czwartek, 19 października 2017 r.

Lublin

Krzysztof M., zastępca szefa lubelskiego Centralnego Biura Śledczego, został wczoraj zatrzymany na polecenie Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach.
Oprócz niego śląscy policjanci zatrzymali Andrzeja G., byłego dyrektora wydziału w Urzędzie Miejskim w Lublinie.

– Krzysztof M. podejrzewany jest o przyjęcie korzyści majątkowej od Andrzeja G. – powiedział Leszek Goławski, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach, potwierdzając jednocześnie, że zatrzymania wiążą się ze sprawą utrudniania śledztwa dotyczącego napadu w Trzcińcu pod Lubartowem.
Główne śledztwo w tej sprawie prowadziła prokuratura w Krakowie, która latem ub. roku oskarżyła o utrudnianie postępowania adwokata Adama K., prokuratora – Macieja S., byłego funkcjonariusza Biura Ochrony Rządu – Marka B., byłego dyrektora z UM w Lublinie – Andrzeja G. oraz dwóch innych mężczyzn. Ich proces ruszył przed Sądem Rejonowym w Lublinie. Jednocześnie prokuratura wyłączyła kilka wątków do odrębnego postępowania, m.in. dotyczących umożliwienia przez Krzysztofa M. z CBŚ Andrzejowi G. nieformalnego spotkania z aresztowanym synem.
O tym, że pod Krzysztofem M. pali się grunt mówiło się w Lublinie już od kilku tygodni. Jego nazwisko wypłynęło jesienią 2000 roku w zeznaniach Marcina L., policjanta z CBŚ zamieszanego z kolei we współpracę ze złodziejami samochodów. Na procesie dotyczącym napadu w Trzcińcu Marcin L. twierdził, że Andrzej G. zapłacił Krzysztofowi M. za pomoc synowi. Dyrektora z policjantem skontaktował znany lubelski dziennikarz.
Poza wzięciem łapówki policjant podejrzewany jest o utrudnianie śledztwa i nielegalne posiadanie broni. Miał fabrykować fikcyjne dowody oraz posiadał bez zezwolenia pistolet walter, karabinek sportowy oraz trotyl używany w górnictwie.
Komendant główny policji, któremu podlega CBŚ, polecił wczoraj zawiesić funkcjonariusza w czynnościach służbowych. – Jeżeli zarzuty się potwierdzą, Krzysztof M. poniesie wszelkie konsekwencje karne oraz dyscyplinarne – powiedział Zbigniew Matwiej z biura prasowego KGP.
– Nie wahałbym się użyć stwierdzenia, że cała ta sprawa jest szyta grubymi nićmi – zdradził nam z kolei jeden z lubelskich funkcjonariuszy. – M. był bezwzględny wobec przestępców. Z tego był znany. Niejednokrotnie grożono mu zabójstwem. Może komuś zalazł za skórę i jest to zemsta.
Andrzej G. siedział już kilka miesięcy za kratkami w ubiegłym roku w związku ze sprawą prowadzoną przez prokuraturę w Krakowie.

Źródło sprawy

Wiosna 1998 roku. Pięciu mężczyzn ograbiło i ciężko pobiło w Trzcińcu Krzysztofa A. Uważali, że oszukał ich znajomego, któremu sprzedał samochód. W napadzie brał udział m.in. Artur G., syn Andrzeja G., wówczas wysoko postawionego urzędnika oraz Sławomir S., klient mecenasa Adama K. Potem ofiarę napadu zaczęto z różnych stron naciskać, żeby pomniejszyła rolę poszczególnych napastników.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!