niedziela, 22 października 2017 r.

Lublin

Szpital za szlabanem

  Edytuj ten wpis
Dodano: 1 grudnia 2005, 20:01
Autor: Ewa Dziedzic

Wojciech Borkowski przyjechał z chorą żoną do szpitala, aby ratować jej zdrowie, a tu oskarżono go o zamach na życie pracownika przyszpitalnego parkingu.

Pan Wojciech z podlubelskich Niemiec ma żonę chorą na serce, która wymaga szybkich interwencji medycznych. Karetka, którą wezwał 20 listopada dotarła do chorej po 90 minutach. Kiedy cztery dni później Borkowskiej znowu się pogorszyło, mąż nie ryzykował czekania na karetkę, tylko zawiózł żonę swoim samochodem na kardiologię do PSK 4 przy ul. Jaczewskiego.
- Podjeżdżam, szlaban. Krzyczę do strażnika, że wiozę chorą, trzeba się śpieszyć. Podniósł szlaban, wjechaliśmy - opowiada Borkowski. - Ratowali żonę na izbie przyjęć. Po północy wysłali mnie po leki do domu. Wyjeżdżam, przy zamkniętym szlabanie nikogo. Przejechałem po chodniku. Wracam z lekami, też strażnika nie widać. Więc znowu po chodniku.
Żonę podratowali i o jedenastej pozwolili wyjść ze szpitala. Borkowscy wsiedli do auta. Przy szlabanie strażnicy zapytali o bilet parkingowy. - Nie ma? To się szlaban nie podniesie.
Borkowski twierdzi, że nie wiedział, że musi kupić bilet. Było ciemno, nie widział tablic informacyjnych.
- Wyjeżdżaj, dziadku, jak wjechałeś. Albo płać 59 zł - nie ustępował parkingowy.
- Zacząłem wyjeżdżać, jak wjechałem: obok słupka. Ale wolniutko. A tu wyskakuje facet i krzyczy: Nie puszczę! Ja do niego: Odejdź, człowieku! Nic z tego. No to ja jechałem, on się cofał. Zatrzymałem się za parkingiem, wróciłem. Jeszcze raz tłumaczę, co i jak. Ale on krzyczy: Krzysiek, dzwoń na policję, że ci dziadek na nogę najechał!
Pojechałem do domu po pieniądze. I wróciłem na ten parking, bo nie jestem przestępcą. Czekała na mnie policja. Będę miał sprawę w sądzie grodzkim.
- Według regulaminu wjazd na parking bez biletu mają karetki pogotowia, policja i straż oraz inwalidzi i krwiodawcy - wylicza Michał Fiedor, kierownik parkingu. - Osoby uprawnione pobierają bilet z automatu i przy wyjeździe okazują się stosownym dokumentem. Kto wjedzie przypadkowo, nie wiedząc, że są opłaty, ma 15 minut na rezygnację. Parkowanie bez biletu kosztuje 59 zł. Na bilecie jest notowany czas wjazdu, kamery rejestrują wszystkie sytuacje.
Kamera zanotowała też incydent z udziałem Wojciecha Borkowskiego. Według kierownika był to atak na życie i zdrowie pracownika parkingu.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!