sobota, 3 grudnia 2016 r.

Lublin

Sezon na kleszcza

Dodano: 17 kwietnia 2003, 20:36

Wraz z nadejściem ciepłej aury w lubelskich lasach pojawiły się kleszcze. Ludzi jeszcze nie atakują. Za to już dają się we znaki psom. Coraz więcej osób zgłasza się z pogryzionymi czworonogami do weterynarzy.

Waldemar Szabała, leśnik z Nadleśnictwa Świdnik mówi, że kleszcze już są. - Ale w tym roku żaden mnie jeszcze nie ugryzł. A w poprzednich latach owszem.
Kleszcze czekają na swoje ofiary na drzewach, w pobliżu ścieżek. Gdy zwierzę lub człowiek przechodzi - opadają. Mogą wywołać zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych oraz boreliozę. Na tę pierwszą chorobę nikt z mieszkańców woj. lubelskiego w tym roku nie zachorował. W ubiegłym - kilku.
Przed zapaleniem opon mózgowo-rdzeniowych można się chronić. Najlepiej szczepiąc się. Na przykład w sanepidzie przy ul. Pielęgniarek w Lublinie. Kosztuje to 60 zł.
- Pierwszą dawkę najlepiej przyjąć zimą, drugą po 1-3 miesiącach, a trzecią po 9-12 miesiącach po drugiej - mówi dr Janusz Słodziński, epidemiolog z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie. - Ale szczepienie wiosną lub latem też jest możliwe. Odbywa się w przyspieszonym trybie.
Niestety, przeciw boreliozie szczepionki nie ma. W ubiegłym roku zachorowało na nią kilkudziesięciu mieszkańców naszego regionu. W tym roku zanotowano dwa przypadki boreliozy, ale zakażenie nastąpiło w zeszłym sezonie. Choroba ujawniła się dopiero teraz.

- W miejscu ugryzienia tworzy się czerwona plamka, tzw. rumień - mówi dr Anna Łyczak z Kliniki Chorób Zakaźnych szpitala im. Jana Bożego w Lublinie. - Nie leczona borelioza doprowadza do poważnych i trwałych powikłań stawowych i neurologicznych.
Przed boreliozą chronić można się w jeden sposób - odpowiednio ubierając się przed wyjściem do lasu. Należy osłonić szczególnie głowę, uszy, okolice łokci i kolan. Po powrocie zaś dokładne obejrzeć całe ciało. Kleszcz potrzebuje ok. 24 godzin, aby zarazić człowieka. Przez ten czas zdążymy do lekarza, który w sposób fachowy wyciągnie pajęczaka. Ugryzienie nie jest także równoznaczne z zachorowaniem. Tylko 1-4 proc. kleszczy jest nosicielami chorób.
Choć od ludzi kleszcze na razie stronią, już dają się we znaki psom. - Problem pojawił się trzy tygodnie temu - mówi Małgorzata Wasilewska, lekarz weterynarii z lecznicy przy ul. Ułanów w Lublinie. - Skutkiem ugryzienia może być choroba o nazwie babeszioza. Objawia się osłabieniem, gorączką, krwiomoczem, niezbornością ruchową. Może się zakończyć śmiercią. Psa można zabezpieczyć specjalnym preparatem kupionym u lekarza weterynarii lub w sklepie zoologicznym.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO