wtorek, 21 listopada 2017 r.

Lublin

Student wraca do Lublina

  Edytuj ten wpis

Zakorkowane centrum, tłok w autobusach i kolejki do bankomatów. Cieszą się za to właściciele stancji, klubów, budek z hot dogami i sklepów z tanią odzieżą. Ponad sto tysięcy studentów właśnie rozpoczęło naukę na lubelskich uczelniach.

- Wakacje dla nas to zupełnie martwy okres. Tak naprawdę zaczynamy działać we wrześniu, jak zaczynają zjeżdżać studenci. Często jeszcze zanim otworzymy, przed drzwiami stoi niemały tłumek. A wieczorami czasami ciężko jest zamknąć, bo bez przerwy ktoś po coś przychodzi - mówi Marta Szkałuba ze sklepiku w akademiku "Babilon”.
Dziś zaczyna też działać drewniany kiosk z jedzeniem na wynos obok Chatki Żaka. Pojawił się w miejsce kultowej "czerwonej budki”. Mimo zmiany wyglądu, właścicielka obiecuje, że jedzenie będzie tak samo smaczne, jak dawniej.
- W tym roku nie dosyć, że się przebudowaliśmy, to powiększyliśmy także menu. Teraz studenci kupią u nas nie tylko hot dogi, ale też gyros, frytki i pierożki. Będzie też coś dla wegetarian. Oprócz jarskich bułeczek będą mogli zjeść także sojowe kotleciki - mówi Jadwiga Gołek, właścicielka popularnego punktu gastronomicznego.
Na powrót studentów czekały też puby. Właściciele już zacierają ręce i liczą przyszłe zyski. - W wakacje idzie nam raczej kiepsko. W końcu Lublin to miasto studentów. Ale od kilku dni widać wzmożony ruch. Część z naszych stałych bywalców już przyszła się przywitać po wakacyjnej przerwie - mówi Rafał Domownik, kierownik pubu "Aviator”.
Tylko punkty ksero jeszcze nie rozpoczęły sezonu. Tu nadal można sprawę załatwić od ręki. Ale za kilka dni to się zmieni. - Przez pierwszy tydzień roku akademickiego kopiujemy głównie plany zajęć. Książki i notatki studenci zaczną przynosić dopiero za jakiś czas - mówi Dorota Wójcikowska z punktu ksero na ul. Łopacińskiego. - Ale, jak już zaczną, to do czerwca nie będziemy mieli chwili wytchnienia.
Ale jest też druga - gorsza strona medalu. Kilkudziesięciu tysięcy więcej osób w mieście nie sposób nie zauważyć. Czekają nas zakorkowane ulice, zapchane autobusy komunikacji miejskiej, czy problemy ze zdobyciem wolnego stolika w barze w weekendowe wieczory.
- Z przyjemnością jeździłem po mieście w wakacje. Nawet w godzinach szczytu - mówi pan Mirosław, przedstawiciel handlowy.
Na "najazd studentów” nie narzekają natomiast taksówkarze. - Korki to jedna strona medalu - mówi kierowca taksówki z dwudziestoletnim stażem. - Ale przynajmniej człowiek zarobi. Pod warunkiem że będzie jeździł w nocy. W dzień student taksówką nie jeździ.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!