niedziela, 17 grudnia 2017 r.

Lublin

Skończy na bruku, bo sąsiedzi jej nie znają

  Edytuj ten wpis
Dodano: 18 sierpnia 2009, 17:28

Miejscy urzędnicy chcą wyrzucić schorowaną kobietę z mieszkania, w którym jest zameldowana

Przez lata opiekowała się niepełnosprawnym ojcem. Teraz – gdy ojciec zmarł – grozi jej eksmisja. Do piątku ma się wyprowadzić z lokalu, przydzielonego przed laty jej rodzicom.

– Spytaliśmy trzech sąsiadów. Nie mogli potwierdzić, że kobieta faktycznie tam mieszkała – uzasadniał nam tę decyzję Artur Cichoń, rzecznik Zarządu Nieruchomości Komunalnych w Lublinie.

Rodzice pani Elżbiety trafili do mieszkania na lubelskich Bronowicach w 2003 roku po interwencji naszej redakcji. Wcześniej starsze małżeństwo mieszkało w skandalicznych warunkach. Kiedy ich dom strawił pożar, poprosili miasto o mieszkanie socjalne. Odmówiono im. Ale gdy opisaliśmy sprawę, lokal socjalny znalazł się w trzy dni.

Przed czterema laty żona pana Kazimierza zmarła. Został sam, zdany na pomoc córki. – Od tamtej pory niemal codziennie się nim opiekowałam, to był mój obowiązek – mówi pani Elżbieta. – Ojciec był chory, niezdolny do samodzielnej egzystencji. W ubiegłym roku wprowadziłam się do niego, bo potrzebował stałej opieki. Wstydził się swojego kalectwa, więc nie utrzymywaliśmy z sąsiadami żadnych kontaktów.

To był największy błąd pani Elżbiety. W czerwcu zmarł jej ojciec. Nasza Czytelniczka jest przewlekle chora. Mogłaby zostać na Bronowicach, bo jest najbliższą rodziną poprzedniego najemcy. Urząd jednak odmówił, bo sąsiedzi nie byli w stanie jednoznacznie stwierdzić czy pani Elżbieta mieszkała razem z ojcem, czy tylko go odwiedzała.

– Oczywiście pani Elżbieta może się starać o zmianę decyzji, ale gdyby urząd się na to zgodził, nie widziałbym w tym sprawiedliwości społecznej – wyjaśnia Cichoń.

W mieszkaniu na Bronowicach nasza Czytelniczka jest zameldowana od 2008 roku. Jesienią zgłosiła się do lokalnej administracji, a ta zaczęła naliczać odpowiednio wyższe opłaty. Lekarka, która regularnie opiekowała się jej ojcem, potwierdza, że mieszkał wraz z córką. Urzędnikom to nie wystarczy.

– Mogła tam przychodzić tylko na czas wizyt – kwituje Cichoń.

Pani Elżbieta bez skutku odwoływała się od decyzji magistratu. W ubiegłym tygodniu dostała nakaz opuszczenia mieszkania. Termin mija w piątek.

– Nie wykluczam, że zlecimy dodatkową kontrolę i dokładniej zbadamy sprawę – mówi Tomasz Kępa, zastępca dyrektora Wydziału Spraw Mieszkaniowych Urzędu Miasta. – Trzeba tylko napisać odpowiednią prośbę. W takich przypadkach możemy opierać się tylko na wywiadzie środowiskowym. Nie mamy innych metod.

Pani Elżbiecie pozostaje jeszcze droga sądowa. Może walczyć o prawo do wynajęcia mieszkania. W tym czasie miasto będzie jej naliczać wyższy czynsz. Dziś opłaty za mieszkanie wynoszą niewiele ponad 200 zł, ale mogą skoczyć nawet dwukrotnie.


