poniedziałek, 19 lutego 2018 r.

Lublin

Lekarze, pielęgniarki i salowe żądają podwyżki płac. Dziś strajkują. W razie nagłej choroby pomocy trzeba szukać w izbach przyjęć albo w pogotowiu
W naszym regionie w strajku weźmie udział kilka tysięcy lekarzy oraz kilkanaście tysięcy pielęgniarek i salowych.

– Nie wiem dokładnie, ile osób nie przyjdzie do pracy. Podania o jeden dzień urlopu na żądanie cały czas spływają – mówił wczoraj po południu Wiesław Przyszlak, zastępca dyrektora ds. medycznych w SPSK nr 4 w Lublinie. – Dlatego od kilku dni informowaliśmy pacjentów, by na wszelki wypadek przekładali wizyty. Wstrzymaliśmy planowe operacje. Szpitalny oddział ratunkowy będzie pracować normalnie. Drzwi do naszej przychodni specjalistycznej będą otwarte. Ale w których gabinetach będą lekarze, a które będą zamknięte, okaże się dopiero w dzień strajku.
Dr Maria Dura, sekretarz Okręgowej Izby Lekarskiej w Lublinie mówi, że do protestu wzywano wszystkich. – Mamy nadzieję, że większość weźmie w nim udział. W przychodniach i szpitalach rozdawaliśmy ulotki, rozlepialiśmy plakaty.
Pracownicy służby zdrowia chcą zarabiać więcej. Żądają 30-procentowej podwyżki płac w tym roku. W przyszłym – 100 procent. Minimalna pensja, która satysfakcjonowałyby lekarzy to 5 tys. zł. Pielęgniarki – 3 tys. zł. Ale nawet po zrealizowaniu postulowanej podwyżki, zarobki nie osiągną wymarzonego pułapu. – Średnia płaca lekarska w województwie wynosi teraz
1500 zł, pielęgniarska 860 zł – ubolewa dr Janusz Spustek, przewodniczący Związku Zawodowego Lekarzy na Lubelszczyźnie.
Niskie zarobki powodują, że cała służba zdrowia jest sfrustrowana. Lekarze i pielęgniarki uciekają za granicę. Oprócz podwyżek protestujący chcą przyjęcia ustawy o przekazaniu 6 proc. PKB (produkt krajowy brutto) na ochronę zdrowia. Teraz mamy 3,8 proc.
Szpitale będą pracować, jak w niedziele i święta. Zostaną tylko dyżurni. Przychodnie specjalistyczne będą w większości nieczynne. Lekarze rodzinni w większości stawią się do pracy. Poprzestaną na oplakatowaniu budynków. – Solidaryzujemy się z protestującymi, ale chcemy zabezpieczyć opiekę pod nieobecność specjalistów – mówi dr Maria Woźniak, kierowniczka przychodni lekarze rodzinnego „Medicor” w Lublinie.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

komentarze (0)0
polubienia (0)0
19-02-2018

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!