sobota, 24 czerwca 2017 r.

Lublin

Specjalista od lewych recept

Dodano: 18 września 2002, 22:29

Andrzej D., lekarz z Kraśnika tylko w pierwszym półroczu tego roku wypisał lewe recepty na inwalidów wojennych o wartości blisko 50 tys. zł. Część recept stemplował podrobioną pieczątką swojego zakładu pracy – NZOZ „Doktor”. Kasa chorych za niesłusznie refundowane leki chce obciążyć właścicieli przychodni. Ci czują się bezradni, bo kraśnicka prokuratura umorzyła w lipcu postępowanie wobec lekarza z powodu... braku cech przestępstwa

NZOZ „Doktor” w tym roku realizuje pierwszy kontrakt z Lubelską Regionalną Kasą Chorych na podstawową opiekę zdrowotną. Przychodnię prowadzi małżeństwo – Anna i Rafał Suszkowie. Ona stomatolog, on absolwent warszawskiej Szkoły Głównej Handlowej. Wrócił do rodzinnego miasta, bo chciał właśnie tu swoją wiedzę wykorzystać.
– Gdybym wiedział, co mnie czeka uciekłbym gdzie pieprz rośnie – mówi dziś Rafał Suszek. – Jeśli prokuratura umorzy kolejne postępowanie i przyjdzie nam zapłacić za przekręty doktora D., po prostu pójdziemy z torbami.
Niefortunna decyzja
Andrzej D. do „Doktora” trafił na początku stycznia. – Był bez pracy, słyszeliśmy, że pacjenci go lubią – mówi Anna Suszek. – A nam potrzebny był lekarz pierwszego kontaktu.
Już pierwsza kontrola z LRKCh pokazała, że zatrudnienie Andrzeja D. było błędem. Kasa zakwestionowała 56 recept na kwotę 6575 zł wypisanych od stycznia do marca przez tego lekarza właśnie.
– Musiałem zapłacić z własnej kieszeni – mówi R. Suszek. – Inaczej stracilibyśmy kontrakt. Chciałem od razu D. wyrzucić. Ale żonie żal było człowieka...
– Ma trójkę dzieci, obiecywał, że już nie będzie – wzdycha pani Anna. – To ja przekonałam męża. D. podpisał nam oświadczenie, że odpowie finansowo w razie podobnych zastrzeżeń.
Lewa pieczątka
Andrzej D. nie miał jednak zamiaru zmieniać swoich nawyków. Żeby ułatwić sobie życie podrobił pieczątkę macierzystej jednostki. Recepty wypisywał gdzie chciał. Kolejna kontrola kasy przeprowadzona w czerwcu wykazała, że do końca kwietnia doktor D. wypisał lewych recept na łączną kwotę blisko 50 tysięcy.
– Zakwestionowano blisko 1400 pozycji – mówi A. Suszek. – To był dla nas szok. Mąż natychmiast z końcem czerwca wyrzucił D. z pracy. Nakazał mu też natychmiastowy zwrot podrobionej pieczątki.
Rafał Suszek złożył doniesienie o przestępstwie na policji. Jego zdaniem dowody winy lekarza były ewidentne – recepty z podrobioną pieczątką, rzeczona pieczątka i protokół pokontrolny z kasy wykazujący lewe recepty. W lipcu prokuratura jednak sprawę umorzyła. W uzasadnieniu podpisanym przez prokuratora Czesława Stępniaka czytamy: „W trakcie wszczętego dochodzenia ustalono, że Andrzej D. będąc zatrudniony w NZOZ „Doktor” jako lekarz ogólny wyrobił sobie pieczątkę firmową, której używał do stemplowania wystawianych recept pacjentom. (...) Jak ustalono po rozwiązaniu umowy Andrzej D. zwrócił Rafałowi Suszek – dyrektorowi NZOZ „Doktor” wyrobioną na swój koszt pieczątkę, której używał. Nie ustalono, aby Andrzej D. po otrzymaniu wypowiedzenia w dalszym ciągu używał pieczęci NZOZ „Doktor” na ewentualnie wystawianych receptach”.
