sobota, 16 grudnia 2017 r.

Lublin

Szeryf Żukowski w akcji

  Edytuj ten wpis
Dodano: 19 lipca 2006, 09:40

Nie będzie kary za prawdę - stwierdził wojewoda. I podczas wczorajszej konferencji prasowej ogłosił, że znalazł nowe zajęcie dla 20-letniego Rafała i jego dziewczyny. Oboje twierdzą, że zostali zwolnieni z pracy w ośrodku wypoczynkowym,
bo poinformowali policję, że doszło tam do gwałtu.

Rafał, uczeń technikum hotelarskiego i jego dziewczyna od dzisiaj będą pracowali w innej miejscowości, w innym ośrodku. Postarał się o to wojewoda. - Porozmawiałem z właścicielem jednej z palcówek wypoczynkowych nad jeziorem - mówi Wojciech Żukowski. - Nie naciskałem. To była rozmowa partnerska. W takiej sytuacji musiałem zareagować. Po to, żeby pokazać wszystkim, że w ostatecznym obrachunku opłaca się mówić prawdę i być uczciwym.
Dlaczego Rafał stracił pracę w kuchni ośrodka wypoczynkowego "Świtezianka”? Przed tygodniem na terenie ośrodka w Okunince została zgwałcona studentka. 19-letni Przemysław K., pracownik "Świtezianki”, brutalnie zgwałcił i pobił 22-latkę. Podobnie jak Rafał i jego dziewczyna też w lecie dorabiała w ośrodku.
Nikt nie zawiadomił policji. Dopiero Rafał namówił zgwałconą dziewczynę, żeby zdecydowała się zeznawać. Policjanci szybko interweniowali. Już po dwóch godzinach od zawiadomienia 19-
letni mężczyzna był zatrzymany. W zeszłą środę został aresztowany na dwa miesiące.
Już na drugi dzień Rafał i jego dziewczyna byli bez pracy. - Gdy przyszedłem do kuchni, usłyszałem, że mogę się pakować - opowiada Rafał. - Zwolnili mnie pod pretekstem spóźnienia. Ale wszyscy wiedzą, że tak naprawdę chodziło o to, że zgłosiłem policji gwałt. Szef uznał, że to zaszkodzi ośrodkowi.
Henryk Pogonowski, szef ośrodka wypoczynkowego "Świtezianka”, twierdzi, że gdyby wiedział o gwałcie, to na pewno zawiadomiłby policję. - Tym bardziej że u nas policjanci są codziennie, bo się tu stołują - mówi. - Nie ukrywalibyśmy takiej tragedii. A ten człowiek, który u mnie pracował, został zwolniony, bo źle pracował. Tak zadecydowała szefowa kuchni. Zbieżność tych dwóch wydarzeń to tylko przypadek.
Niewykluczone, że teraz do ośrodka wkroczą kontrolerzy Państwowej Inspekcji Pracy. - Nie interweniowałem u żadnej ze służb - twierdzi wojewoda. - Ale według mnie, inspektorzy pracy sami powinni wyciągnąć wnioski.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!