sobota, 10 grudnia 2016 r.

Lublin

Siłą usunęli krzyż

Dodano: 23 lipca 2002, 21:34

Resztki stalowej liny urwanej, gdy pięć traktorów usuwało krzyż, pokazuje Zenon Dzierżak (Izabela Le
Resztki stalowej liny urwanej, gdy pięć traktorów usuwało krzyż, pokazuje Zenon Dzierżak (Izabela Le

Mieszkańcy wsi Dobre wyrwali z ziemi przy pomocy ciągników pięciometrowy krzyż. Ustawił go miejscowy ksiądz, przeciwny budowie drogi.

- Hańba. Gdyby ksiądz wystawił krzyż na podwórzu, to my byśmy mu jeszcze pomogli przy robocie. Ale on bezprawnie postawił krzyż na drodze. Trzeba to było wyprostować - mówi Zenon Dzierżak, mieszkaniec Dobrego.
Mieszkańcy weszli w spór z księdzem pochodzącym z ich wsi. Kapłan nie zgodził się oddać kawałka ojcowizny na budowę drogi powiatowej łączącej Karczmiska, Wólkę Polanowską, Dobre i Kazimierz. Brak zgody skutecznie zablokował realizację inwestycji na dwóch odcinkach. Droga o długości 2,2 km ma być utwardzona do końca 2003 roku. Inwestycja jest zaawansowana w 60 proc.
- Inwestycja jest konieczna - uważa Andrzej Rozwód, członek Zarządu Starostwa w Opolu Lubelskim. - Mieszkańcy Dobrego, Wólki Polanowskiej, Polanówki i Rogowa, aby dostać się do Kazimierza muszą nadrabiać ok. 10 km. To jedyna szosa, którą da się przejechać przy wylewach Chodelki i Wisły.
- Kto nie próbował przekonywać księdza. Sołtys, rada sołecka, drogowcy. Wszystko na nic - mówi jeden z mieszkańców.
- Ten ksiądz to nie człowiek - dodają inni. - On i jego brat są skłóceni z całą wsią. Przeszkadzali także przy zakładaniu telefonów i wodociągów. Wieś jest dla niego za dobra.
Na jesieni w pasie spornej drogi, tuż przed rodową posesją, ksiądz wystawił metalowy krzyż. - Wieczorami i po nocach ludzi zatrudniał. Zbroił się jak Hussein. Nie było nawet jak dać znać do urzędów, bo o tej porze nieczynne - mówi sąsiadka.
- To ewidentna samowolka - wtrącają. W opolskim starostwie potwierdzają. Ustawienie krzyża w ziemi czyli tzw. obiektu nowej architektury wymaga zgłoszenia i prawa do dysponowania nieruchomością. W tym przypadku oba wymogi nie zostały spełnione, więc nadzór budowlany wydał decyzję o rozbiórce. Ale krzyż stał jak stał. W poniedziałek wieś wzięła sprawę w swoje ręce: ludzie zdjęli wizerunek Chrystusa i postawili na posesji nieobecnego w tym czasie księdza. Ramiona krzyża przywiązano powrozami do traktora. Gdy liny się rwały z ratunkiem szły kolejne ciągniki - ostatecznie pięć traktorów dało radę. - Jestem katolikiem. Przykro było na to patrzeć - mówi Władysława Wicha.
- Niech pani napisze, że w zadumie i przygnębieniu staliśmy tam pod krzyżem - dodaje jedna z kobiet. Gdy ludzie demontowali krzyż, brat księdza próbował przeszkadzać. - Na traktorze uzbrojonym w widły i kosę jechał prosto na ludzi - relacjonuje Władysława Wicha. - Któryś z chłopów skoczył do kabiny. Ciągnął go za włosy i jakoś zatrzymał. Skończyło się na pogróżkach, że "ktoś zapłaci za to głową”.
Jan Cieślak, brat księdza, odpiera zarzuty: - Krzyż nie był ustawiony w pasie drogi a na własnej posesji. Potwierdza to wyrys z planu miejscowego. Nie wiem jakim cudem sąsiedzi mają korzystne dla nich dokumenty. Próbowałem się odwoływać. Teraz już nie mam po co. Krzyż zdemontowali. Jeszcze mnie pobili.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO