czwartek, 24 sierpnia 2017 r.

Lublin

St. kapral Filipek zginął w Iraku

Dodano: 2 listopada 2007, 18:05

31-letni Andrzej Filipek zostawił żonę i dwójkę dzieci. Zginął wczoraj w wybuchu miny-pułapki.

Trzej inni żołnierze są ciężko ranni.

Kapral Filipek pojechał na misję, bo chciał zarobić na budowę domu. Trzy lata temu kupił ode mnie działkę, na której zaczął się budować - wspomina Jerzy Pietras, jego sąsiad ze Sporniaka pod Lublinem. Razem z żoną, 6-letnim synem i 2-letnią córeczką przeprowadzili się tam rok temu - dodaje Andrzej Piętak, inny z sąsiadów. Teraz chciał dokończyć budowę. Już nie zdąży...

Do tragedii w Iraku doszło wczoraj ok. godz. 4 rano. Czteroosobowy polski konwój w opancerzonym pojeździe Humvee patrolował północną część Diwaniji. Patrol najechał na minę. Dowódca drużyny - st. kpr. Andrzej Filipek zginął na miejscu. Sierż. Mariusz W., st. kpr. Sylwester W. oraz mł. chor. Robert C. zostali ranni. Trafili do szpitala w bazie Echo, gdzie stacjonują polscy żołnierze. Jeden z nich podczas wybuchu stracił rękę. Lekarze mają do mnie dzwonić z Iraku codziennie i informować o stanie zdrowia męża - powiedziała Panoramie Lubelskiej żona jednego z żołnierzy. Jego stan jest ciężki, ale stabilny - dodaje płk Sławomir Wierzbieniec, zastępca dowódcy 3. Brygady Zmechanizowanej w Lublinie.
To właśnie w tej jednostce służyli żołnierze jadący w konwoju. Byli ochotnikami. Nikt nie pojechał do Iraku na rozkaz - zaznacza płk. Wierzbieniec. - Trudno pogodzić się ze śmiercią żołnierza - dodaje. Zwłaszcza tak wspaniałego, jak kpr. Filipek. Był znakomitym saperem i fantastycznym człowiekiem.

Dla kpr. Filipka była to szósta zagraniczna misja wojskowa. Wcześniej był w Syrii, dwa razy w Bośni i Hercegowinie i dwa razy w Iraku. Ostatnio w ramach 7. zmiany - na przełomie 2006 i 2007 roku.

Wtedy razem z nim do Iraku pojechała Elżbieta Lisowska, dziennikarka z Lublina. - Braliśmy razem udział w identycznych, jak wczorajszy, patrolach. To typowe zadanie: objechać okolice bazy i zobaczyć, co się dzieje - wspomina.

Minister obrony narodowej Aleksander Szczygło stwierdził, że atak na polskich żołnierzy prawdopodobnie nie był przypadkowy. - Podjęliśmy działania, żeby złapać tych, którzy stoją za tym zamachem - mówi Szczygło.

Tymczasem cała Lubelszczyzna jest pogrążona w żałobie. W samo południe flaga na maszcie lubelskiego Ratusza została opuszczona do połowy i przepasana czarnym kirem. Jesteśmy pogrążeni w żałobie i współczujemy rodzinie zabitego - mówi Stanisław Fic, zastępca prezydenta Lublina. I zapowiada, że Ratusz udzieli pomocy bliskim zmarłego żołnierza. O pomocy dla rodzin mówią też dowódcy 3. Brygady.

Na razie nie wiadomo, kiedy ciało kpr. Filipka zostanie przywiezione do Polski. To zależy m.in. od Amerykanów, którzy organizują transport - tłumaczy płk. Wierzbieniec. Pewne jest za to, że żołnierz zostanie pochowany w Lublinie. Znaleźliśmy godne miejsce w Alei Zasłużonych cmentarza na Majdanku - informuje Iwona Blajerska, rzecznik prezydenta miasta.

