piątek, 15 grudnia 2017 r.

Lublin

Medalik, zegarki, pierścionki, okulary i monety wydobyła na terenie b. obozu koncentracyjnego ekipa amerykańskich archeologów i filmowców. Prawdopodobnie ziemia kryje więcej takich skarbów. – Dlatego nikomu nie pokażę, gdzie je znaleźliśmy. Bo przyjdą poszukiwacze i przekopią cały obóz – zastrzega dyrektor Państwowego Muzeum na Majdanku.

Amerykanie pojawili się na terenie byłego obozu na Majdanku pod koniec października. Ekipie filmowej towarzyszył archeolog i czterech byłych więźniów Majdanka, dziś obywateli Australii. Szukali pamiątek po zgładzonych. Kopali w ziemi i kręcili film dokumentalny przez trzy dni.
– Pierwsze miejsce wskazane przez byłego więźnia okazało się nietrafione. Zaczęli szukać w innym miejscu. Wreszcie, ostatniego dnia, dopisało im szczęście – opowiada Edward Balawejder, dyrektor Państwowego Muzeum na Majdanku.
Biżuteria, srebrne monety, zegarki, okulary – lista wykopanych rzeczy liczy prawie 50 pozycji. Prawdopodobnie ziemia na terenie b. obozu kryje znacznie więcej drogocennych przedmiotów. Dlatego nikt z pracowników muzeum nie ma prawa pokazać miejsca, w którym je znaleziono. – Nie chcę, by zaczęli się tu zjeżdżać archeolodzy i inni poszukiwacze skarbów – mówi dyrektor.
Artykuł „Skarby z Majdanka”, jaki na temat „wykopalisk” na Majdanku opublikował „New York Times”, pojawił się wczoraj na stronach Onet.pl. I wywołał burzę wśród internautów: „Nie pochwalam tej archeologicznej wyprawy. Coś tu zostało naruszone, ale nie prawo własności do pierścionków, lecz prawo świętości tej Ziemi”. I była to jedna z najłagodniejszych wypowiedzi.
– Dostaliśmy zgodę Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa oraz wojewódzkiego konserwatora zabytków. A prace nadzorował archeolog wyznaczony przez konserwatora – tłumaczy się dyrekcja muzeum.
Organizator wyprawy na Majdanek, amerykański dokumentalista Matt Mazer, powiedział reporterowi „New York Timesa”, że on i jego ekipa nie są poszukiwaczami skarbów w tradycyjnym rozumieniu tego słowa. – Wydaliśmy milion dolarów, by znaleźć pierścionki warte może sto dolarów – tłumaczył Mazer. – Ale znaleziska mają ogromną wymowę. Współczesny człowiek nie jest w stanie zrozumieć tamtych doświadczeń. Patrząc na te rzeczy i wiedząc, jak się tu znalazły, możemy przynajmniej na chwilę połączyć się z tamtymi ludźmi i ich cierpieniem.
Co się stanie z wykopanymi rzeczami, które teraz zamknięto w muzealnym sejfie? – Są własnością muzeum – mówi dyrektor Balawejder. – W przyszłym tygodniu wprowadzimy je do ewidencji eksponatów. Wiele z nich zostanie poddanych konserwacji, a potem zrobimy wystawę. Być może nawet objazdową.
Mat Mazer ma nadzieję, że dzięki temu znaleziska obejrzą w Izraelu i innych krajach.

„Byli więźniowie obozu koncentracyjnego na Majdanku powrócili – z archeologami, detektywami i dokumentalistami – na miejsce kaźni, aby szukać pamiątek po zgładzonych i przypomnieć światu o zbrodni sprzed lat. Teren obozu jest nimi usiany. Wystarczy zdjąć cienką warstwę ziemi, aby je zobaczyć.
Adam Frydman przymknął powieki i przywołał obrazy sprzed 62 lat. Miał wtedy 20 lat i właśnie przywieziono go tu wraz z ojcem i bratem z warszawskiego getta. Zobaczył setki polskich Żydów stłoczonych za drutami kolczastymi. Usłyszał szczekanie psów. Wciągnął powietrze – poczuł woń śmierci. Otworzył oczy i wskazał bez wahania: „Tam”.
Ludzie zaczęli kopać w tym miejscu. Grupa archeologów przywróciła byłemu obozowi koncentracyjnemu wygląd miejsca zbrodni. Na miejscu są ofiary, świadkowie i dowody. Na polu o wymiarach 350 na 80 metrów, podzielonym na kwadraty przypominające płytkie groby, odkopano około 20 pierścionków, złotą bransoletę, dwa zegarki, okulary w złoconej oprawie, medalik i 15 złotych monet amerykańskich. Już po znalezieniu pierwszej rzeczy, jakiegoś szkiełka, a może drobiny kamienia półszlachetnego zespół uznał swoją misję za sukces. „Dla mnie to był akt oporu – wspomina Adam Frydman. – Ludzie spodziewający się śmierci mówili, że nie oddadzą swojej własności Niemcom, żeby nie pomagać im w wygraniu wojny” (...)
Źródło: Onet.pl
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!