wtorek, 19 grudnia 2017 r.

Lublin

Szef Kliniki Położnictwa i Patologii Ciąży szpitala przy ul. Staszica szykanował naszego Czytelnika, który nagłośnił sprawę rozdzielania matek od ich dzieci. A dyrektor szpitala nie reaguje na naszą krytykę i unika rozmowy z Dziennikiem.

- Wypisujemy córkę na własną prośbę - powiedział nam wczoraj Grzegorz Kosienkowski, mąż kobiety, która miała zostać rozdzielona z dzieckiem. Z tego powodu pozwolił na ujawnienie nazwiska. - Wczoraj kierownik kliniki podszedł do mnie i powiedział, że musi się przyjrzeć człowiekowi, który wywołał taką aferę i musi mnie zapamiętać. Dlatego nie chcemy, żeby nasze dziecko dłużej przebywało na tym oddziale.
O sprawie pisaliśmy wczoraj. Lekarze Państwowego Szpitala Klinicznego nr 1 przy ul. Staszica często wypisują ze szpitala matki, ale bez dzieci. Potem, co trzy godziny, kobiety muszą dojeżdżać na karmienie. Nawet spoza Lublina. Kobieta, której przypadek opisaliśmy, miała zostać wypisana w piątek. Mieszka w Krężnicy Jarej (około 17 kilometrów od Lublina). Trudno byłoby jej dojeżdżać kilka razy dziennie.
- Jak dyrektor (Adam Borowicz - red.) dowiedział się, że poprosiłem o interwencję Dziennik, zawołał mnie na rozmowę - opowiada Kosienkowski. - Powiedział, że na jego polecenie żona zostanie na oddziale, ale żebym nie robił afery. Sześć osób stało nad żoną i przekonywało, żeby nie nagłaśniać sprawy.
Po naszej publikacji w klinice zapanowało poruszenie. - Pielęgniarki po cichu mówią mi, że dobrze się stało, bo nie mogły już patrzeć na płaczące matki - mówi pan Grzegorz. - Z żoną na sali leży kobieta, która miała być dziś wypisana, ale wstrzymali jej wypis. Może skończy się tragedia tych kobiet.
Próbowaliśmy rozmawiać z dyrektorem Borowiczem, ale sekretarka przez cały dzień informowała nas, że go nie ma. - Ja też nie mogę z panią rozmawiać - powiedziała w końcu i rzuciła słuchawką.
Zbyt rozmowny nie był też szef kliniki. - Nie widzę powodu, żeby z panią rozmawiać. Otrzyma pani odpowiedź od dyrektora - powiedział prof. Marian Semczuk, kierownik kliniki w PSK 1.
Zapytaliśmy w Akademii Medycznej, której szpital podlega, co zamierzają zrobić. - Sprawa jest w kompetencji dyrektora szpitala. Ale pewnie coś się zmieni w tym zakresie - mówi dr Włodzimierz Matysiak, rzecznik Akademii Medycznej w Lublinie.
W szpitalu lekarze mówią pacjentkom, że to NFZ nie daje pieniędzy na ich hospitalizację. - Na dzieciach nigdy nie oszczędzamy - zapewnia tymczasem Elżbieta Lasota, rzecznik lubelskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia. - Jeśli zalecenie lekarza jest takie, żeby matkę zostawić w szpitalu, płacimy za wszystko. A szpital może zostawić matkę ze względu na konieczność karmienia piersią. Jeśli szpital wystąpi z taką prośbą, nigdy nie odmawiamy.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!