środa, 7 grudnia 2016 r.

Lublin

Śledzą nas w pracy

Dodano: 23 stycznia 2003, 20:20

Krzysztofowi Okoniowi, blacharzowi z firmy Kępa Auto Centrum w Lublinie, nie przeszkadza obecność ka
Krzysztofowi Okoniowi, blacharzowi z firmy Kępa Auto Centrum w Lublinie, nie przeszkadza obecność ka

W hipermarkecie Real specjalny system rejestruje każdą operację wykonaną przez kasjerkę. W  biurze obsługi klienta sieci
Idea w Lublinie działa system monitorowania e-maili.
A w Zakładach Tytoniowych zablokowano pracownikom dostęp do niektórych stron internetowych.

Anna, studentka polonistyki na UMCS, dorabia jako hostessa. Promuje towary w sklepach. Wspomina pracę w supermarkecie: - Przy wejściu i wyjściu mieliśmy dokładną rewizję. W czasie pracy cały czas ktoś nas obserwował. Nie można było opierać się o półki, rozmawiać, a nawet czegoś napić. To była koszmarna praca.
Pracodawcy coraz chętniej sprawdzają, co w czasie pracy robią ich pracownicy. Od początku roku system kontroli urzędników mających dostęp do Internetu działa w Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim. Dzięki niemu można sprawdzić, kto do kogo wysyła pocztę elektroniczną, czy też na jakie wchodzi strony.
W hipermarkecie Real obraz z zamontowanych tu kamer pilnie śledzą sklepowi detektywi. Ich głównym celem jest wyłapywanie złodziei. - Ale mogą oni również zwracać uwagę na pracę naszych pracowników - przyznaje Izolda de Saint-Paul, rzecznik Reala.
Z kolei w kasach jest zamontowany system sprawdzania wydajności. Rejestruje on szybkość przesuwania towarów nad czytnikiem cen, liczbę klientów, a także wszelkie błędy i spóźnienia kasjerki. - Pracownicy mają dostęp do takich raportów. Jednak na ich podstawie nikogo nie zwalniamy ani nie obniżamy wynagrodzenia - zaznacza de Saint-Paul.
W miarę łatwo można kontrolować pracę przy komputerze. W lubelskim biurze obsługi klienta sieci Idea można sprawdzić, z kim łączył się pracownik, komu przesyłał e-maile. - Poczta elektroniczna jest monitorowana przez wydział bezpieczeństwa. Jeżeli jakieś informacje zostaną przekazane w niepowołane ręce, to można sprawdzić, kto je wysłał - wyjaśnia Mirosław Kalinowski, rzecznik Idei.
W Zakładach Tytoniowych w Lublinie zablokowano dostęp do płatnych stron internetowych. - Bezpośredni nadzór nad tym, co robią pracownicy, ma zawsze przełożony - dodaje Marek Maj, prezes firmy. - Pracownicy są również rozliczani z przekroczenia limitu na telefon służbowy. Sprawdzamy wtedy wydruk rozmów, i jeżeli okaże się, że były to połączenia prywatne, to pracownik musi zapłacić za nie z własnej kieszeni.
Tak samo jest w Komendzie Wojewódzkiej Policji. Tu nie ma jednak żadnych kamer. - Nic mi także nie wiadomo, żeby ktoś czytał moją korespondencję e-mailową - dodaje Bibianna Bortacka, rzecznik KWP.
Czy pracodawcy mają prawo kontrolować pracowników? - To wynika z umowy o pracę. To umowa na wykonanie określonych czynności i pracodawca może sprawdzić, czy jego pracownik się z tego wywiązuje - podkreśla Zbysław Momot, zastępca okręgowego inspektora pracy w Lublinie.
Jednak taka kontrola nie może zamienić się w inwigilację, a pracownik musi zostać poinformowany, że jego maile mogą być czytane. - Mam świadomość tego, że mogę być kontrolowany - przyznaje Jarosław Trojak, szef marketingu w hotelu "Europa”.

Prof. Zbigniew Hołda prawnik z Uniwersytetu Jagiellońskiego

Pracodawca nie ma prawa podsłuchiwać pracownika ani czytać jego korespondencji. To naruszenie tajemnicy komunikowania się. Oczywiście, wiele zależy od regulaminu obowiązującego w danej firmie. Jeżeli w umowie o pracę znajduje się zapis, że pracodawca ma prawo do kontroli rozmów telefonicznych lub monitorowania korespondencji, a pracownik o tym wie, to wszystko jest w porządku. Jeżeli jest inaczej, pracownik może skarżyć swojego szefa do sądu. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO