wtorek, 12 grudnia 2017 r.

Lublin

Stelmach: Przekraczając granicę Polski widzimy, że wjeżdżamy do śmietnika

Dodano: 28 listopada 2017, 09:31

Lubelski architekt Bolesław Stelmach dyrektorem nowej instytucji
Lubelski architekt Bolesław Stelmach dyrektorem nowej instytucji

Rozmowa z Bolesławem Stelmachem, lubelskim architektem i p.o. dyrektora nowopowstałego Narodowego Instytutu Architektury i Urbanistyki

• Minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński powierzył panu pełnienie obowiązków dyrektora Narodowego Instytutu Architektury i Urbanistyki. Jaka będzie pana rola na tym stanowisku?

– To dla mnie kontynuacja misji, której podjąłem się jakiś czas temu przyjmując dyplom magistra inżyniera architekta, a potem rozwijając swoje kompetencje poprzez obronę doktoratu czy zrobienie habilitacji. Generalnie chodzi o humanistyczny namysł nad kreacją przestrzeni jako dobra wspólnego. Niestety jest to w Polsce niedoceniana wartość.

• Jakie działania planuje pan w związku z powołaniem nowej instytucji?

– Jest wiele elementów tej misji. Po pierwsze: dokumentacja, archiwizacja i naukowe opracowanie humanistycznych aspektów planowania przestrzennego i urbanistyki z głównym naciskiem na architekturę i kształtowanie przestrzeni w skali architektonicznej. Druga rzecz to propagowanie kultury przestrzennej w kształtowaniu osobowości, w wychowaniu i tworzeniu hierarchii wartości społecznych. Po trzecie, chcemy uświadamiać wagę tej problematyki, zaczynając od edukacji na poziomie przedszkola, poprzez wychowanie estetyczne w liceach i na uczelniach. Oddzielny aspekt to promowanie kultury przestrzennej poprzez różnego rodzaju publikacje i uświadamianie, że projektowanie urbanistyczne, rozwój miasta ma kapitalne znaczenie dla pojedynczego człowieka, rodzin i całych grup społecznych.

• Czemu ma służyć taka edukacja?

– Ona jest fundamentalna. To jeden z trzech filarów funkcjonowania instytutu. Jeżeli przekraczamy granicę Polski, czy to jadąc z Niemiec czy Czech, widzimy, że wjeżdżamy do śmietnika. Polska stała się gigantycznym przestrzennym śmietnikiem, do którego wszyscy już przywykli. A kiedy tylko wyjeżdżamy do krajów, w których łacińska cywilizacja, na którą cały czas się powołujemy rzeczywiście działa, widzimy że jest piękniej, ładniej, wszystko jest uporządkowane.

• Dużo czasu potrzeba, by to zmienić?

– Moim zdaniem co najmniej pięć pokoleń. Potrzebne są zmiany świadomościowe, które wpłyną na zmianę przepisów. Najpierw trzeba mieć świadomość, że jest źle, potem wiedzieć jak to poprawić, a następnie przez kilka pokoleń konsekwentnie dążyć do tego, aby znaleźć się na poziomie np. Czech czy Niemiec.

• Instytut ma zajmować się także wspieraniem rządowego programu „Mieszkanie Plus”.

– Nasz udział w programie będzie polegał na doradztwie. Chodzi o to, aby powstawały modelowe, przykładowe osiedla, a nie kolejne chaotyczne wykwity w przestrzeni. Od tego jesteśmy i w tym chcemy doradzać.

