środa, 23 sierpnia 2017 r.

Lublin

Stadionowi bandyci kpią z policji

Dodano: 15 maja 2006, 19:43
Autor: Dominik Smaga

Jesienią wywołali zamieszki na lubelskim stadionie przy Al. Zygmuntowskich. Rannych zostało 26 osób, kilkanaście radiowozów uszkodzonych, jeden zniszczony. I choć minęło 8 miesięcy, szalikowców nie spotkała żadna kara. Cieszą się wolnością i mogą... dalej chodzić na mecze.

11 września ubiegłego roku na stadionie przy al. Zygmuntowskich piłkarze Motoru Lublin spotkali się z Avią Świdnik. Do pierwszych starć doszło już na początku meczu. Policja ostrzelała gumowymi kulami rozsierdzonych wynikiem szalikowców Motoru. Użyła też armatek wodnych.
Wtedy pseudokibice zwarli szeregi przeciw mundurowym. Pobliskie ulice zamieniły się w pole bitwy. Na środku ruchliwej arterii stanęła barykada z płonących opon. Chuligani przewrócili radiowóz, kilkanaście innych uszkodzili. Ruch w tej części miasta został sparaliżowany. Rannych zostało ośmiu policjantów, sześciu ochroniarzy i dwanaście innych osób. Zaraz po meczu policja zatrzymała 38 bandytów w szalikach. Mimo że policja ma materiały wystarczające do oskarżenia 26 pseudokibiców, do dziś pozostają bezkarni. - Nie mamy w tej sprawie żadnego aktu oskarżenia - przyznaje Barbara du Chateau, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie.
Nie zakończyło się nawet policyjne śledztwo w tej sprawie. Dlaczego? Bo szalikowcy dobrze wiedzą, jak wodzić za nos wymiar sprawiedliwości.
- Każdego z podejrzewanych musimy zapoznać z aktami sprawy. Niektórzy żądają przy tym sporządzenia odpisów akt i nie możemy im odmówić. Oni znają swoje prawa. Bo większość z nich ma już na sumieniu inne przestępstwa, takie jak kradzieże i rozboje - tłumaczy Janusz Wójtowicz, rzecznik lubelskiej policji.
Choć akt oskarżenia ma być wspólny dla 26 chuliganów, to dla każdego trzeba przygotować osobne dowody świadczące o tym, że brał udział w zamieszkach. - Włącznie ze stopklatkami z filmów.

Śledztwo ma pecha. Zmarła prokurator prowadząca sprawę, akta przejęła inna, która musiała od początku zapoznawać się z materiałami. Co więcej, bandyci odpowiadają z wolnej stopy. Mimo że do aresztu trafiło 20, to wszyscy cieszą się wolnością. Za napaść na policjantów grozi im 10 lat więzienia.
Na pseudokibiców nie ma na razie skutecznej metody. Rozwiązaniem może być wprowadzenie 24-godzinnych sądów dla chuliganów. Temat powrócił po sobotnich zamieszkach w Warszawie, gdzie z policją starli się szalikowcy stołecznej Legii. W sumie zatrzymano ponad 200 osób.
- Sami chuligani dostarczyli nam, niestety, argumentów na słuszność naszych rozwiązań - oświadczył wczoraj Andrzej Kryże, wiceminister sprawiedliwości. Projekt zmian w przepisach, umożliwiających błyskawiczne karanie stadionowych bandytów, leży już w Sejmie.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!