niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Lublin

Śmiertelny wypadek w Wólce. Biegły: Policjant nie zwolnił przed przejściem

Dodano: 26 sierpnia 2014, 14:15
Autor: (jsz)

Znamy ustalenia biegłego, który badał okoliczności tragicznego w wypadku w Wólce. Wynika z nich, że Witold B. nie zareagował na wchodzącą na pasy nastolatkę. Choć powinien, nie zwolnił przed przejściem.

Szczeciński ekspert jest już drugim, który analizuje przyczyny wypadku z 14 grudnia ubiegłego roku. Na przejściu dla pieszych w Wólce pod Lublinem zginęła wówczas 19-letnia Kasia. Potrącił ją Witold B., były już policjant z Łęcznej. Uciekł z miejsca wypadku. Dziewczyna zmarła.

Pierwszy biegły uznał, że to ona przyczyniła się do wypadku. Kierowca niekonieczne, bo mógł nie widzieć pieszej. Było ciemno i siąpił deszcz. Ekspert uznał, że prędkość z jaką jechał Witold B. nie miała znaczenia dla przebiegu wydarzeń. Przeprowadzony na miejscu wypadku eksperyment obalił ustalenia biegłego. Śledczy powołali nowego eksperta.

Na podstawie uszkodzeń samochodu uznał on, że kierowca jechał z prędkością 55-60 km/h. Podczas eksperymentu Witold B. zeznał, że widzi pieszą z odległości 37, a nawet 47 metrów. Biegły uznał, że kierowca mógł uniknąć potrącenia, gdyby w porę zareagował.

- Kierujący miał możliwość odpowiednio wczesnego zauważenia pieszej (…) przy prędkości 55km/h mógłby uniknąć wypadku - stwierdził biegły. Co więcej, gdyby Witold B. jechał z przepisową prędkością (50km/h), jego volkswagen passat zatrzymałby się już kilka metrów przed zebrą.

Kierowca wyjaśniał, że przejście dla pieszych przesłonił mu jadący przed nim samochód. Miał on tuż przed pasami skręcić w prawo. Z relacji świadka wynika jednak, że przed Witoldem B. nie jechało żadne auto. Gdyby nawet były policjant mówił prawdę, to według biegłego, powinien zwolnić. Przejście był dobrze oznakowane i widoczne z blisko 60 m. W tej sytuacji wystarczyłoby hamowanie silnikiem.

- Kierujący powinien przewidywać, że w zasłoniętym obszarze przejścia ktoś może przekraczać jezdnię - ocenił biegły. - To z kolei obliguje do kształtowania bezpiecznej prędkości. Prędkość kierującego w czasie zbliżania do przejścia nie była bezpieczna.

Nastolatka przechodziła z prawej strony jezdni na lewą (patrząc od strony Lublina). W momencie uderzenia mogła być lekko zwrócona w lewo. Witold B. jechał z prędkością zbliżoną do przepisowej. Zdaniem biegłego, piesza nie przyczyniła się do wypadku. Miała prawo ocenić, że kierowca ją widzi i zwolni. Niestety, Witold B. nawet nie wcisnął hamulca i według eksperta doprowadził do tragedii.
Czytaj więcej o: policja wypadek Wólka
cdb
temat
Gość
(15) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

cdb
cdb (27 sierpnia 2014 o 08:10) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Chyba rodzina policjanta pisze te komentarze. Pieszy ma prawo ocenić prędkość pojazdu, ja sam jestem kierowcą, a czasami pieszym  głównym grzechem jest to że nawet jak z daleka mnie widzą kierowcy a ja przechodze przez 3 pasy to i tak za plecami mi śmigają albo i przedemną. Jak brzmi przepis? Gdzie należy zachować szczególną ostrożność? Co 10 metrów przejsćia nie ma. No to jak mijasz przejście to się skup i je obserwuj. Ja dojeżdżam do przejścia to noga z gazu. Jak jest jakaś przeszkoda to zwalniam, żeby w razie W wyhamować. Ile razy ja na prawym pasie widziałem pieszego idącego z lewej strony (4 pasy w sumie do przejścia), ja się zatrzymuje bo człowiek na pasach a ten na lewym grzeje dalej. My kierowcy naprawdę mamy niską kulturę jazdy woec słabszych uczestników ruch.

