niedziela, 19 listopada 2017 r.

Lublin

Strefa ciszy prezydenta Fica -c.d.

  Edytuj ten wpis
Dodano: 13 stycznia 2008, 21:24
Autor: Dominik Smaga

Magistrat jeszcze raz przyjrzy się oznakowaniu dróg dojazdowych do domu zastępcy prezydenta Lublina, Stanisława Fica.

Teraz nie mogą tam wjechać nawet dostawcze samochody z węglem lub meblami. Najprawdopodobniej zakaz zostanie złagodzony.

Spór dotyczy pięciu znaków ustawionych w dzielnicy Bazylianówka przy jezdniach prowadzących do ul. Hiacyntowej, której jednym z mieszkańców jest wiceprezydent Fic. Przy wjeździe na teren osiedla stoją znaki zakazujące wjazdu samochodom cięższym niż 3,5 tony, ale nie dotyczą one służb komunalnych i zaopatrzenia do 8 ton. Sporne znaki można spotkać nieco dalej - ograniczają masę pojazdów do 2 ton i nie czynią żadnego wyjątku dla wozów zaopatrzenia. - Dlatego nie może do nas nawet dojechać dostawczy lublin z meblami albo węglem - skarży się Halina Gustaw, mieszkanka dzielnicy.

Znaki pojawiły się na zlecenie Urzędu Miasta. Magistrat tłumaczy, że prosili o to mieszkańcy. Ale część sąsiadów twierdzi, że za wprowadzeniem zakazu stoi właśnie Fic. Ten zaś zdecydowanie temu zaprzecza. Zapewnia, że nie zajmuje się sprawami swojej dzielnicy, bo zabronił mu tego prezydent Adam Wasilewski i dodaje, że nie występował o zmianę oznakowania nawet jako osoba prywatna.
Mieszkańcy nie są jednomyślni. - Zakaz jest potrzebny, bo ciężkie samochody niszczą nawierzchnię. A całe zamieszanie wokół tej sprawy to efekt sąsiedzkiego sporu - wyjaśnia Ryszard Kwiatkowski z ul. Kalinowej. - Ale, rzeczywiście, pod znakiem powinna się pojawić tabliczka podnosząca do 3,5 tony limit dla samochodów z zaopatrzeniem.

Urząd Miasta obiecuje, że jeszcze raz przeanalizuje oznakowanie w tym rejonie. - Otrzymałem informację, że ustawione znaki są uciążliwe dla mieszkańców osiedla Bazylianówka i w związku z tym zbierają oni podpisy pod petycją w tej sprawie - przyznaje Jerzy Ostrowski, dyrektor Wydziału Bezpieczeństwa Mieszkańców i Zarządzania Kryzysowego. I podkreśla, że w tej sprawie nie zapadną żadne decyzje, dopóki do magistratu nie trafi protest przeciw nowej organizacji ruchu.
Wydział Dróg i Mostów już teraz szuka innego rozwiązania. - W grę wchodzi umożliwienie wjazdu nieco cięższym samochodom dostawczym albo wprowadzenie identyfikatorów zezwalających na wjazd. Decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła - informuje Mirosław Kalinowski z Biura Prasowego Ratusza. - Gdyby miały zostać wprowadzone korekty tonażu będę wnioskował o ustawienie znaków zakazujących wjazdu pojazdom o rzeczywistej masie całkowitej ponad 3,5 tony - zapowiada Ostrowski.

Do sprawy powrócimy.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Stanisław
zwykły człowiek
Gość
(10) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Stanisław
Stanisław (29 stycznia 2011 o 12:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
strefa ciszy powinna obowiazywać w pierwszej kolejności nad zalewem zemborzyckim(tak zakładał Bryński)Ale otworzono zalew dla sprzętu motorowodnego,na efekty nie trzeba było długo czekać,znikły kaczki,łabędzie,i wszystko co żywe!
I znowu za pieniądze podatnika zrobiono wygodę dla kilku synusiów bogatych tatusiów(przecież na skuter wodny nie stać
przeciętnego obywatela)szlag mnie trafia,kiedy widzę jak złodzieje bezkarnie obnoszą się ze swoim majątkiem,a emeryt tymczasem zdycha,bo nie stać go na wykup leków!
Rozwiń
zwykły człowiek
zwykły człowiek (21 stycznia 2008 o 23:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Co to jest to PR bo nie wiem? a urzędnik jednak lepiej niech sie boi gościu. Ja placę podatki na niego i wole żeby cos robił a nie sie wymądrzał

Gość napisał:
Nareszcie ktoś wziął się za PR Urzędu Miasta i nie boi się wypowiadać na forum.
Rozwiń
Gość
Gość (18 stycznia 2008 o 10:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nareszcie ktoś wziął się za PR Urzędu Miasta i nie boi się wypowiadać na forum.
Rozwiń
Urząd Miasta
Urząd Miasta (18 stycznia 2008 o 02:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Panie Dominiku, proszę się nie tłumaczyć, że czegoś nie opublikowaliście z jakiegoś tam powodu albo pomimo czegoś... , bo przecież nie opublikowaliście. To jest fakt. Kto tu powiedział, żeście mieli obowiązek to zrobić? Zauważamy, że sobie coś tam z naszego tekstu wzięliście, i to jest fakt. Zauważamy, że pomijacie sprawy aspekt najważniejszy, zgoda: najważniejszy naszym zdaniem. I to jest fakt. I wydaje nam się, że ten aspekt w ogóle nie ma dla Was żadnego znaczenia, a mieć powinien.

