poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Lublin

"Straciłam synka z winy lekarzy". Matka chce 330 tys. zł od szpitala

Dodano: 15 czerwca 2015, 06:45

Fot. Wojciech Nieśpiałowski
Fot. Wojciech Nieśpiałowski

Agnieszka Szybalska za śmierć swojego synka obwinia lekarzy z SPSK1 w Lublinie. Franek żył tylko dwa dni. Jego matka domaga się od szpitala 330 tys. zł zadośćuczynienia

– Gdyby lekarze działali sprawniej, moje dziecko by żyło – podkreśla Agnieszka Szybalska. I zapowiada: Będę walczyć o to, żeby ponieśli za to odpowiedzialność.

O tej sprawie po raz pierwszy pisaliśmy w październiku 2010 r. Szybalska trafiła wówczas na oddział ratunkowy szpitala przy ul. Staszica po tym jak zasłabła za kierownicą i uderzyła samochodem w latarnię. Z miejsca wypadku zabrała ją karetka. – Choć była w ósmym miesiącu ciąży, zrobiono jej tylko rentgen głowy – opowiadała nam wówczas Marta Kozłowska, która była z panią Agnieszką w szpitalu.

Przez prawie trzy godziny kobieta nie została zbadana przez ginekologa. – Dopiero po wielokrotnych prośbach przewieziono ją na oddział patologii ciąży i wykonano odpowiednie badania. Tam lekarze natychmiast podjęli decyzję o cesarskim cięciu – relacjonowała pani Marta. – Dziecko urodziło się w bardzo ciężkim stanie, jego serce nie biło. Potrzebna była reanimacja.

Mały Franek żył niespełna dwa dni. Diagnoza: ciężkie niedotlenienie wewnątrzmaciczne. 

Pani Agnieszka chce złożyć subsydiarny akt oskarżenia, który daje jej możliwość występowania przed sądem w roli oskarżyciela. – Prokuratura umorzyła śledztwo, bo nie znalazła tzw. znamion czynu zabronionego. Złożyłyśmy zażalenie i sąd podzielił zarzut, że opinie biegłych zawierają szereg sprzeczności i nie wyjaśniają okoliczności śmierci synka pani Agnieszki. Mimo to śledztwo ponownie zostało umorzone – mówi adwokat Kamila Ćwikińska. – Teraz wystąpimy o opinie ośrodków specjalistycznych z zakresu położnictwa i neonatologii. Chcemy uzyskać odpowiedzi na kluczowe pytania dotyczące związku pomiędzy brakiem fachowej pomocy, a śmiercią dziecka.

Chodzi głównie o brak konsultacji i badania przez specjalistów. – Tym bardziej, że lekarze nie musieli w pierwszej kolejności podejmować czynności ratowania życia matki. Miała jedynie niewielki uraz głowy – zaznacza adwokat Ćwiklińska. Równolegle w tej sprawie rozpoczyna się proces cywilny, w którym pani Agnieszka z rodziną domaga się od szpitala zadośćuczynienia o łącznej wysokości 330 tys. zł.

O stanowisko szpitala zapytaliśmy w czwartek. Nadal czekamy na odpowiedź. Tuż po zdarzeniu w 2010 roku dyrektor SPSK1 tłumaczył, że pacjentka skarżyła się na ból głowy, a nie na dolegliwości związane z ciążą.

– Lekarz dyżurny po przywiezieniu pacjenta z wypadku natychmiast robi wywiad i przeprowadza badanie fizykalne. Decyduje też o kolejności i czasie wykonania badań i konsultacji specjalistycznych – tłumaczył dyr. Adam Borowicz. – Jeśli pacjent zgłasza ból głowy, a jest po wypadku, to najpierw wykonuje się badanie czaszki.

Czytaj więcej o: szpital dziecko
Gość
lolo
Gość
(32) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (16 czerwca 2015 o 15:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Znam ta osobę osobiście i mogę powiedzieć tylko tyle że ma "parcie na szkło" i łatwe pieniadze. I wierze w to że zło powraca bo naraziła się wielu osobom bo nie jest dobrym czlowiekiem. A na smierci dziecka chce zrobić interes. Zapytajcie męża czy podziela zdanie pani Szybalskiej bo w żadnym wywiadzie go nie ma. A swoją drogą to jak wycenila życie synka na tak mała kwotę. Proponuje uszanować jego pamięć i nie robić nagonki medialnej bo to nie zwróci życia Franiowi. Pokój jego duszy.
Rozwiń
lolo
lolo (16 czerwca 2015 o 08:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

to nie nie ma znaczenia,ze w ósmym miesiącu prowadził.moja koleżanka pracowała prawie do porodu .to wina tych konowałów

Rozwiń
Gość
Gość (15 czerwca 2015 o 18:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Adam Borowicz? To towarzysz jeszcze dyrektoruje, towarzyszu?
Rozwiń
Gość
Gość (15 czerwca 2015 o 17:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ŻENADA. Pracowała kiedyś w Galerii Handlowej w Lublinie, wynosiła ze sklepu w którym pracowała towar, rajstopy, skarpety, stroje kąpielowe. Nie zapłaciła za nic, a teraz oczekuje, że będą jej płacili za to, że prawdę mówiąc sama przyczyniła się do śmierci dziecka! Która matka w 8 miesiącu ciąży wsiada za kierownice? Skrajna nieodpowiedzialność. Nie powinna ubiegać się o tak wysokie zadośćuczynienie, ponieważ wsiadając do samochodu sama naraziła siebie na niebezpieczeństwo
Rozwiń
Gość
Gość (15 czerwca 2015 o 14:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jeśli nie otrzyma tego symbolicznego jak na skalę tragedii i traumy zadośćuczynienia, to nie ma nic do stracenia, tylko nie szczędzić środków na fachowców, którzy dyskretnie i profesjonalnie wyłuskają i zneutralizują wszystkich współwinnych śmierci dzieciaczka w wyniku zaniechania i zaniedbania. Kamil Nubiński
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (32)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!