Czytaj więcej o: architektura Bolesław Stelmach
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
MartaS-Ch
(41) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (3 grudnia 2017 o 04:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Preferuje Pan styl bunkro-więzięnno-krematoryjny i twierdzi Pan, że jest w tym humanistyczny namysł?
Rozwiń
Gość
Gość (2 grudnia 2017 o 15:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
szkoda że Pan nie chodzi po obiektach, które zaprojektował i nie pyta się co jest nie tak, aby nie popełniać w następnych projektach tych samych błędów.
Rozwiń
MartaS-Ch
MartaS-Ch (2 grudnia 2017 o 11:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Długo nie będzie dobrze. Rok temu przeprowadziliśmy się do Bystrej koło Bielska-Białej. Cudowny krajobraz, góry dookoła. Co z tego. Opiszę domy sąsiadów dookoła: Na jednej działce dwa domy - jeden drewniany pomalowany na pomarańczowoz zielonym dachem a za nim jasnożółty z zielonym dachem. Następnie żółty domek w stylu dworkowym z czerwoną dachówką, w oddali różowy (!!) dom z ocynkiem na dachu. Dalej w lewo żółty z czerwoną blachodachówką, potem biała stodoła z grafitowym dachem i szprosami w oknach, potem szary dom z falującym czarnym dachem, nad nim willa Carringtonów w stylu amerykańskim (na prawdę ładna), obok nas kostka pomalowana na musztardowy kolor. Sąsiedzi przez drogę to mocno czerwony dom z brązowym dachem, obok biała stodoła z czerwonym dachem. Przed wymianą dachu zadzwoniłam do urzędu gminy, żeby się zapytać o kolor dachu. Pani odpowiedziała "Ależ nie ma żadnych obostrzeń, może Pani mieć taki dach, jaki się Pani podoba". Ręce opadają.
Rozwiń
Gość
Gość (1 grudnia 2017 o 23:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Plany miejscowe i decyzje o warunkach zabudowy wydawane są na potrzeby konkretnych inwestorów, za konkretną kasę. Interes jest, ale nie jest to interes zwykłego mieszkańca. Inwestor daje kasę, więc wymaga. Architekt robi to co inwestor mu narzuca, tak żeby inwestycja przyniosła zysk, więc pakuje ile się da powierzchni użytkowej. Oto przyczyna przestrzennego chaosu w Polsce. Nie oszukujmy się, coś takiego jak urbanistyka w Polsce nie istnieje i najwyższy czas to zmienić. Zacząć budować zdrowe, społeczne przestrzenie, gdzie jest miejsce na targowisko, park, plac zabaw, a nie tylko banki i apteki na każdym rogu ulicy.
Rozwiń
Gość
Gość (1 grudnia 2017 o 22:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Widok Lublina znad łąk nad Bystrzycą był jedną z najbardziej wartościową częścią kapitału miasta. Nie zmienioną od stuleci panoramę miasto, która Czechowicz opisuje strofami: "Lublin nad łąką przysiadł. Sam był i cisza" możemy oglądać na XVII wiecznym sztychu Brauna, na sielankowej litografii A. Fitta i na olejnej panoramie "Wjazd generała Zajączka do Lublina w 1826 r" Żuka. Ta panorama, ten kapitał został stracony w wyniku budowy galerii pod zamkiem w formie sztucznej góry, dzieła arch. Stelmach. Ostatnio arch. Stelmach forsuje zabudowę Górek Czechowskich malowniczych pagórów Lubelszczyzny, o kilkumetrowych deniwelacjach, 55 metrowymi wieżowcami, które pasują do tych malowniczych pagórków jak przysłowiowa pięść do nosa! W planach zagospodarowania nowego wielkiego lubelskiego teatru plac teatralny rozpościerał się od jego frontowej elewacji od strony ul. Grottgera do ul. Żwirki i ,miał wymiary odpowiednie do skali gmachu teatru. Niestety Marszałek Lubelski wymarzył sobie nową siedzibę i to w centrum miasta. Usłużni lubelscy urbaniści i hydraulicy przerobili plany zagospodarowania teatru w budowie i szczęśliwie wykroili na placu teatralnym działkę pod siedzibę marszałka . Ściśle rzecz ujmując przenieśli plac teatralny na stronę Al. Racławickich. W te ramy wpisał się projekt przebudowy teatru w „centrum” opracowany przez arch. Stelmacha. Co było do przewidzenia, dojazd urzędników do siedziby Marszałka wymusza przebudowę Al. Racławickich, przebudowy kompletnie demolującą oryginalny charakter tej alei. Arch. Stelmach jest, a na pewno był vice przewodniczącym Rady Kultury Przestrzeni Prezydenta Lublina. I nie zauważył, że na zachodniej pierzei placu, z jego monumentalnym CSK, pozwolono na budowę 55 metrowego wieżowca, który dzisiejszy dobry widok tego placu popsuje, a ponadto, co jest tragiczne dla Lublina, popsuje zachodnią perspektywę Krakowskiego Przedmieścia i perspektywiczne widoki śródmieścia Lublina.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (41)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!