Czy jest Panu miło, czy raczej Pana irytuje aktywność Urzędu "również na forum internetowym Dziennika Wschodniego"? Odrzucamy jako wredne pierwsze nasuwające się nam wrażenie, o tej irytacji. No bo gdzieżby... I dalej będziemy z tego forum korzystali, ku Pana zadowoleniu, bo podzielamy pogląd, że "im więcej opinii, tym lepiej i tym łatwiej [będzie] Czytelnikowi wyrobić sobie własne zdanie". Lepiej, łatwiej i może trochę szybciej - bez czekania na te ustawowe terminy.

Nie wymaga dowodu twierdzenie, że pierwszym negatywnym bohaterem naszych mediów jest urzędnik. A Pan podnosi lament, że to "dziennikarze są odsądzani nieraz od czci i wiary przez urzędników w rozmaitych "wyjaśnieniach" i nie spełniających wymogów prawnych "sprostowaniach", które zamieszczane są na stronie internetowej www.um.lublin.pl..... Boli? No cóż, nas urzędników też często boli - przesadzona krytyka, złośliwy tytuł, lekceważąco przeinaczone słowa, pisanie pod publiczkę - na które to i inne Wasze "przewiny" formalnie rzecz biorąc nie ma szans sensownie zareagować. Zna Pan przecież doskonale wątek niechęci redakcyj do publikowania czegokolwiek, co jest wobec nich krytyczne...

Nie było, nie ma i raczej nie będzie możliwości odpowiadania na teksty na stronie miasta (www.um.lublin.pl) i raczej nie zrezygnujemy z możliwości reagowania na naszej witrynie na Państwa publikacje. Ale Wasze macierzyste łamy dają Wam komfort i skuteczność przedstawiania i forsowania własnych opinii nieporównywalnie większe niż nasza skromna strona.

Szanse urzędników (Urzędu, samorządu) na dotarcie ze swoimi racjami do Czytelnika są mizerne w porównaniu z możliwościami, jakimi w tym względzie dysponują dziennikarze. Jeśli nasza strona te szanse choć trochę wyrównuje, to spełnia swoją rolę.

Odwzajemniamy pozdrowienia -
Biuro Prasowe w Kancelarii Prezydenta Lublina
Rozwiń
Dominik Smaga
Dominik Smaga (14 stycznia 2008 o 17:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Witam!

Biuro Prasowe Urzędu Miasta proszę o odrobinę cierpliwości. Gazeta nie opublikowała, bo po pierwsze:
10 stycznia był piątek, dziś jest dopiero poniedziałek i nawet gdyby Wasze pismo było sprostowaniem, (czyli zaprzeczeniem nieprawdziwym informacjom) redakcja miałaby 7 dni na jego publikację. A to pismo sprostowaniem nie jest, jego publikacja nie jest obowiązkowa. Druk wyjaśnienia zależy od dobrej woli gazety. Ale trudno, drodzy urzędnicy, mieć w poniedziałek pretensje, że gazeta czegoś wam nie zamieściła.

Po drugie: tekst nie był poświęcony wózkom widłowym i dojazdowi do warsztatu, którego właściciel jest skonfliktowany z prezydentem Ficem, tylko zwykłym samochodom dostawczym. Takim, jakich używa choćby zaopatrzenie lub firmy kurierskie. Jeśli to, że nie można podjechać samochodem z meblami lub węglem miasto nazywa swobodnym dojazdem, to mogę się tylko dziwić. Na większości osiedli podobne ograniczenia dotyczą wozów powyżej 3,5 t, co autom dostawczym takim jak lublin lub vw transporter daje możliwość dojazdu.

