sobota, 16 grudnia 2017 r.

Lublin

Szkolni oprawcy w areszcie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 8 listopada 2006, 19:54

Za znęcanie się nad młodszymi kolegami lubelski sąd aresztował sześciu absolwentów Technikum Pszczelarskiego w Pszczelej Woli koło Lublina. Po raz pierwszy szkolnych oprawców potraktowano jak zwykłych bandytów.

Gehenna uczniów klas pierwszych zaczynała się już na początku roku szkolnego. Najbardziej prześladowani byli mieszkańcy internatu. Ich "koledzy” z ostatniej klasy urządzali "manewry”. Nocą wyganiali ich z budynku, kazali robić pompki, czołgać się w błocie. Kazali dmuchać na zapaloną żarówkę "aż zgaśnie”. Ale to nie wszystko.
- Grożąc pobiciem wymuszali papierosy, konserwy, zupki w proszku, kazali kupować piwo - wymienia Andrzej Lepieszko, zastępca prokuratora okręgowego w Lublinie. - Zakwalifikowaliśmy to jako kradzieże rozbójnicze.
Uczniowie bez szemrania wykonywali rozkazy. Jeździli do rodziców po pieniądze, a potem na giełdę, żeby kupić tańsze papierosy. O swoim dramacie zaczęli mówić dopiero, gdy ich oprawcy skończyli szkołę.

- Ponieważ ich zachowanie było drastyczne, wystąpiliśmy do sądu o zastosowanie najpoważniejszego środka zapobiegawczego, czyli aresztu - mówi prokurator Lepieszko.
Sprawcy przemocy nie spodziewali się, że zostaną potraktowani tak surowo. Dobrowolnie stawili się na wezwanie prokuratury. Z przesłuchań wychodzili w asyście policji. Pierwszy z byłych uczniów został aresztowany przed miesiącem. Prokuratura nie nagłaśniała tego, żeby nie spłoszyć jego kompanów rozsianych po całej Polsce. We wtorek na przesłuchanie przyjechał Albert S. Dołączył do aresztowanych: Krzysztofa B., Andrzeja J., Tomasza S., Mateusza Z. i Jacka K.
Wczoraj wychowawcy z internatu nie chcieli komentować aresztowania ich byłych podopiecznych. Sekretariat nie chciał nas również skontaktować z Mirosławem Worobikiem, dyrektorem szkoły.
- Wychowawcy mieli sygnały o tym co się dzieje, ale nie byli świadomi, jaką to przyjęło skalę - mówi Mirosława Czuba, prokurator rejonowy w Lublinie.
Aresztowani twierdzą, że nic wielkiego się nie stało. Pożyczali tylko jakieś przedmioty u młodszych kolegów. Przekonują, że to nie oni byli prowodyrami "manewrów”.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!