wtorek, 17 października 2017 r.

Lublin

Studia w Lublinie. Gdzie jest najwięcej chętnych

  Edytuj ten wpis
Dodano: 24 czerwca 2012, 17:21

 - Chciałabym się dostać na anglistykę na UMCS albo na KUL. W przyszłości planuję zostać tłumaczem p
- Chciałabym się dostać na anglistykę na UMCS albo na KUL. W przyszłości planuję zostać tłumaczem p

Już nie tylko prawo, budownictwo i medycyna. Jeszcze więcej osób chce studiować bezpieczeństwo wewnętrzne, hipologię czy sinologię

Rekrutacja na największych lubelskich uczelniach jeszcze trwa. Na stronach internetowych uczelni można się rejestrować do pierwszych dni lipca, ale już widać, które kierunki będą w tym roku najpopularniejsze.

– U nas najbardziej oblegana jest sinologia – mówi Radosław Hałas, rzecznik KUL. Na razie o 30 indeksów studiów o Chinach walczy 107 osób, czyli na jedno miejsce jest 3,5 osoby. – Spodziewaliśmy się, że to będzie hit tegorocznej rekrutacji – przyznaje rzecznik.

Sinologia wygrywa nawet z corocznymi pewniakami: filologią angielską, psychologią, dziennikarstwem, zarządzaniem, ekonomią czy prawem. – Na razie najwięcej osób zgłosiło się na prawo. Kandydatów już jest 600, ale miejsc aż 250 – mówi Hałas.

Na UMCS nowość

Lista najpopularniejszych kierunków na UMCS jest podobna. – Finanse i rachunkowość, prawo, psychologia, ekonomia – wylicza Jakub Kosowski, sekretarz uczelnianej komisji rekrutacyjnej. – Jest też jedna nowość: bezpieczeństwo wewnętrzne. To studia pośrednie między prawem, administracją i zarządzaniem kryzysowym. Na razie na jedno miejsce jest 2,5 kandydata.

Również Uniwersytet Przyrodniczy liczy na sukces swojej tegorocznej nowości. Hipologia i jeździectwo to pierwsze w Polsce studia w trybie dziennym, na których studenci będą uczyć się o hodowli koni i sposobach ich wykorzystywania w rekreacji czy terapii. Przyrodnicy na razie nie zdradzają liczby kandydatów na miejsce. Ale już wiadomo, że hipologia – obok weterynarii, geodezji czy gospodarki przestrzennej – należy do najpopularniejszych.

Kilkanaście osób na miejsce

Bez zmian na Uniwersytecie Medycznym i Politechnice Lubelskiej. U medyków, podobnie jak w poprzednich latach, najbardziej oblegany jest kierunek lekarsko-dentystyczny (kilkanaście osób na miejsce), analityka medyczna, elektroradiologia, kosmetologia i pielęgniarstwo.

– A u nas architektura i urbanistyka, inżynieria biomedyczna, mechatronika, transport oraz budownictwo – mówi Iwona Czajkowska-Deneka, rzecznik PL. Na to ostatnie już zapisało się ponad pół tysiąca kandydatów, którzy walczą o 160 indeksów (czyli jest 3,5 osoby na miejsce). W ub. roku budownictwo było najbardziej obleganym kierunkiem w całym kraju. Chciało je studiować aż 30 tys. osób.

Ale nie wszyscy decydują się na to, co najpopularniejsze. – Edukacja artystyczna w zakresie sztuki muzycznej na UMCS – zdradza swoje plany Agata Ścibor. – Muzyka od zawsze była dla mnie bardzo ważna. W życiu należy robić to, co się lubi, dlatego wybrałam ten kierunek.


  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
zimardo
Ola
Gość
(9) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

zimardo
zimardo (16 lutego 2013 o 01:10) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Prawo jest bardzo trudnym kierunkiem, osoby które twierdzą inaczej są albo po pożal się boże szkołach prytatnych, zaocznych itp. Albo może inaczej studia są do przejścia, ale samo prwo nie jest na mózg każdego - dletego jest tak mało dobrych prawnikow.
Rozwiń
Ola
Ola (25 czerwca 2012 o 11:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
tak pchajcie sie na prawo po pierwszym roku pozostaje polowa studentow po drugim kolejne pol odpada do tego spadochroniarze a w rezultacie konczy mnie niz 100 lacznie a w Polsce malo jest dobrych prawnikow poza tym system nauczania na tym kierunku wola o pomste do nieba
Rozwiń
Gość
Gość (25 czerwca 2012 o 05:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie chodzi o to, jakie studia się studiuje, a o to, ile osób jest na kierunku. W Polse jest za dużo ludzi wyedukowanych w stosunku do faktycznych potrzeb (po większości kierunków) i polityka nie ma z tym nic wspólnego. Polacy zawsze wyjeżdżali na Zachód zarabiać fizycznie, a w Polsce chcieli się kształcić według powiedzenia ucz się ucz ..., aż okazało się, że i w Polsce ceni się bardziej pracę wykwalifikowanego robotnika od inteligenta. Poza tym, aby pracować w urzędzie, firmie, szkole, policji i w wielu innych instytucjach, wystarczyło by wykształcenie średnie plus kilkudniowe czy kilkutygodniowe przeszkolenie przez pracodawcę. Uniwersytet nie ma z tym nic wspólnego i nie powinien, ponieważ jest miejscem prowadzenia badań naukowych, a kształcenie jest jego drugorzędą misją. Przykład: poprzedni ustrój (wiem, wiem, wcale nie lepszy, ale ludzie zaledwie z maturą radzili sobie z tym, z czym dzisiaj nie radzą sobie magistrowie). Problemem pozostaje tylko ta hipokryzja: w konkursach o pracę trzeba mieć oficjalnie fakultety, doświadczenie, języki itp. a potem i tak przyjmowane są osoby, które albo są "po znajomościach" albo mają cechy predystynujące je do wykonywania konkretnej pracy, których to cech nie można zdobyć na uczelni, bo nie jest to wiedza książkowa.
Rozwiń
ozeasz
ozeasz (24 czerwca 2012 o 23:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='GLD' timestamp='1340566731' post='641456']
Po zasr...nym Umcsie to można wykonywać następujące zawody:
1. Czyścić sracze i stać na zmywaku w knajpie u Turka na obrzeżach Londynu
2.Dostać super atrakcyjną, "lekką" posadę kasjera w Biedronce za 1100zł (zapiepsz w soboty i niedziele jako bonus)
3.Być stałym bywalcem zielonego budynku przy ulicy Niecałej
4. Pracować jako niewolnik i być opluwanym kilkadziesiąt razy dziennie w call center przy ul. Chodźki
5.Pracować w agencji towarzyskiej
6.Pracować ekologicznie tzn. jako śmietnikowy zbieracz surowców wtórnych w postaci puszek, butelek, miedzi
[/quote] a ty co wybrałeś z powyższego?
Rozwiń
UST
UST (24 czerwca 2012 o 21:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
@ Jak skończysz ekonomię, filozofię, psychologię czy ochronę środowiska to tak jest.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (9)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!