Po trzecie. Miło mi, że Urząd Miasta przejawia swoja aktywność również na forum internetowym Dziennika Wschodniego. Im więcej opinii, tym lepiej i tym latwiej Czytelnikowi wyrobić sobie własne zdanie. Ubolewam tylko, że dziennikarze odsądzani nieraz od czci i wiary przez urzędników w rozmaitych "wyjaśnieniach" i nie spełniających wymogów prawnych "sprostowaniach", które zamieszczane są na stronie internetowej www.um.lublin.pl nigdy nie mieli i nie mają możliwości odpowiedzieć na stronie miasta (www.um.lublin.pl) na zarzuty ocierające się nieraz o arogancję. Jako przykład polecam niniejszy link:
[url="http://www.um.lublin.pl/um/index.php?t=200&id=28115"]http://www.um.lublin.pl/um/index.php?t=200&id=28115[/url]
w którym to pani Jamińska pośrednio daje do zrozumienia, że Konstytucję ma za nic a nam zarzuca, że "[urzeczywistniamy] prawo "kolesi" do (...) zakłócania spokoju i spoczynku nocnego mieszkańców". I nie jest to problem pani Jamińskiej, bo ktoś kazał ów pełen jadu tekst na miejskiej stronie internetowej zamieścić. Nawiasem mówiąc lubelskie przepisy, których tak zaciekle i takimi metodami owym tekstem broniono zostały uchylone przez sąd. A informacji o tym wyroku jakoś Urząd Miasta Lublin na swojej witrynie nie zamieścił.

Proszę zatem miejskich urzędników o odrobinę zastanowienia przed napisaniem, że gazeta czegoś "nie opublikowała".

pozdrawiam,
Dominik Smaga








Urząd Miasta napisał:
{Poniższego wyjaśnienia, przesłanego do "Dziennika Wschodniego" 10 stycznia, gazeta nie opublikowała. Wykorzystano tylko w nowym artykule pewne sformułowania, pomijając to, co naszym zdaniem stanowi istotę sprawy. Biuro Prasowe w Kancelarii Prezydenta Miasta]


Lublin, dnia 10 stycznia 2008 r.

Pan
Krzysztof Wiejak
Redaktor Naczelny
„Dziennika Wschodniego”

Szanowny Panie Redaktorze,

W związku z artykułem, który ukazał się dziś w „Dzienniku Wschodnim” (sprawa ul. Hiacyntowej) przekazuję, z prośbą o publikację na łamach Pańskiej Gazety, poniższe informacje Wydziału Bezpieczeństwa Mieszkańców i Zarządzania Kryzysowego:

* Urząd Miasta Lublin posiada wystąpienia mieszkańców oraz Rady Dzielnicy Ponikwoda w sprawie zlikwidowania uciążliwości związanych z funkcjonowaniem zakładu pracy położonego przy ul. Hiacyntowej 43 i 45 w Lublinie oraz zapewnienia bezpieczeństwa tym w rejonie,
* głównym problemem zgłaszanym przez mieszkańców jest prowadzona na dużą skalę działalność produkcyjno–naprawcza wózków widłowych,
* mieszkańcy zwracają uwagę również na to, że po ulicach osiedla Bazylianówka poruszają się wózki widłowe, a sprzęt do naprawy i po naprawie do zakładu dowożony jest samochodami ciężarowymi,
* teren znajdujący się przy ul. Hiacyntowej, zgodnie z planem zagospodarowania przestrzennego traktowany jest jako teren zabudowy rezydencjalnej M5 i bezpośrednio graniczy z cmentarzem,
* ustanowiona została tam również strefa ochrony sanitarnej – C1 od zespołu cmentarzy
rzymskokatolickiego oraz żydowskiego położonych wzdłuż ul. Walecznych po obu stronach al. Władysława Andersa. Szerokość strefy przyjęto na 50 m zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Gospodarki Komunalnej z dnia 25 sierpnia 1959 r. w sprawie określenia, jakie tereny pod względem sanitarnym odpowiednie są na cmentarz. Zgodnie z powyższym istnieje możliwość prowadzenia wszelkiego rodzaju działalności gospodarczej o charakterze rzemiosła i usługowym (z wykluczeniem działalności produkcyjnej), pozostającej w zgodzie z charakterem użytkowania terenów sąsiedzkich oraz cmentarza, o uciążliwości niewykraczającej poza granice działki.

Wymienione wyżej wystąpienia mieszkańców oraz fotografie dokumentujące nieprawidłowości, na które oni się uskarżają, są do wglądu w Urzędzie.

Informuję również, że mieszkańcy wbrew tytułowi publikacji mają swobodny dojazd do domów. Co do dowiezienia węgla czy mebli - czynności jednorazowych, rzadkich, wcześniej planowanych, trudno się oprzeć wrażeniu, że jest to zagadnienie sztucznie wyolbrzymione i zaciemniające istotę sprawy. Ale - Wydział Dróg i Mostów naszego Urzędu już informował zainteresowanych, że rozważa możliwość niewielkiej korekty dopuszczalnego tonażu lub wprowadzenia stosownych dokumentów identyfikacyjnych, co powinno definitywnie zamknąć temat.

/-/ Jerzy Ostrowski
Dyrektor
Wydziału Bezpieczeństwa Mieszkańców i Zarządzania Kryzysowego
Urzędu Miasta Lublin
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (10)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!