wtorek, 17 października 2017 r.

Lublin

Spłonęli w lanosie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 4 sierpnia 2006, 21:34
Autor: Paweł Puzio

Mężczyzna i dwie kobiety zginęli wczoraj o świcie w samochodzie lubelskiej firmy ochroniarskiej "Alfa”. Auto uderzyło w betonowy słup i stanęło w ogniu. Ciała były tak zwęglone, że dopiero badania genetyczne pozwolą ustalić tożsamość ofiar.
Biały lanos pędził ul. Kunickiego do centrum miasta. - Nocą padał deszcz. Kierowca jechał najprawdopodobniej zdecydowanie za szybko i wpadł w poślizg - przypuszcza Witold Laskowski z lubelskiej policji.

Biały lanos pędził ul. Kunickiego do centrum miasta. - Nocą padał deszcz. Kierowca jechał najprawdopodobnLanos z impetem uderzył w słup i odbił się od niego. Za chwilę nastąpił wybuch. Odgłos obudził mieszkających w pobliżu ludzi. - Usłyszałam potężny huk i wyjrzałam przez okno. Zobaczyłam ogromny słup ognia wydobywający się ze stojącego na środku ulicy samochodu - opowiada pani Anna, mieszkanka bloku przy Kunickiego 120.

Strażacy dostali sygnał o godz. 3.43. - O 3.46 na miejscu była pierwsza jednostka z ul. Zemborzyckiej - relacjonuje st. kapitan Michał Badach, rzecznik lubelskiej straży. - Samochód palił się jak pochodnia.
Lanos był napędzany gazem. Przy uderzeniu prawdopodobnie rozszczelniły się przewody i wybuchł gaz zebrany w komorze silnika.

Po ugaszeniu auta strażacy znaleźli w środku trzy zwęglone ciała. Aby wyjąć zwłoki, musieli rozciąć lanosa. Kierowca i pasażerki spalili się do kości. Kobieta siedząca z przodu miała urwaną nogę, mężczyzna był przygnieciony kolumną kierownicy. Druga pasażerka leżała z tyłu na podłodze. Ciała były tak zmasakrowane, że lekarz określił płeć ofiar badając pozostałości tkanki tłuszczowej.

Policja przypuszcza, że za kierownicą siedział 28-letni kierownik nocnej zmiany firmy ochroniarskiej "Alfa”. Tożsamość kobiet jest nieznana. - Ustalamy, czy kierowca był faktycznie pracownikiem tej firmy. Z pierwszych zeznań pracowników agencji "Alfa” wynika, że kierownik nocnej zmiany ok. 22 wyjechał z siedziby przy ulicy Szelburg-Zarembiny na nocny patrol. Po drodze miał kupić papierosy. I tu ślad się urywa - mówi Laskowski.

Do identyfikacji zwłok prawdopodobnie będą niezbędne badania genetyczne. Policja nie wyklucza, że kobiety pochodziły z Białorusi lub Ukrainy. W takim wypadku ustalenie tożsamości będzie niezwykle trudne.
- Dopóki nie będę miał pewności, że tym lanosem jechał mój człowiek, niczego nie będę komentować - ucina szef "Alfy”. - Być może został napadnięty, ktoś mu ukradł samochód.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!