wtorek, 24 października 2017 r.

Lublin

Spółdzielnia nie sprzeda mieszkania z rodziną?

  Edytuj ten wpis
Dodano: 5 lutego 2009, 14:49
Autor: (jsz)

Rodzina z Lublina, której mieszkanie wystawiono na licytację nie trafi na bruk. Po naszym artykule zgłosili się prawnicy z ofertą bezpłatnej pomocy. Negocjują ugodę ze spółdzielnią mieszkaniową.

O kłopotach Anny Kowalczyk pisaliśmy we wtorkowym Dzienniku Wschodnim. Lubelska Spółdzielnia Mieszkaniowa Czuby wystawiła jej mieszkanie na licytację. Lokal wart blisko 240 tys. zł mógł trafić w ręce nowego właściciela a lokatorka wraz synami zostać bez dachu nad głową. Wszystko za długi w wysokości kilkunastu tysięcy złotych.

W podobnych przypadkach spółdzielnie rozkładają zaległy czynsz na raty. Jeśli ktoś nie chce płacić, jest eksmitowany do mieszkania socjalnego. SM Czuby wybrała drogę prostszą. Nie trzeba prowadzić przewlekłego postępowania i czekać na lokal socjalny z gminy. To jednak najgorsze rozwiązanie dla lokatorki.

Anna Kowalczyk zapewnia, że nie uchyla się od płacenia. Uregulowała już ponad 8 tys. długu. Jest zbulwersowana postępowaniem spółdzielni, która nie bierze pod uwagę, że zaległości powstały w wyniku ciężkiej i długotrwałej choroby.

- Nadal jestem przerażona, ale widzę, że są szanse na rozwiązanie sprawy - mówi Kowalczyk. - Mam nadzieję, że nie dojdzie do drugiej licytacji, bo wtedy ktoś może się zgłosić.

Z ofertą pomocy wystąpiła Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej, która reprezentuje poszkodowanych lokatorów w całym kraju. Prawnicy spotkali się już z przedstawicielami SM Czuby.

- Ze strony spółdzielni jest chęć zawarcia ugody - mówi Radosław Kozak z KSS. - Jutro otrzymamy pełnomocnictwa od naszej klientki i zapoznamy się z dokumentacją, która zgromadziła spółdzielnia. Po wstępnych rozmowach mogę przyznać, że są spore szanse na polubowne załatwienie sprawy.

Na ugodę liczy również Anna Kowalczyk. Po utracie pracy i chorobie, nie mogła znaleźć nowego zajęcia. Teraz, by spłacić dług regularnie wyjeżdża do pracy za granicą i nie wie, czy będzie miała dokąd wrócić.

- Wtedy siłą rzeczy nie jestem w stanie kontrolować spraw w spółdzielni - mówi. - Z drugiej strony muszę wyjeżdżać, żeby mieć z czego płacić. To błędne koło. Dlatego ta pomoc była tak potrzebna.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że spółdzielnia jest skłonna zrezygnować z kolejnej licytacji.

(dane bohaterki zostały zmienione na jej prośbę)
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!