– Wnoszę z tego, że zdaniem prokuratury powinienem doktorowi D. pokryć koszty wyrobienia lewej pieczątki – mówi z goryczą R. Suszek. – Wtedy dopiero wszystko pomiędzy nami byłoby w najlepszym porządku.
Takie małe miasteczko
Suszek oczywiście jeszcze w lipcu odwołał się od decyzji prokuratury. Wniósł też we wrześniu kolejną skargę. – Ale Kraśnik to w gruncie rzeczy małe miasteczko – mówi. – Rządzą układy. Ojciec D. jest radnym. Ma startować w kolejnych wyborach. Zna całe miasto. Wystarczy, że powiem, że byliśmy z żoną u dwóch kraśnickich adwokatów. Żaden nie chciał nas reprezentować. Powiedzieli, że nie chcą się staremu D. narażać...
– Okazuje się, że to nie pierwsza taka sprawa Andrzeja D. – dodaje Anna Suszek. – Podobno miał już sądowy wyrok w sprawie podrabiania recept. Chcieliśmy się dowiedzieć coś na ten temat w sądzie, kiedy jeszcze u nas pracował. Ale do dziś nasze pismo pozostało bez odpowiedzi...
D. zatrudnili, bo był bezrobotny. Kiedyś pracował w kraśnickim SPZOZ. – Stamtąd, jak się okazuje też go wyrzucili za podobne sprawy – mówią Suszkowie. – Ale myśmy o tym wszystkim dowiedzieli się po czasie.
– Nie tyle wyrzuciliśmy doktora D., co nie przedłużyliśmy mu umowy – prostuje dyrektor SPZOZ Wojciech Mazur.
Dlaczego? – Powiem ogólnie, że nie był naszym najlepszym pracownikiem – odpowiada dyrektor.
Kto zapłaci?
Suszkowie piszą wszędzie – do izby lekarskiej, nadzoru farmaceutycznego, kasy chorych. Myśl o zapłaceniu tym razem 40 tys. zł napawa ich przerażeniem.
– Dlaczego mamy być obciążeni za fałszerza posługującego się podrobioną pieczątką? – nie rozumieją sprawiedliwości w wydaniu kraśnickiej prokuratury.
– Jeśli prokurator umarza postępowanie, nie mamy innego wyjścia jak obciążyć finansowo kierownika jednostki – wyjaśnia Mirosław Kołodziej, dyrektor departamentu statystyki i organizacji udzielania świadczeń LRKCh. – Nasza kontrola wykazała jednoznacznie, że D. używał fałszywej pieczątki do wystawiania recept na inwalidów. Ale jeśli prokurator nie widzi w tym przestępstwa, to nie nam z nim polemizować.
Ale Kołodziej pociesza, że w sprawie D. prowadzone jest kolejne dochodzenie, bo policja z Kraśnika poprosiła kasę o współpracę. Na skutek odwołania nowe postępowanie wszczęła też prokuratura – potwierdza nam to prokurator rejonowy Małgorzata Samoń.
– Chciałabym, żeby wreszcie ten koszmar się skończył – mówi A. Suszek. – Od kilku miesięcy nie mamy życia rodzinnego, nasza dziesięciomiesięczna córka nie widuje ojca. Bo mąż tylko pisze pisma i krąży pomiędzy kasą chorych, policją i prokuraturą.
Próbowaliśmy się wczoraj skontaktować z lekarzem D. dzwoniąc pod numer telefonu ze służbowej pieczątki. Bez efektu.

Lewe recepty

Andrzej D. według danych kasy chorych wypisał w swojej karierze zakwestionowane recepty na łączną kwotę około 100 tys. złotych. Nie jest odosobniony. Kasa trafiła na lekarza z Zamościa, który przez pół roku wypisał lewe recepty na blisko 60 tys. złotych, a nie sprawdzono jeszcze wszystkich aptek. W zeszłym roku rekordzistą był lekarz wypisujący na bezpłatne recepty mleko dla niemowląt – w sumie na kwotę 250 tys. zł. Kasa skierowała sprawę do prokuratury, dochodzenie zostało umorzone.

Kara za podrabianie

Według kodeksu karnego – paragraf 270, podrabianie dokumentów zagrożone jest karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!