  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
beduin
Mag
(7) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (19 sierpnia 2009 o 20:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A życie toczy się dalej...
Rozwiń
beduin
beduin (19 sierpnia 2009 o 12:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Mag napisał:
Przygadał kocioł garnkowi... Trzeba nauczyć się czytać ze zrozumieniem. Jest to wujek, syn babci autorki tej wypowiedzi. A wracając do sprawy, normalny człowiek, któremu powinno być przydzielone mieszkanie niech nie liczy na cud. Mieszkania komunalne itp. są tylko dla znajomych i dobrych znajomych. Nawet gdyby komuś się należało - to niech nie liczy na to, że dostanie. Nie czas zrobić z tym procederem porządek? Nie ma komu wnikliwie sprawdzić, co się dzieje?
Co racja to racja wystarczy dokładnie przeczytać ,a swoją drogą to mieszkanie ma pewnie już przydzielonego swojego lokatora urzędnicy w ADM-ie nie śpią i trudno jest z nimi wygrać ale skoro mieszkała i potwierdza to lekarz opiekujący się chorym to chyba jest to wiarygodny świadek ,w końcu to potwierdzenie człowieka wykonującego zawód zaufania publicznego !A nie wszyscy lubią użalać się nad sobą czy robić dramat ze swojej choroby czy bliskich osób bo to też jest źle odbierane przez niektórych ,więc dlaczego by nie wierzyć tej pani ?.
Rozwiń
Mag
Mag (19 sierpnia 2009 o 10:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gość napisał:
naucz sie babo skladnie pisac najpierw, najpierw piszesz ze mieszka tam twoj wujek, a pozniej ze jest twoim synem

Przygadał kocioł garnkowi... Trzeba nauczyć się czytać ze zrozumieniem. Jest to wujek, syn babci autorki tej wypowiedzi. A wracając do sprawy, normalny człowiek, któremu powinno być przydzielone mieszkanie niech nie liczy na cud. Mieszkania komunalne itp. są tylko dla znajomych i dobrych znajomych. Nawet gdyby komuś się należało - to niech nie liczy na to, że dostanie. Nie czas zrobić z tym procederem porządek? Nie ma komu wnikliwie sprawdzić, co się dzieje?
Rozwiń
Gość
Gość (19 sierpnia 2009 o 10:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
anula napisał:
Ta pani ma pierwszenstwo do lokalu i powinna o nie walczyć.Miasto stać jest na utrzymywanie ludzi którzy nie płacą za mieszkania komunalne od lat.JA jestem zameldowana od 18 lat w lok.kom. lecz tam nie mieszkam 'mieszka tam mój wujek alkoholik który od lat nie placi czynszu MELINA SPELuna.Od 13 lat wynajmuje mieszkanie mam teraz dwoje dzieci tułam się po stancjach.MIeszkanie jest po mojej babci ja jestem wnuczką,on jako syn ma prawo do tego lokalu.Byłam u P.prezydenta chcialam spłacić zadlużenie abym mogła się tam wprowadzić .NIC Z TEGO ON JEST NA PRAWIE .I miasto jest stać na utrzymywanie jego w tym lokalu.

naucz sie babo skladnie pisac najpierw, najpierw piszesz ze mieszka tam twoj wujek, a pozniej ze jest twoim synem
Rozwiń
anula
anula (19 sierpnia 2009 o 09:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ta pani ma pierwszenstwo do lokalu i powinna o nie walczyć.Miasto stać jest na utrzymywanie ludzi którzy nie płacą za mieszkania komunalne od lat.JA jestem zameldowana od 18 lat w lok.kom. lecz tam nie mieszkam 'mieszka tam mój wujek alkoholik który od lat nie placi czynszu MELINA SPELuna.Od 13 lat wynajmuje mieszkanie mam teraz dwoje dzieci tułam się po stancjach.MIeszkanie jest po mojej babci ja jestem wnuczką,on jako syn ma prawo do tego lokalu.Byłam u P.prezydenta chcialam spłacić zadlużenie abym mogła się tam wprowadzić .NIC Z TEGO ON JEST NA PRAWIE .I miasto jest stać na utrzymywanie jego w tym lokalu.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (7)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!