sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Lublin

"Sklep lekceważy nasze decyzje". Sanepid donosi do prokuratury

Dodano: 12 września 2013, 16:33

"Sklep zamknięty z powodu kontroli” – taka kartka witała wczoraj amatorów dopalaczy <br />
 (MACIEJ KACZ
\"Sklep zamknięty z powodu kontroli” – taka kartka witała wczoraj amatorów dopalaczy
(MACIEJ KACZ

Sanepid zawiadomi prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Chodzi o sklep przy ul. Furmańskiej, który nadal sprzedaje dopalacze

– Wysyłamy do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, polegającego na wprowadzaniu do obrotu środków zastępczych, które stanowią zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi – powiedziała w czwartek Irmina Nikiel, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie.

Środki zastępcze, czyli tzw. dopalacze pojawiają się w jednym z lokali przy ul. Furmańskiej. Działają tutaj dwie firmy: "Matisz” i "Peka”. Sanepid informuje, że to ta pierwsza próbuje je sprzedawać.

Sklep już w maju był z tego powodu kontrolowany i został zamknięty na trzy miesiące (na tyle maksymalnie pozwalają przepisy). W sierpniu zaczął znowu działać i nadal sprzedaje dopalacze.

W maju w czasie kontroli inspektorzy sanepidu zabezpieczyli tutaj kilkaset sztuk używek. Teraz znajdują po kilkanaście, maksymalnie kilkadziesiąt sztuk. Wydali nowe decyzje zakazujące sprzedaży niebezpiecznego towaru i chcą definitywnie zamknąć lokal. Ale sklep nie respektuje tych decyzji.

Kontrole do skutku

Sanepid zapowiada więc, że będzie do skutku prowadził w nim kontrole. – Tak długo, jak ten sklep będzie funkcjonował, będziemy wycofywać wszystkie znalezione tam środki zastępcze. Nawet pojedyncze opakowania stanowią zagrożenie dla zdrowia i życia – mówi dyr. Nikiel.

Jedna z takich kontroli odbyła się w czwartek. Inspektorom sanepidu przez cały czas asystowali policjanci.

– Sprzedawcy często nie chcą przyjmować decyzji, wręczanych przez urzędników. Udają, że ich nie słyszą lub nie widzą – wyjaśnia Janusz Wójtowicz, rzecznik Komendanta Wojewódzkiego Policji. – Naszym zadaniem jest sprawić, by decyzje zostały skutecznie wręczone.

Policja na pomoc

Policjanci nie tylko pomagali w kontroli sprzedawców. Zabrali się również za klientów. Legitymowali nastolatków, którzy odwiedzali sklep.

– Chcemy uczulić nieletnich na zagrożenia płynące z zażywania dopalaczy – dodaje Wójtowicz. – Młodzi ludzie często nie zdają sobie z tego sprawy. Poza tym w ciągu dnia powinni być w szkole, a nie na zakupach.

Cały czas trwa postępowanie administracyjne w sprawie nałożenia kary finansowej na sklep. Według ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, za sprzedaż dopalaczy grozi kara w wysokości od 20 tys. do 1 mln zł. Firmie grozi też kara za niewykonanie decyzji sanepidu.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!