poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lublin

Szpital przy Jaczewskiego: Świerzb sparaliżował oddział neurologii

  Edytuj ten wpis
Dodano: 26 kwietnia 2010, 19:13

Na całej neurologii SPSK nr 4 zostały wstrzymane przyjęcia pacjentów, a w męskiej części oddziału zabroniono odwiedzin. Wszystko przez świerzb.

– Próbowałam odwiedzić męża, który leży na neurologii. Jak tylko weszłam za drzwi, zostałam natychmiast wyproszona. Nie wiadomo dlaczego – powiedziała nam kobieta, którą spotkaliśmy wczoraj w szpitalu.

O sprawie poinformował nas Czytelnik. – Na oddziale nie ma przyjęć, bo panuje tam świerzb. Połowa personelu medycznego przebywa na zwolnieniach lekarskich, a po powrocie do pracy zarażają się z powrotem – napisał w e-mailu.

Szpital potwierdza, że ma problem ze świerzbem. Pierwszy przypadek tej choroby na oddziale pojawił się przed blisko miesiącem.

– Objawy świerzbu miała jedna z pacjentek. Podejrzanych o zarażenie było również trzech innych pacjentów. Natychmiast wdrożyliśmy odpowiednie procedury epidemiologiczne. Pracownicy zgłaszający swędzenie zostali wysłani na zwolnienia lekarskie, zastosowaliśmy leczenie. Jednak po konsultacji dermatologicznej wszystkich pacjentów i personelu choroba nie została potwierdzona. Mimo to wstrzymaliśmy na trzy dni przyjęcia pacjentów i wprowadziliśmy zakaz odwiedzin – mówi Marta Podgórska, rzecznik szpitala. – Jednak problem powrócił.

Dlaczego? – Okres wylęgania świerzbu to ok. 2 do 4 tygodni. Wtedy badania nic nie wykazały, teraz choroba zaczęła się rozwijać. Świerzb wykryliśmy u dwóch pacjentów – mówi Anna Bernaszuk, kierownik Działu Nadzoru Sanitarno-Epidemiologicznego w SPSK nr 4. – Pacjenci są zabezpieczeni. Wprowadziliśmy odpowiednie środki ochrony. W męskiej części oddziału jest zakaz odwiedzin. A na całym oddziale zostały wstrzymane przyjęcia pacjentów. Zarówno tzw. planowe, jak i ostre. Chorzy są kierowani do innych szpitali. Nie możemy ryzykować rozprzestrzenienia się choroby.

Wczoraj w szpitalu zebrała się komisja, która miała ocenić zagrożenie. – Zdecydowaliśmy, że utrzymujemy ścisły reżim sanitarny na oddziale. Na jak długo? Jeszcze nie wiemy. Okres wylęgu świerzbu to nawet 4 tygodnie, przez ten czas będzie trzeba utrzymywać odpowiednie procedury – wyjaśnia Bernaszuk. Skąd świerzb pojawił się w szpitalu? – Nie można jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Sprawdzamy to i skupiamy się na wyeliminowaniu choroby.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
kanty
Arek
lis
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

kanty
kanty (27 kwietnia 2010 o 08:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jak jeszcze trochę porządzi Kopaczowa to tylko patrzeć jak do polskich szpitali trąd zawita
Rozwiń
Arek
Arek (26 kwietnia 2010 o 23:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
I wyszed robaczek z norki i spotkał kobietę która mu na wstępie powiedziała a o sprawie poinformował czytelnik -wójciszyn ty pseudoredaktorku kit to ty możesz głupszym od siebie sprzedawać!!! specjalista od siedmiu boleści w ramce pisze że przez zarażone przedmioty świerzb się nie przenosi- hahahahhaha- jak się coś pisze to trzeba się choć trochę na tym znać a jak się nie znasz to zapytaj ( tylko kogo? -chyba wszystkich gnoju poobrażałeś) ale takie indywidua jak ty dla pieniędzy wszystko napiszą......
Rozwiń
lis
lis (26 kwietnia 2010 o 21:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Kto przywlókł zarazę - wiadomo ale jak się zarazili następni? Kontakt miedzy pacjentami? Raczej nie, bo personel także zarażony. Pewnie to nieszczelne rękawiczki "jednorazowe". Zmieniają je tak często, jak jednorazowe igły i strzykawki?
Rozwiń
SANEPID
SANEPID (26 kwietnia 2010 o 20:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Skąd świerzb pojawił się w szpitalu? – Nie można jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Sprawdzamy to i skupiamy się na wyeliminowaniu choroby. ZNALAZŁEM PRZYCZYNĘ !!!!!!!!!!! TROCHĘ WYŻEJ - CYTUJĘ - – Objawy świerzbu miała jedna z pacjentek. Podejrzanych o zarażenie było również trzech innych pacjentów.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!