To jest jedna rzecz ale problem polega niemal zawsze na tym że piesi nauczyli się bezmyślnego wtargania na pasy bo wpojono im debilne przekonanie że skoro mają pierwszeństwo to wparowują na oślep na pasy bez zachowania zasady ograniczonego zaufania - i to jest największy absurd! Pieszy jest tak samo uczestnikiem ruchu drogowego i musi się do tej zasady stosować. Dojeżdżając do skrzyżowania gdzie mam pierwszeństwo tez muszę zachować ostrożność bo a nuż jakiś idiota tego pierwszeństwa mi nie udzieli, jadąc na zielonym świetle i widząc pieszego który przechodzi mi przez przejście na czerwonym nie dodaję gazu wymuszając na nim swoje prawa i nie rozjeżdżam go tylko uważam. Dlatego właśnie tłumaczenie biegłego który chyba jest niedouczony jest absurdalne - piesza miała prawo osądzić że ją ktoś widzi? Po zmroku tym bardziej należy domniemywać że ktoś może mnie nie zauważyć i nie wtarabaniać się na pasy bo mam pierwszeństwo.

Rozwiń
temat
temat (27 sierpnia 2014 o 07:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Od początku mataczył, uciekł z miejsca tragedii. Zabił a potem chodził do pracy. Razem z nim do pudła powinien trafić tamten pierwszy, nibybiegły. Wina ewidentna i mam nadzieję, że tym razem układ nie zadziała.
Rozwiń
Gość
Gość (26 sierpnia 2014 o 22:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

a ucieczka z miejsca wypadku?

Rozwiń
Gość
Gość (26 sierpnia 2014 o 22:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

"Piesza nie przyczyniła się do wypadku. Miała prawo ocenić, że kierowca ją widzi i zwolni" ... co to za bełkot? Każda święta krowa wychodzi z tego założenia tylko nie myśli że wyhamowanie rozpędzonej masy wymaga czasu. Teoretycznie można z 50 wyhamować przed przejściem tylko trzeba przewidywać że może kierowca nie zauważyć świętej krowy bo uwagę odwrócić może choćby kamień odbity od opony i uderzający w bok pojazdu, i wiele wiele innych rzeczy... Kiedy ktoś wreszcie rozpocznie kampanię nauczania pieszych że dla własnego bezpieczeństwa również oni MUSZĄ stosować zasadę ograniczonego zaufania (są w końcu użytkownikami dróg i obowiązują ich te same przepisy!) więc tłumaczenie jakiegoś debila że miała prawo ocenić że ktoś ją widzi jest po prostu absurdalne. Ja też mam prawo ocenić że naje***y kierowca który jedzie w moim kierunku mnie widzi i zwolni albo nie wjedzie mi w auto... Widzisz pojazd - zatrzymaj się dla własnego bezpieczeństwa a nie ładuj się jak krowa pod koła, powtarzam dla własnego bezpieczeństwa, puść go niech sobie przejedzie w cholerę a ty będziesz żyć

Popieram w całości... Święte słowa! Piesi również muszą dbać o swoje bezpieczeństwo, a za tak właśnie ustanowione przepisy i za taką ich wykładnie ktoś powinien ponieść odpowiedzialność! I przykład z dnia dzisiejszego... dochodzę do przejścia na dość ruchliwej ulicy, zatrzymuję się zgodnie z zasadą spojrzyj w lewo, spojrzyj w prawo a w tym czasie krowa lat ok. 30 niekoniecznie święta ale na pewno bez rogów wtarabania się na przejście przed auto w odległości ok. 25 m. Kierujący wyhamował, udało się! Jak by co to przecież ona miała pierwszeństwo!

Rozwiń
kaczafi
kaczafi (26 sierpnia 2014 o 22:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Chyba rodzina policjanta pisze te komentarze. Pieszy ma prawo ocenić prędkość pojazdu, ja sam jestem kierowcą, a czasami pieszym  głównym grzechem jest to że nawet jak z daleka mnie widzą kierowcy a ja przechodze przez 3 pasy to i tak za plecami mi śmigają albo i przedemną. Jak brzmi przepis? Gdzie należy zachować szczególną ostrożność? Co 10 metrów przejsćia nie ma. No to jak mijasz przejście to się skup i je obserwuj. Ja dojeżdżam do przejścia to noga z gazu. Jak jest jakaś przeszkoda to zwalniam, żeby w razie W wyhamować. Ile razy ja na prawym pasie widziałem pieszego idącego z lewej strony (4 pasy w sumie do przejścia), ja się zatrzymuje bo człowiek na pasach a ten na lewym grzeje dalej. My kierowcy naprawdę mamy niską kulturę jazdy woec słabszych uczestników ruch.

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (15)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!