądu Okręgowego w Lublinie.

Komenda policji wynajęła Andrzejowi B. adwokata, który doprowadził do tego, że z wyroku zdjęto rygor natychmiastowej wykonalności. Sprawa ma dalszy ciąg. Ponownie ruszył proces, tym razem już z udziałem Andrzeja B. Ale Leszek L. znów do sądu nie przychodzi. Jest poszukiwany do odbycia kary za niezapłaconą grzywnę. 4 grudnia na rozprawie zjawiła się jego siostra, główny świadek rzekomego pobicia przez policjanta. Okazało się, że jej brat pozwał niewłaściwą osobę.

- Tego pana, który siedzi na sali widzę po raz pierwszy - powiedziała wskazując na Andrzeja B. - Jego nazwisko usłyszałam od ludzi. Widocznie to pomyłka.

Andrzej B. nie chciał tego komentować. Następna rozprawa przed wigilią.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
~gość~
ofiara sądu
common
(19) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

~gość~
~gość~ (11 grudnia 2008 o 18:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gość napisał:
Może należałoby po prostu zając się tymi na Wiejskiej? To oni uchwalili kpc, a min Sprawiedliwości wydał rozporządzenie w sprawie doręczania pism sądowych. Taka jest zasada: jeżeli wraca przesyłka z adnotacją, ze była prawidłowo awizowana dwa razy, to uznaje się ją za doręczoną prawidłowo. Jezeli z adnotacja "adresat nieznany/ adresat nie mieszka" - szuka się adresata. Przepis nie jest bez sensu - są osoby, które z założenia nie odbierają przesyłek poleconych. A w wypadkach, gdy pozwany, prawidłowo powiadomiony, nie stawia się na rozprawę, sąd może wydać wyrok zaoczny - to znaczy uwzględnić powództwo "dając z góry" wiarę powodowi. Taki wyrok łatwo procesowo się zaskarża i na pewno w tej sprawie tez ma to miejsce (i to nie adwokat "doprowadził" do uchylenia rygoru natychmiastowej wykonalności, który z urzedu sąd MUSI nadać wyrokowi zaocznego, ale skorzystał z normalnego, przewidzianego prawem środka). W tej sprawie odbyło się wszystko prawidłowo po stronie sądu - natomiast ewidentnie zawalił listonosz, skoro pierwsze przesyłki doręczył. Wolę nie myśleć, jak na doręczaniu pism sądowych odbije się zniesienie obowiązku meldunkowego (nie będzie wszak wymeldowania!).

Wiem,że zwalanie wszystkiego na sędziów jest najprostsze, ale dla własnego rozwoju warto czasem trochę pomyśleć nad problemem

