środa, 18 października 2017 r.

Lublin

Spór zbiorowy w filharmonii. "Mieszkańcy oczekują dobrych koncertów, a nie takich sytuacji"

Dodano: 26 kwietnia 2017, 20:47
Autor: toma

Jan Sęk i Wojciech Rodek
Jan Sęk i Wojciech Rodek

Podniesienie pensji muzyków do 3 tys. zł netto, naprawa akustyki i zakup nowych strojów – to warunki, jakie stawiają pracownicy Filharmonii Lubelskiej przed dyrektorem instytucji Janem Sękiem. Załoga weszła z nim w spór zbiorowy.

To pokłosie konfliktu pomiędzy Sękiem a dyrektorem artystycznym Wojciechem Rodkiem, o którym pisaliśmy na początku kwietnia. Szef placówki po rozpoczęciu drugiej kadencji w 2015 roku zaproponował Rodkowi funkcję pierwszego dyrygenta orkiestry, a obowiązki za działania artystyczne wziął na siebie. Po prośbach muzyków z orkiestry we wrześniu ubiegłego roku przywrócił go na stanowisko, jednak w połowie marca miał powiedzieć mu o planowanym zakończeniu współpracy.

Pracownicy o sprawie poinformowali urząd marszałkowski i zagrozili wejściem w spór zbiorowy z dyrektorem. Mimo pozornego załagodzenia konfliktu, w środę poinformowali o zrealizowaniu tego postulatu. W ramach protestu zbojkotowali przesłuchania na kierowników grup, a Sękowi dali trzy dni na spełnienie ich postulatów. Niewykluczone, że w tej sprawie dojdzie do mediacji.

– Rozmawiałem z oboma panami i wydawało mi się, że wszelkie niejasności zostały wyjaśnione – komentuje wicemarszałek Krzysztof Grabczuk. – Zbyt duże pieniądze wydaliśmy na remont siedziby Filharmonii Lubelskiej, a instytucja w tym roku ma zwiększoną dotację prawie o milion złotych. Mieszkańcy województwa oczekują dobrych koncertów, a nie takich sytuacji. Dziwię się, że ktoś na rok przed zakończeniem kontraktu wchodzi w takie konflikty. Musimy poszukać porozumienia – dodaje i podkreśla, że na razie nie należy jednak spodziewać się decyzji personalnych.

Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Amant
(13) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (27 kwietnia 2017 o 10:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Grabczuk to sęka może ale se włożyć między kartki
Rozwiń
Gość
Gość (27 kwietnia 2017 o 10:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A mnie to gówno obchodzi jeżdżę do teatrów i filharmonii do Warszawy.Rozwiązac instytucje zwaśnione strony pogonić
Rozwiń
Amant
Amant (27 kwietnia 2017 o 10:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Sęk w tym, że ten spór trwa od dawna, a Dyrektor - Amator!!!
Rozwiń
Gość
Gość (27 kwietnia 2017 o 10:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To są jakieś horrendalne jaja. Wielkie rozbuchane Centrum Spotkania Kultur, mające wielką operową salę, na której mogliby wystąpić i muzycy lubelskiej filharmonii i śpiewacy teatru muzycznego. Przecież są w tym samym obiekcie, tylko trzeba by pomysłu jakby tu ich wykorzystać koncertowo. I wreszcie zarobiliby porządnie na chleb, dali słuchaczom to, czego oczekują, a CSK mogłoby zrobić coś pożytecznego i promować lubelska muzykę i muzyków, a nie komercjalizować się, jak jakaś tam kolejna w mieście impresaryjna agencja.
Rozwiń
Gość
Gość (27 kwietnia 2017 o 09:44) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ciekawe, że wypowiadają się tu sami znawcy sceny politycznej, tylko znawców muzyki klasycznej brak. To wstyd, żeby wielki region i największe we Wschodniej Polsce akademickie miasto miały tak słabą i targana konfliktami filharmonię i orkiestrę. Oczywiste, że muzycy powinni lepiej zarabiać, albo mieć szanse zarobku grając więcej koncertów na własnej scenie, a rola dyrektora jest za tym chodzić i to załatwić. Bo ta filharmonia i ta orkiestra jest w Lublinie tylko jedna, a my, mieszkańcy, przynajmniej ci chodzący na koncerty, powinniśmy być z niej dumni.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (13)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!