wtorek, 24 października 2017 r.

Lublin

Spędziła noc na szpitalnym korytarzu. Lekarz kazał na badanie czekać do rana

  Edytuj ten wpis
Dodano: 20 kwietnia 2010, 19:00

Studentka z Lublina w środku nocy trafiła do szpitala przy ul Staszica Lublinie. – Lekarz zbadał mnie, kazał zostać w szpitalu i do 6 rano czekać na korytarzu na pobranie krwi do analizy – twierdzi dziewczyna.

– Szpitalne laboratorium pracuje przez całą dobę. To lekarz prowadzący decyduje o rodzaju, kolejności oraz czasie wykonania badań – przekazała nam wczoraj Magdalena Mazur ze szpitala klinicznego nr 1 przy ul. Staszica w Lublinie. Pytania w tej sprawie zadaliśmy jeszcze w piątek. Tego dnia zgłosiła się do nas para studentów.

– Choruję na nadczynność tarczycy – opowiada pani Joanna. W czwartek poczuła się na tyle źle, że o godz. 1 w nocy postanowiła wraz ze swoim chłopakiem pojechać do szpitala przy Staszica.

– Lekarz zbadał mnie i zrobił ekg. Powiedział też, że muszę czekać do 6 rano na badania krwi, bo w nocy laboratorium jest nieczynne – mówi studentka.

– Zapytaliśmy, czy możemy do rana poczekać w domu. Ale ten stwierdził, że Joanna nie kwalifikuje się do opuszczenia oddziału ratunkowego. I że musimy czekać – dodaje pan Adam.
Szpital tłumaczy, że pacjentce zaproponowano miejsce w sali chorych. – Nieprawda. Kazano mi siedzieć na krzesełkach na korytarzu – twierdzi Joanna.

– Dopiero po dość ostrej wymianie zdań znalazła się leżanka na korytarzu – uzupełnia Adam.
Tak doczekali do rana. Wreszcie tuż przed godz. 6 pielęgniarka pobrała krew do badań. Wyniki były po blisko godzinie. Lekarze podejrzewali depresję.

– Jak powiedziałam, że mam problemy z tarczycą lekarz był zdziwiony – mówi dziewczyna. – Najwyraźniej zapomniał, że na początku o tym mówiłam. Nawet pokazywałam mu leki, jakie biorę.

Szpital dziwi się, że chora nie zgłosiła się najpierw do lekarza rodzinnego lub endokrynologa. – Przecież miała dolegliwości od dwóch dni – tłumaczy Magdalena Mazur.

– Próbowaliśmy dostać się do lekarza, ale w tym czasie nie przyjmował. Dzień wcześniej byliśmy na pogotowiu, stamtąd dostaliśmy kartę informacyjną, którą też widzieli lekarze w szpitalu – mówi Joanna.

– Niestety, takie sytuacje często się zdarzają – mówi Adam Sandauer ze Stowarzyszenia Pacjentów "Primum Non Nocere”. – Swoich praw należy dochodzić u ordynatora lub u rzecznika praw pacjenta przy NFZ. Z drugiej strony często się zdarzają sytuacje, kiedy pacjenci traktują szpitalne oddziały ratunkowe jak przychodnie. Może właśnie przez takie zachowanie lekarze tak ich traktują. Jeśli jednak jest zagrożenie zdrowia lub życia, powinno się pacjentowi zapewnić całkowitą opiekę bez względu na porę dnia czy nocy.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
House
~Dorota~
Irena
(22) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

House
House (21 kwietnia 2010 o 21:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
pacjent napisał:
Pięknie podpisane -House- tylko czy wiesz czego tak naprawdę ten aktor uczy jakie problemy porusza co wykazuje jaką istotę zawodu medyka ? Jaki cel ma ten serial czy wiesz ? sądzę że nie a szkoda dlatego sam też nie masz pojęcia o pracy lekarza a skoro nie masz to nie wypisuj głupot .


Wyjaśnij mi, proszę
Rozwiń
~Dorota~
~Dorota~ (21 kwietnia 2010 o 15:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Do Ireny to "czarne" to nie kot ani pies, tylko plecak.....
Rozwiń
Irena
Irena (21 kwietnia 2010 o 15:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A ten zwierzak na zdjęciu to dzik czy kot?
Rozwiń
~gościu~
~gościu~ (21 kwietnia 2010 o 14:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
bo na STASZICA nie pracuja lekarze tylko CHAMY !!!
Rozwiń
bbbbbbbbb
bbbbbbbbb (21 kwietnia 2010 o 14:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Poszła na łatwiznę,przecież jej się należy.Cała masa jest takich co to im się należy.Najpierw łazi z bólem kilka dni.Później w niedzielą wpier... o 14 obiad i o 16 melduje się na SOR,bo go czy ją boli np.kręgosłup.Wtedy lekarz z całym personelem zajmuje się takim patafianem.Trafia inny naprawdę chory i czeka bo tamten był pierwszy.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (22)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!