myli Gość dwie rzeczy ,jedną rzeczą jest doręczanie pism awizowanych na właściwy adres a drugą sprawą jest doręczanie wezwań na fikcyjny adres ,i proszę nie zganiać na Wiejska czy Sejm nie tędy droga
Rozwiń
ofiara sądu
ofiara sądu (11 grudnia 2008 o 17:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ja też mogę dodać ciekawą historię dotyczącą sądu rejonowego w Lublinie. Otóż bardzo dobrze znany lubelskiej policji i właśnie temu sądowi złodziej - recydywista okradający mieszkania i domy, kilka lat temu włamał się do mojego mieszkania. Ukradł wtedy telewizor i trochę biżuterii oraz pewną kwotę pieniędzy. Został złapany przez policję (w samochodzie, którym jechał ze swoimi kompanami policja znalazła moje rzeczy i pieniądze) i trafił do aresztu. Po zidentyfikowaniu moich rzeczy, otrzymałam je z powrotem, natomiast pieniądze trafiły do bankowego depozytu (policjant poinformował mnie, że będę mogła je odebrać po zakończeniu rozprawy). Po kilku latach (tyle trwała rozprawa!) napisałam pismo do sądu o oddanie mi moich pieniędzy. Jakież było moje zdziwienie, kiedy otrzymałam odpowiedź na swoją prośbę, w której uzasadnienie brzmiało mniej więcej tak: "sąd przekazał pieniądze skazanemu ze względu na to, że kwota podawana przez pokrzywdzoną nie zgadza się z kwotą znalezioną przy skazanym." (mimo iż potrafiłam podać szczegóły dotyczące banknotów). A więc sąd uwierzył drobnemu złodziejaszkowi nie mnie! Czyli krótko mówiąc: złodziej dostał za darmo pieniądze, które mi ukradł. Jaki z tego wniosek? Opłaca się kraść! Brawo dla inteligencji sędziego! Co więcej, sąd, pomimo iż skazany był wielokrotnym recydywistą, kilka razy wypuszczał go na warunkowe zwolnienie, co skończyło się tym, że ów złodziej wreszcie dał nogę na dobre. Złota Kaczka dla Sądu Rejonowego w Lublinie!
Rozwiń
common
common (10 grudnia 2008 o 16:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ta sprawa to jeszcze nic. Tak samo pozwał kryminalista sędziego za naruszenie jego dóbr osobistych i inny sędzia zasądził mu odszkodowanie tak jak od tego policjanta. Takie prawo uchwalają posły, których wybieracie.
Rozwiń
Gość
Gość (10 grudnia 2008 o 11:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Może należałoby po prostu zając się tymi na Wiejskiej? To oni uchwalili kpc, a min Sprawiedliwości wydał rozporządzenie w sprawie doręczania pism sądowych. Taka jest zasada: jeżeli wraca przesyłka z adnotacją, ze była prawidłowo awizowana dwa razy, to uznaje się ją za doręczoną prawidłowo. Jezeli z adnotacja "adresat nieznany/ adresat nie mieszka" - szuka się adresata. Przepis nie jest bez sensu - są osoby, które z założenia nie odbierają przesyłek poleconych. A w wypadkach, gdy pozwany, prawidłowo powiadomiony, nie stawia się na rozprawę, sąd może wydać wyrok zaoczny - to znaczy uwzględnić powództwo "dając z góry" wiarę powodowi. Taki wyrok łatwo procesowo się zaskarża i na pewno w tej sprawie tez ma to miejsce (i to nie adwokat "doprowadził" do uchylenia rygoru natychmiastowej wykonalności, który z urzedu sąd MUSI nadać wyrokowi zaocznego, ale skorzystał z normalnego, przewidzianego prawem środka). W tej sprawie odbyło się wszystko prawidłowo po stronie sądu - natomiast ewidentnie zawalił listonosz, skoro pierwsze przesyłki doręczył. Wolę nie myśleć, jak na doręczaniu pism sądowych odbije się zniesienie obowiązku meldunkowego (nie będzie wszak wymeldowania!).

Wiem,że zwalanie wszystkiego na sędziów jest najprostsze, ale dla własnego rozwoju warto czasem trochę pomyśleć nad problemem
Rozwiń
policjant
policjant (9 grudnia 2008 o 19:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
po przeczytaniu artykułu stwierdzam ,że nie jesteśmy chronieni , bardzo proszę , każdy może pozwać słusznie lub niesłusznie kogoś ,ale pozwanym nie powinien być policjant , a komenda go zatrudniająca -komenda dalej po przegraniu ściąga należności od pracownika ,jak można pozwać policjanta w służbie ?Niech ktoś się nad tym zastanowi. ! Niedługo może być pozwany każdy inny policjant np CBŚ,kryminalny ,gdzie jest ochrona funkcjonariuszy !!,Sąd oczywiście się ośmieszył i skompromitował tym wyrokiem. Na samym początku powinien wezwać komendę jako odpowiedzialną , a nie wysyłać pod fikcyjny adres wezwania ! Niech nikt nie zgania odpowiedzialności na listonosza !
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (19)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!