wtorek, 12 grudnia 2017 r.

Lublin

Spór o zakaz wstępu psów do Ogrodu Saskiego. Rozprawa sądowa dopiero w... 2017 roku

Dodano: 21 grudnia 2015, 13:18
Autor: Dominik Smaga

Ponad rok poczekamy jeszcze na finał sądowego sporu o zakaz wprowadzania psów do Ogrodu Saskiego zaskarżony przez dwóch lublinian. Rozprawy dotyczącej ich skargi można się spodziewać dopiero w roku 2017. A najdziwniejsze jest to, że... to nic dziwnego.

Spór o wprowadzanie psów do Ogrodu Saskiego i tak ciągnie się długo. Pierwsze protesty w tej sprawie pojawiły się jeszcze przed marcem 2014 r., kiedy to Rada Miasta uchwaliła regulamin korzystania z parku. To w tym dokumencie pojawia się zakaz wchodzenia do Ogrodu Saskiego z tymi zwierzętami. Przeciwnicy zakazu wezwali radę do zmiany przepisów, a gdy radni odmówili sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. W sądowej bazie jako data wpływu takiej skargi widnieje 14 sierpnia 2014 r.

Na wyrok w pierwszej instancji trzeba było czekać do 26 marca 2015 r. Wyrok nie był korzystny dla przeciwników zakazu (sąd uznał, że nie wykazali interesu prawnego do wniesienia skargi), więc złożyli skargę kasacyjną do drugiej instancji, którą jest Naczelny Sąd Administracyjny w Warszawie.

Okazuje się na wyrok możemy jeszcze sporo poczekać. – Nasz prawnik dowiedział się w sądzie, że rozprawa będzie wyznaczona na początek roku 2017 – informuje Bartłomiej Bałaban, jeden z dwóch lublinian, którzy walczą w sądzie z zakazem.

Co ciekawe, tak odległe terminy wcale nie są czymś nadzwyczajnym. – Z reguły okres oczekiwania w NSA jest podobny – przyznaje Zbigniew Dubiel, szef radców prawnych Ratusza. – Na wyrok w sprawie uchwały dotyczącej planu zagospodarowania terenu przy ul. Walecznych czekaliśmy około dwóch lat. W maju przed NSA była rozprawa dotycząca zwrotu dotacji i też trwało to półtora roku.

Podobnych przykładów jest sporo. W sprawie zwrotu nieruchomości w pobliżu szpitala wojskowego przy Al. Racławickich pierwszy wyrok (przed WSA w Lublinie) zapadł w połowie grudnia 2012 r., a w drugiej instancji równo dwa lata później. Jeszcze więcej czasu minęło między wyrokami w sprawie zaległości podatkowych jednej ze spółdzielni: orzeczenie WSA w Lublinie datowane jest na 29 stycznia 2013 r., zaś NSA w Warszawie na 4 listopada 2015 r.

Nie tylko w sądach administracyjnych długo czeka się na wyrok, czego doskonałym dowodem jest sprawa stalowego szkieletu przy ul. Jutrzenki. Od chwili, gdy miasto wystąpiło o sądowne rozwiązanie umowy ze spółką, która miała dokończyć tu halę sportową, do wydania wyroku minęło sześć lat.

Jak szybko zakończy się spór o psy w Ogrodzie Saskim? Trudno przewidzieć, bo warszawski sąd może równie dobrze sprawę ostatecznie rozstrzygnąć, co zwrócić ją do ponownego rozpatrzenia Wojewódzkiemu Sądowi Administracyjnemu. Gwarancja na rośliny posadzone w parku skończy się w listopadzie 2016 r., a to obawa przed jej utratą była wskazywana przez Ratusz jako jeden z argumentów za zakazem wprowadzania psów. Nie był to jedyny argument, urzędnicy tłumaczyli to też obawą o czystość zieleńców i bezpieczeństwo osób wypoczywających w parku.

Czytaj więcej o: Lublin Ogród Saski zwierzęta
cynik
Gość
Gość
(21) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

cynik
cynik (22 grudnia 2015 o 20:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Jest wiele powodów dla których ta zwierzyna nie powinna być wpuszczana do parku 1.kupy, 2. smycz 3. kaganiec, 4. rośliny 5. osoby które psów nie lubią nie muszą się na nie patrzeć...bo w mieście i tak ich za dużo na metr kwadratowy.... Wprowadzenie psów do ogrodu ogranicza prawa innych którzy ich tam widzieć nie chcą... jedno miejsce w mieście chyba wolne od psów może być... zresztą to TYLKO pies... a wszystko ma swoje miejsce... PSA miejsce jest na wsi... nie w mieście w bloku... A podatek to nie głupia sprawa:)

Ja nie życzyłbym sobie oglądać w parku pijących piwo meneli, palących fajki małolatów, mamusiek wywalających wymiona (latem) w celu karmienia progenitury, bluzgającej gimbazy itd. i co? Mają zakaz wstępu do parku? Swoje prywatne fobie można sobie pielęgnować w domu! Żeby było jasne: nie mam psa, z którym chciałbym chodzić do parku.

Rozwiń
Gość
Gość (22 grudnia 2015 o 09:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To aż w sądzie trzeba udowadniać, że nie dla psa kiełbasa i ogród saski ? Chyba komuś coś się pomieszało, wystarczy się uważnie rozejrzeć po mieście żeby zauważyć, że miasto jest całe w psich kupach, na przykład osiedle Botanik, ulice Relaksowa, Tarasowa, Kasztelańska itd. Pomimo różnych akcji i apeli właściciele psów wyprowadzają psy na najbliższy trawnik, piesek stawia kupę i podąża za panem (panią), który udaje, że niczego nie widział. Jeśli wpuścimy psy do parku, to zostanie on natychmiast zawładnięty przez okoliczne psy przyprowadzane tutaj na poranną toaletę. Zatem, nie dla psa Ogród Saski. Zresztą zobaczcie jak jest w tym temacie np. w Wiedniu.
Rozwiń
Gość
Gość (22 grudnia 2015 o 09:10) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zajmijcie się lepiej srającymi wronami i gołębiami. Pies jak się nie wysra w parku, to zrobi to w okół niego i tak w kółko. To właścicieli psów trzeba ganiać za nie sprzątanie i cała filozofia.
Rozwiń
Gość
Gość (22 grudnia 2015 o 06:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Precz z psami i ich odchodami w parkach . PARKI DLA LUDZ.
Rozwiń
folkatka
folkatka (21 grudnia 2015 o 23:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

 mozna mieszkac w jednym pomieszczeniu ze zwierzetami ...porazka.

Nawet z rybkami :D?

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (21)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!