poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.

Lublin

"Dilują" chrupkami i kawą. Sklepiki szkolne kombinują i czekają na zmiany

Dodano: 27 listopada 2015, 06:46

Co najmniej 500 właścicieli szkolnych sklepików podpisze się pod listem do ministra zdrowia o zmianę listy produktów, które mogą być sprzedawane w prowadzonych przez nich punktach. Zapowiadają, że jeśli nie otrzymają większej swobody, to wkrótce zbankrutują

Jednym z pomysłodawców akcji i współzałożycielem stowarzyszenia „Zdrowo i ze smakiem w szkole” jest Łukasz Szendała, właściciel szkolnego sklepiku w XXIII LO w Lublinie (na zdjęciu).

– Obecnie obowiązujące przepisy są absurdalne – uważa handlowiec. – Produktów, które możemy sprzedawać, nikt nie chce kupować. Wiele osób już zrezygnowało z prowadzenia sklepików. Ci, którzy zdecydowali się zostać, zarabiają o ok. 60 procent mniej niż w ubiegłym roku. Jeśli nic się nie zmieni, to zbankrutują.

Od 1 września, zgodnie z rozporządzeniem ministra zdrowia, w szkołach można sprzedawać tylko zdrową żywność. Na liście produktów zakazanych znalazła się m.in. sól, cukier, biała mąka, a zatem także najchętniej kupowane kanapki z pszennych bułek, cebularze i drożdżówki. Poprzednia minister edukacji na początku października informowała, że udało jej się wynegocjować z ministrem zdrowia powrót drożdżówek. Miała też rozmawiać z nim o kawie. Zapowiadane zmiany jednak nigdy nie nastąpiły.

– Mimo tych zapowiedzi nic się nie zmieniło – podkreśla Grażyna Fijałkowska, kierownik oddziału żywności, żywienia i przedmiotów użytkowych lubelskiego sanepidu. – Z posiadanych przez nas informacji nie zostanie uchylone i będzie nadal obowiązywać.

Handlowcy się nie poddają i mają nadzieję, że nowy minister zdrowia będzie chciał z nimi na ten temat rozmawiać.

– W tej chwili opracowujemy listę produktów, o których dopuszczenie będziemy prosić. Nie chcemy powrotu chipsów, batonów czy wysoko słodzonych napojów, ale np. podniesienia dopuszczalnej ilości cukru i soli w produktach – mówi Łukasz Szendała.

Właściciele sklepików chcą także m.in. zwiększenia pojemności wody z 330 ml do co najmniej 0,5 l, możliwości serwowania kawy uczniom pełnoletnim, a także powrotu cebularzy.

„Dilują” chrupkami, kawą i drożdżówkami

– Tajemnicą poliszynela jest to, że ajenci szkolnych sklepików łamią nowe prawo. Gdybym chciał ściśle przestrzegać zaleceń sprzedawałbym tylko surowe warzywa i owoce – mówi sprzedawca w sklepiku w jednej z lubelskich szkół. – Nawet w chrupkach kukurydzianych jest zbyt wiele soli by móc je legalnie sprzedawać. Ale coś sprzedawać muszę, dlatego „diluję” chrupki z nadzieją, że mnie nie ukarzą.

Wczoraj odwiedziliśmy kilka szkolnych sklepików. Znaleźliśmy w nich m.in. kawę i drożdżówki. Towar nie był chowany pod ladą. Urzędnicy, jak na razie, na nic takiego się nie natknęli.

– W tym roku szkolnym przeprowadziliśmy 9 kontroli w szkolnych kioskach i sklepikach z 65, które nadzorujemy – mówi Fijałkowska. – Nie wystawiliśmy ani jednego mandatu, czy wniosku o ukaranie w związku z wprowadzaniem do obrotu środków spożywczych niespełniających kryteriów rozporządzenia.

Czytaj więcej o: Lublin szkoła edukacja
Użytkownik niezarejestrowany
Gość
Gość
(5) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (7 października 2017 o 16:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
teraz można kupować produkty zgodne z ust. na ***szkolne-sklepiki.pl polecam!!!
Rozwiń
Gość
Gość (4 lutego 2016 o 18:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
nie ma aż tak źle na www.sklepiki-szkolne.pl jest pełny asortyment do sklepików szkolnych
Rozwiń
Gość
Gość (19 grudnia 2015 o 17:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dlaczego w sklepikach szkolnych sprzedawane są chińskie zabawki?
Rozwiń
Gość
Gość (27 listopada 2015 o 12:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
W sklepiku w szkole mojej córki jakoś nie mają tak tragicznego problemu. Znam się z ajentem i choć początkowo było zachwianie, to teraz widzi poprawę. Przede wszystkim promowanie w samej szkole - plakaty, jakieś mini-kampanie, że nie należy się bać zdrowego jedzenia. Sklepik zamawia produkty ze Stewiarni, dzieciom smakują przekąski i chyba o to chodzi, prawda?
Rozwiń
Gość
Gość (27 listopada 2015 o 08:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zakazy sprzedawania drożdżówek itp. w szkolnych sklepikach to największy bezsens 2015 roku...Dzieci i tak chodzą sobie do pobliskich sklepów i kupują co chcą...ja wychowałem się na szkolnych sklepikach, w których były drożdżówki, słodycze i jestem chudy i bez cukrzycy...dzieci mają taką przemianę materii, że mogą jeść tabliczkę czekolady dziennie a i tak to spalą w ciągu dnia. Radziłbym po prostu nie robić z dzieci łajz i nie dawać im zwolnienia z wf-u albo zakazu zabawy z kolegami na dworze bo biedactwo się przemęczy albo będzie miał kaszelek...Pozdrawiam
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (5)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!