czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Lublin

Spółdzielnia chce sprzedać mieszkanie z rodziną

  Edytuj ten wpis
Dodano: 2 lutego 2009, 20:45

Spółdzielnia Mieszkaniowa "Czuby” w Lublinie licytuje mieszkanie razem z zadłużoną rodziną. Nie pomogła spłata części zaległości i zapewnienia o chęci porozumienia.

Utrata pracy, a potem długie poszukiwanie nowego zajęcia. W końcu ciężka depresja, stracone zdrowie i długi w spółdzielni. - Oto, co mi się przytrafiło - mówi Anna Kowalczyk z Lublina. - Na szczęście, znalazłam pracę i spłacam zaległości, ale to nie powstrzymuje spółdzielni przed sprzedaniem mieszkania razem ze mną. Boję się, że z całą rodziną wyląduję na ulicy.

W ubiegłym tygodniu zadłużone mieszkanie po raz pierwszy trafiło na licytację. Lokal wart 240 tys. zł można było kupić za trzy czwarte wartości. Nie było chętnych.

- Jak można licytować mieszkanie warte prawie ćwierć miliona z powodu 19 tys. zł długu? - mówi Kowalczyk. - Dowiedziałam się o tym w ostatniej chwili i udało mi się spłacić 8,5 tys. zł. Spółdzielnia chyba nie zwraca na to uwagi, bo nie rezygnuje z postępowania.

W spółdzielni nikt nie chciał na ten temat rozmawiać. - Komunikujemy się tylko pisemnie - usłyszeliśmy w sekretariacie zarządu.

Przesłaliśmy więc kilka pytań, by po kilku dniach otrzymać odpowiedź. Wynika z niej, że SM "Czuby” wszczyna postępowania sądowe wobec członków, których zadłużenie przekracza 3 tys. zł. Tylko w ubiegłym roku skierowano trzynaście wniosków o zajęcie i licytację mieszkania. Sprawy dotyczą tylko lokatorów, którzy nie reagują na wezwania do zapłaty i nie starają się zawrzeć ugody. Według spółdzielni, taki właśnie jest przypadek Anny Kowalczyk.

- Kiedy tylko odzyskałam zdrowie, robiłam co mogłam - mówi tymczasem Kowalczyk. - Chodziłam do spółdzielni, by wszystko wyjaśnić, ale nikt nie chciał ze mną rozmawiać ani oglądać dowodów wpłat i zaświadczeń od lekarzy.

Zastępca prezesa SM "Czuby” Adam Ziółek przysłał nam wczoraj po godz. 16 e-mail, w którym pisze, że następna licytacja mieszkania pani Kowalczyk odbędzie się w czerwcu 2009 roku. I do tego czasu lokatorka ma możliwość na uregulowanie całości zadłużenia.

Licytacja razem z lokatorem to najprostszy sposób na odzyskanie długu. Nie trzeba przeprowadzać eksmisji i szukać lokalu zastępczego.

- Ostatnie zmiany przepisów umożliwiły takie licytacje, ale my tego nie stosujemy - mówi Jan Gąbka, prezes Lubelskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. W najgorszym wypadku, kiedy długi idą w dziesiątki tysięcy złotych, przeprowadzamy eksmisję do mieszkań socjalnych.

(imię i nazwisko bohaterki zostały zmienione na jej prośbę)

Jak Twoja spółdzielnia walczy z dłużnikami? - wypowiedź się na naszym forum
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
kolec
~gosc~
ik
(17) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

kolec
kolec (3 lutego 2009 o 21:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nic prostszego jak tylko powołać dożycia wspólnotę mieszkaniową. Przecież mieszkania są nasze .. za złotówkę. Czynszu też wtedy nie będziemy płacić... aż nas komornik eksmituje. Niestety, to pokolenie klasy robotniczej rodem z PRL MUSI po prostu wymrzeć. Dopiero wtedy nie będzie tak głupich postów...
Rozwiń
~gosc~
~gosc~ (3 lutego 2009 o 20:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Moim zdaniem to tylko powinna ta rodzina oddac za uzytą wode i poplacic w LUBZEL tym złodziejom za energie i wszelkie rachunki Mieszkancy ci są we wlasnym mieszkaniu przeciez Mogą równiez przejsc do innej SP co im rozlozy na raty Nie ma takiego prawa aby spldzielcze mieszkanie spółdzielnia miala takie prawo aby ich gdzies przeniesc przeniesc to ich i te adminstracje co zatrudniają jeszcze dozorców z naszych pieniędzy niech sami pozakladaja firmy i sami sobie na siebie zarobią nigdzie w żadnym Kraju tak niema aby tyle urzedów utrzymywał lokator Sa rozne firmy i kazdą usterke naprawi a nie plac fundusz remontowy co mc i wiele innych zachcianek SP
Rozwiń
ik
ik (3 lutego 2009 o 15:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
dług to dług trzeba spłacać, tak jak ktoś wyżej napisał ten dług nie wziął sie z roku czy dwóch narastał latami. A przez te lata spłacali go pozostali spółdzielcy w swoich czynszach. W bloku gdzie mieszkam, jest rodzina która również nie płaciła parę lat, co roku zmieniali meble w mieszkaniu, a facet wszystkim mówił ze kto płaci to deb*** i wszystkim się smiał w nos. Dopiero jak go postraszyli eksmisją to zapłacił wszystko od razu.
Rozwiń
www.plumride.pl
www.plumride.pl (3 lutego 2009 o 14:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Każdemu się moze cos takiego przydazyć;i każdy może natrafić na taką spółdzielnie...Tylko współczuć...
Rozwiń
Gość
Gość (3 lutego 2009 o 13:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Do obiektywnego: słusznie zauważyłeś ze dłużniczka zaczęła spłacać dług ale niewziąłeś pod uwagę że dopiero takie ostateczne postawienie sprawy przez wierzyciela spowodowało reakcje dłużnika. Przecież czytając ten tekst gołym okiem widać że ta kobieta wogóle nie wpłacała na czynsz a zadłużenie nie urosło od tak sobie przez miesiąc tylko musialo rosnąc latami i dopiero kiedy sprawa zadłuzenia została postawona na ostrzu noza coś tam drgnęło i dłużniczka zaczęła spłacać. A tak wogóle to czy jakaś inna instytucja w kraju sama dobrowolnie pozbywa się czy rezygnuje z należnych jej pieniędzy np. nieepłacisz za prąd to ci go odetną i co wtedy też sie larum podnosi. Niestety dług to jest dług i trzeba go uregulować wcześniej czy później.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (17)

Pozostałe informacje

15-17 grudnia
komentarze (0)0
polubienia (0)0
14-12-2017

15-17 grudnia

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!