sobota, 21 października 2017 r.

Lublin

Lekarze, pielęgniarki i salowe żądają podwyżki płac. Dziś strajkują. W razie nagłej choroby pomocy trzeba szukać w izbach przyjęć albo w pogotowiu
W naszym regionie w strajku weźmie udział kilka tysięcy lekarzy oraz kilkanaście tysięcy pielęgniarek i salowych.

– Nie wiem dokładnie, ile osób nie przyjdzie do pracy. Podania o jeden dzień urlopu na żądanie cały czas spływają – mówił wczoraj po południu Wiesław Przyszlak, zastępca dyrektora ds. medycznych w SPSK nr 4 w Lublinie. – Dlatego od kilku dni informowaliśmy pacjentów, by na wszelki wypadek przekładali wizyty. Wstrzymaliśmy planowe operacje. Szpitalny oddział ratunkowy będzie pracować normalnie. Drzwi do naszej przychodni specjalistycznej będą otwarte. Ale w których gabinetach będą lekarze, a które będą zamknięte, okaże się dopiero w dzień strajku.
Dr Maria Dura, sekretarz Okręgowej Izby Lekarskiej w Lublinie mówi, że do protestu wzywano wszystkich. – Mamy nadzieję, że większość weźmie w nim udział. W przychodniach i szpitalach rozdawaliśmy ulotki, rozlepialiśmy plakaty.
Pracownicy służby zdrowia chcą zarabiać więcej. Żądają 30-procentowej podwyżki płac w tym roku. W przyszłym – 100 procent. Minimalna pensja, która satysfakcjonowałyby lekarzy to 5 tys. zł. Pielęgniarki – 3 tys. zł. Ale nawet po zrealizowaniu postulowanej podwyżki, zarobki nie osiągną wymarzonego pułapu. – Średnia płaca lekarska w województwie wynosi teraz
1500 zł, pielęgniarska 860 zł – ubolewa dr Janusz Spustek, przewodniczący Związku Zawodowego Lekarzy na Lubelszczyźnie.
Niskie zarobki powodują, że cała służba zdrowia jest sfrustrowana. Lekarze i pielęgniarki uciekają za granicę. Oprócz podwyżek protestujący chcą przyjęcia ustawy o przekazaniu 6 proc. PKB (produkt krajowy brutto) na ochronę zdrowia. Teraz mamy 3,8 proc.
Szpitale będą pracować, jak w niedziele i święta. Zostaną tylko dyżurni. Przychodnie specjalistyczne będą w większości nieczynne. Lekarze rodzinni w większości stawią się do pracy. Poprzestaną na oplakatowaniu budynków. – Solidaryzujemy się z protestującymi, ale chcemy zabezpieczyć opiekę pod nieobecność specjalistów – mówi dr Maria Woźniak, kierowniczka przychodni lekarze rodzinnego „Medicor” w Lublinie.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!