W Iraku przebywa obecnie dziewiąta zmiana polskiego kontyngentu. Liczy ok. 900 żołnierzy. Wśród nich jest ponad 50 wojskowych z lubelskiej 3 Brygady. Kontyngent wyleciał do Iraku w lipcu tego roku. Żołnierze wrócą do kraju w styczniu przyszłego roku.



TRZECIA OFIARA Z LUBELSZCZYZNY

Kapral Filipek jest 22 Polakiem, który zginął podczas trwającej od marca 2003 r. misji w Iraku. To trzecia ofiara z Lubelszczyzny. 3 października, w zamachu na ambasadora Polski w Iraku Edwarda Pietrzyka, śmierć poniósł oficer BOR Bartosz Orzechowski z Zamościa. Trzy lata temu w wypadku samochodowym zginął w Iraku st. chorąży Marek Krajewski ze Stężycy kolo Ryk.

MINISTER KONTRA DZIENNIKARZ

Szef MON Aleksander Szczygło ostro skrytykował wczoraj portal gazeta.pl i dziennikarza lubelskiej "Gazety Wyborczej” Jacka Brzuszkiewicza za podanie informacji o śmierci żołnierza, przed poinformowaniem przez wojsko rodziny zmarłego. To postępowanie godne potępienia. Podejmiemy kroki prawne, by ukarać sprawców tego bezmyślnego postępowania - zapowiedział Szczygło.
Nie złamaliśmy żadnej zasady - odpowiada Brzuszkiewicz. Po pierwsze, nie podaliśmy nazwiska żadnego żołnierza, choć je znaliśmy. Po drugie, skąd mogliśmy wiedzieć, że tak potężna instytucja jak MON jeszcze nie poinformuje rodzin zmarłego i rannych. No i wreszcie po trzecie, przed opublikowaniem informacji staraliśmy się skontaktować z rzecznikiem ministerstwa, ale ten nie odbierał telefonu ani nie oddzwaniał. Z naszej strony zrobiliśmy wszystko, co powinniśmy.
Czytaj więcej o:
wyga
z Łęcznej
janina z Łecznej
(24) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

wyga
wyga (4 listopada 2007 o 14:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jak się chce być zołnierzem to wszystko trzeba brać pod uwagę. jak się jest kierowcą, górnikiem, spadochroniarzem.....każdy ryzykuje i bierze pieniadze za to.Czyli skomlenie tego niby ministra (pożal się Boze) obrony jest zbędnym udawaniem. Taki mężczyzna powinien być salową i plakać nad losem staruszek co robią pod siebie a nie ministrować a moze to ministrant...........
Rozwiń
z Łęcznej
z Łęcznej (4 listopada 2007 o 14:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Koalnie Bogdanka pisowcy probawali "przemycić na Zachód" chwilowo nie daliśmy się ale górnicy czyli Łęczna w dalszym ciągu popiera pisowców. Paranoja.wstyd mi za Łęczną - przepraszam
Rozwiń
janina z Łecznej
janina z Łecznej (4 listopada 2007 o 14:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Brawo. Większośc społeczeństwa tak myśli wiec niech jarek i lecho wy***lają na irak bo kadencja się kończy i sami niech wsadzą łeb pod lufy dzikusiom
Rozwiń
Hanna B.
Hanna B. (4 listopada 2007 o 14:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
jak masz brata na wojnie to mozsz się spodziewać, ze on też zginie? odpowiedz tylko czy p[ojechał za forse czy dla turystyki?szygło o mało się nie rozpłakał, zachowywał się jak małolat w piaskownicy. Hanba!!! to jest płaczek a nie minister obrony.Won z takim ministrem. Ja wolę zeby mnie bronił mężczyzna a nie płaczek pisdowski
Rozwiń
(Anonimowy)
(Anonimowy) (4 listopada 2007 o 12:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
oni wyjeźdzają dla pieniędzy, także to ich dobra nieprzymuszona wola
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (24)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!