środa, 18 października 2017 r.

Lublin

Świdnik szoł u marszałka

  Edytuj ten wpis
Dodano: 26 marca 2007, 15:54

W sejmiku doszło dziś do widowiskowej konfrontacji zwolenników portu lotniczego w Świdniku z konkurencją z Niedźwiady. Obie strony zostały przy swoim.

"Niedźwiada - to nie wypada”, "Niedźwiada - lotnisko w polu na miliard złotych”, "PSL + Niedźwiada = żenada” i cała gromada przebranych za susłów zapewniająca, że chce odlecieć ze Świdnika. Tak zwolennicy lotniska w Świdniku powitali radnych PSL i SLD, na których wniosek zwołano wczorajszą sesję sejmiku województwa. Tylko z tego miasta na sesję przyjechały trzy autokary ludzi - władze spółki Port Lotniczy Lublin, seniorzy lotnictwa, członkowie stowarzyszenia "Lotniska w Świdniku”, przedstawiciele PZL Świdnik.

Nie zabrakło tzw. zwykłych ludzi, którzy, niczym na manifestacji, dzierżyli w dłoniach transparenty. Nad ich głowami powiewały flagi Platformy Obywatelskiej. Na tym tle "zieloni” z Towarzystwa dla Natury i Człowieka ze swoimi ulotkami o susłach wypadali wyjątkowo blado.

- Realizacja lotniska w Świdniku jest oczywista - rozpoczął Jacek Sobczak, wicemarszałek województwa. - Stąd szybciej i taniej polecimy w świat.
Chwilę potem marszałka wsparli prezesi spółki Port Lotniczy Lublin i zaproszeni eksperci od spraw lotnictwa.


Zwolennicy Niedźwiady, którzy na dzisiejszej sesji byli w zdecydowanej mniejszość musieli cierpliwie odczekać swoje, żeby wreszcie dojść do głosu. Ale kiedy już się doczekali nie zostawili na Świdniku suchej nitki. Sławomir Sosnowski, były członek Zarządu Województwa (PSL) zarzucił aktualnemu zarządowi złamanie prawa miejscowego.

- Uchwały podjęte przez poprzednie władze są wciąż ważne, a to znaczy, że lotnisko powinno powstać w Niedźwiadzie - argumentował Sosnowski. Wsparł go były marszałek, Edward Wojtas. - Rzeczą ludzką jest błądzić, ale trzeba się umieć wycofać z błędnych decyzji - zaapelował do władz województwa.

Marian Starownik, starosta lubartowski i przewodniczący rady nadzorczej spółki Międzynarodowy Port Lotniczy Lublin-Niedźwiada przygotował sobie kilkustronicowe wystąpienie. Ale po trzech godzinach zaczął tracić nadzieję, że je wygłosi. - Gdzie ja jestem? Mieliśmy tu rozmawiać, a nie robić pokaz - powiedział nam Starownik. - Na transparentach to my daleko nie polecimy.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!