środa, 23 sierpnia 2017 r.

Lublin

Wywozili Polaków do Finlandii i kazali żebrać. "Jak nie chcieli iść do pracy, to byli karani"

Dodano: 2 kwietnia 2016, 16:54

Większość oskarżonych pochodzi z Łukowa i okolic
Większość oskarżonych pochodzi z Łukowa i okolic

– Jak ludzie nie chcieli iść do pracy, to byli karani – przyznał w śledztwie Paweł L. Teraz wraz ze znajomymi odpowiada w sądzie za handel ludźmi. Grupa miała werbować chętnych do pracy za granicą, a następnie zmuszać ich do żebractwa.

– Przyznaję się. Było jak w zarzutach – oświadczył prokuratorowi Paweł L. i poprosił o możliwość dobrowolnego poddania się karze. W piątek na sali sądowej wycofał się z tych zeznań. Twierdził, że przyznał się do winy licząc, że wyjdzie z aresztu.

– Byłem załamany. Przez pół roku widziałem dziecko tylko dwie godziny – wyjaśniał Paweł L. – Prokurator proponowała mi 2 i pół roku więzienia, później zmieniła to na 3 lata.

Zdaniem śledczych, mężczyzna działał w zorganizowanej grupie, która zajmowała się handlem ludźmi. Większość z 11 oskarżonych to mieszkańcy okolic Łukowa i Siedlec. Wśród nich, oprócz Pawła L. są jeszcze: 33-letni Marcin G., 37-letni Robert O., także rok starszy Robert D. ps. ”Bruner”. 

Oficjalnie większość z oskarżonych nie ma stałego zajęcia. Nie przyznają się do winy i jak do tej pory odmawiali składania wyjaśnień. Wszyscy odpowiadają za udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Niektórzy, dodatkowo za handel ludźmi.

Z akt sprawy wynika, że nielegalny proceder trwał w latach 2009–2014. Śledczy ustalili, że grupa wykorzystała co najmniej 76 osób. Oskarżeni dawali ogłoszenia w mediach, oferując „dobrze płatną pracę” w Finlandii. Miała ona polegać na sprzedaży drewnianych ozdób w zamian za kilka tysięcy złotych miesięcznie. Na ogłoszenia odpowiadali zwykle bezrobotni. Jak dowodzi prokuratura, dopiero w Finlandii dowiadywali się, że muszą chodzić od domu do domu i zbierać datki.

Polacy nie znali języka fińskiego. Dlatego „pracodawcy” dali im kartki z wypisaną prośbą o pieniądze, np. na leczenie dla siebie lub bliskich.

– Kartki z informacją o złym stanie zdrowia miały pomóc się zareklamować – wyjaśniał w śledztwie Marcin K. jeden z oskarżonych. – Chcieli brać ludzi na litość.

Finowie w zamian za gotówkę otrzymywali drewniane figurki lub obrazki. Sprzedający dzielili się pieniędzmi z oskarżonymi, płacili im m. in. za noclegi i dowóz do „pracy”. Z relacji Roberta O. wynika, że towar kupował po 2 zł, a sprzedawał „pracownikom” po 5 – 6 euro. Wraz z kolegą jeździł jego volvo xc 90 i namawiał ludzi do wyjazdu za granicę. Mówił, że „będą sprzedawać figurki”. Ludzie chodzili później po fińskich domach, prosząc o pieniądze.

– Dostawali kartki z informacją, że mają chore dziecko, lub potrzebują pieniędzy na studia – wyznał śledczym Robert O. – Chodziło o to, by zachęcić Finów. Chodzenie „na głuchego” to wstyd. Z kartką „na studenta” lub chorego w rodzinie to już mniejszy. Sam kłamałem, że byłem studentem.

Z zeznań Roberta O. wynika, że proceder jeżdżenia na tak zwane drewniaki trwał w jego okolicy od dziesięcioleci. – Chodziliśmy po domach i żebraliśmy – przyznał śledczym Robert O. Po latach sam zaczął organizować wyjazdy. – Jak ludzie się obijali to wybuchałem z nerwów, ale nie biłem – zapewnił mężczyzna.

W sądzie oskarżeni nie przyznają się, by kiedykolwiek używali słowa „żebractwo”.

Sprawa wróci na wokandę pod koniec maja. Wcześniej sąd sprawdzi kondycję psychiczną jednego z oskarżonych.

Czytaj więcej o: sąd prawo proces
tobiasz
Gość
Polonus
(10) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

tobiasz
tobiasz (6 kwietnia 2016 o 10:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Ciekawy jestem skąd Ci biedacy mają na honoraria dla tak wytrawnych  adwokatów, ale czy uczciwy i z honorem  adwokat podjął by się bronić HANDLARZY LUDZI, a jeżeli są bez winy to po co obrona?

Rozwiń
Gość
Gość (6 kwietnia 2016 o 09:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
katolicy ? - tak tylko się pytam ...
Rozwiń
Polonus
Polonus (6 kwietnia 2016 o 09:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Dla takich gnid nie powinno być ani litości ani wytłumaczenia. Kto handluje i wykorzystuje ludzi mniej "zdolnych" do haniebnego zebractwa ten sam ma się stać żebrakiem by poczuć co to oznacza. Znamy że tak działali nie tylko nasi "mafiozi" w Finlandii, taki sam sposób mieli w Niemczech sprzedajac nasze Wandy do prostytucji,tak samo postępowali z naszymi rodakami na południu Włoch , gdzie niczym więźniów z KL za "polewkową zupę' zmuszano do nieludzkiej pracy. Dość tego, a winni powinni nie tylko odpowiedzieć za swoje czyny, ale też być przestrogą dla innych co też chcą tak się "dorabiać". 5 lat to jest zbyt mało i śmiesznie mało.

Rozwiń
Gość
Gość (5 kwietnia 2016 o 12:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Biznes po POlsku.
Rozwiń
Gość
Gość (5 kwietnia 2016 o 12:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
jaki przemysł na lubelszczyźnie , taki biznes i takie miejsca pracy -niewolniczej -w kraju i......za granicą!, podziekujjcie za to PO zwłaszcza guru tuskowi i Pani Komisarz Bieńkowskiej, / kasa dla zachodu nie dla wschodu/,Panu Karpińskiemu za ch...z p. wschodnią, PSL/ praca dla kolesi i rodziny/ oraz SLD / nowoczesny komuch sprzeda wszystko/.Grunt że koscioły się buduje....za 1 zł , darmowa praca na budowie/klerowi wystarczy aby miał pełne koryto/ .
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (10)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!