wtorek, 24 października 2017 r.

Lublin

Slalom między dziurami

  Edytuj ten wpis
Dodano: 11 marca 2003, 17:43

Setki dziur w asfalcie, nawet średnicy pół metra i głębokości 15 centymetrów, wyłoniły się spod topniejącego śniegu. Kierowcy robią co mogą, aby nie wpaść w wyrwę w jezdni.

– Walczymy z dziurami i wydaje się, że panujemy nad sytuacją – uspokaja Andrzej Bałaban, zastępca dyrektora Wydziału Gospodarki Komunalnej w Urzędzie Miasta.
Czy rzeczywiście? – Na ulicach jest tragicznie, a może być jeszcze gorzej. Przy takiej pogodzie dziur będzie pojawiało się coraz więcej – twierdzi Ryszard Selech, prezes „Echo-Taxi”. – Jedyną ulicą, po której można bez obaw przejechać samochodem jest Wrotkowska. Wszystkie pozostałe to pułapki pełne dziur.
Na dziury narzeka też Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne. – Szybciej zużywają się elementy zawieszenia, a to podwyższa nasze koszty – mówi Adam Matwiejczuk, kierownik organizacji i kontroli ruchu MPK.
Usuwaniem ubytków w jezdniach zajmują się w Lublinie cztery firmy. Ale jak same twierdzą, ich działania przypominają na razie walkę z wiatrakami. – W dzień załatamy, a po nocy pojawiają się kolejne – wyjaśnia Wiesław Adamczyk, prezes Lubelskiego Przedsiębiorstwa Robót Drogowych. – Średnio w ciągu dnia zużywamy na uzupełnienie ubytków w jezdniach 5 ton asfaltu, a to oznacza usunięcie kilkuset dziur.
– Nasze drogi są stare i mają fatalną podbudowę. Nic dziwnego, że ulegają szybkiemu niszczeniu – twierdzi Grzegorz Bielawski, dyrektor ds. modernizacji i remontów Komunalnego Przedsiębiorstwa Robót Drogowych.
KPRD codziennie uzupełnia ubytki na ok. 150 metrach kwadratowych jezdni. Kosztuje to miasto od 40 do 60 zł za metr kwadratowy. – Pieniędzy na pewno nie zabraknie, na łatanie dziur muszą być środki – zapewnia Bałaban.
W tym roku na bieżące utrzymanie dróg – skąd pochodzą pieniądze m.in. na łatanie dziur – miasto zarezerwowało ok. 6 mln zł.
Czy po każdej zimie jesteśmy skazani na dziurawe jezdnie? – Nie. Receptą jest wymiana nawierzchni na najbardziej zużytych odcinkach. Ale to kosztuje – tłumaczy Adamczyk. – Gdyby wszystkie ulice były nowe, nie byłoby problemów z dziurami.
Zdaniem drogowców, łaty na jezdniach powinny wytrzymać ok. trzy lata. Pod warunkiem, że asfalt był położony na suchą nawierzchnię. – Ale jak to zrobić np. na ul. Głuskiej, po której całą szerokością płynie woda? – pyta Bielawski.
W takich przypadkach drogowcy decydują się na doraźne rozwiązania. – Wypełniamy ubytki, aby zagwarantować minimum bezpieczeństwa kierowcom. Ale żywotność takiej łaty nie przekracza czterech miesięcy – dodaje Bielawski.
Informacje o dziurach na ulicach miasta można zgłaszać do WGK pod numerami tel. 443-53-51, 443-53-78.

Gdy uszkodzimy auto

Za uszkodzenia auta po wjechaniu w dziurę na jezdni odpowiada administrator drogi. W przypadku Lublina jest to Wydziału Gospodarki Komunalnej Urzędu Miasta.
Pierwszy krok: świadek – najlepiej natychmiast zgłosić zdarzenie do Straży Miejskiej lub policji. Notka z opisem zdarzenia dokonana przez funkcjonariuszy może mieć decydujące znaczenie w uzyskaniu odszkodowania. (Jeśli nie mamy świadka oceną zdarzenia zajmie się przedstawiciel zarządcy drogi).
Drugi krok: wniosek o odszkodowanie – trzeba go złożyć osobiście u zarządcy drogi. Zwykle są już gotowe wzory formularzy, trzeba je tylko wypełnić. Pamiętajmy, że to wnioskodawca musi udowodnić, że szkoda powstała z winy zarządcy drogi.
Trzeci krok: Jeśli nasz wniosek zostanie odrzucony możemy odwołać się do sądu.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!