czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Lublin

Szpitale rezygnują z ochraniaczy

Dodano: 8 maja 2008, 21:01
Autor: Ewa Stępień

Odwiedzający chorych, wraz z jednorazówkami, wynosili ze szpitala zarazki. Dlatego placówki chcą z nich zrezygnować.

Szpital przy al. Kraśnickiej w Lublinie wycofał się z obowiązkowego noszenia ochraniaczy na buty. Podobnie kilka innych lubelskich placówek. Bo większość osób po wizycie w szpitalu chowała jednorazówki do kieszeni, by założyć je następnym razem.

Rafał Dybich z Łęcznej był wczoraj u lekarza w szpitalu przy al. Kraśnickiej. Nie wiedział, że ochraniacze nie są już obowiązkowe. W błąd wprowadziły go stare plakaty na korytarzach przypominające o tym obowiązku i automaty z foliowym obuwiem, które wciąż stoją w szpitalnym holu. - Może to dobrze, że nie trzeba. Tu jest zapewne tyle samo kurzu, co na zewnątrz - wskazuje na podłogę.

Pan Rafał przyznaje, że sam często zwijał ochraniacze po użyciu i wkładał je do kieszeni. Podobnie, jak wielu innych. Takie zachowanie wynikało z oszczędności, bo za foliowe buty trzeba zapłacić złotówkę.

- Ludzie wraz z ochraniaczami zabierali do domu bakterie ze szpitala - argumentuje Anna Zmysłowska, zastępca dyr. ds. medycznych. - Znieśliśmy ten obowiązek. Ochraniacze są teraz tylko dla chętnych.

Podobnie zrobił Dziecięcy Szpital Kliniczny oraz szpital kliniczny nr 4 w Lublinie. - Uznaliśmy, że większym zagrożeniem jest wielokrotne używanie jednorazowych ochraniaczy niż ich nienoszenie - mówi Agnieszka Osińska, rzecznik DSK.

- Ludzie dotykali ochraniaczy, a rąk nie myli. Zarazki przenoszą się głównie przez ręce, a nie na butach. Odchodzenie od ochraniaczy jest światowym trendem.
Na podobny krok zdecyduje się szpital w Białej Podlaskiej. - Jeszcze są, ale być może już niedługo... - przymierza się do zmiany Grzegorz Głowiński, zastępca ds. medycznych w szpitalu.

Są też zwolennicy jednorazówek na buty. - Jak to? Chodzi się po trawnikach, po brudzie i potem na oddział? Zdrowia życzę - dziwi się Mirosława Borowiec, dyrektor Szpitala Kolejowego w Lublinie. - Ochraniacze się sprawdzają.

Jednak z wyliczeń wynika, że odwiedzający używają jednych ochraniaczy wiele razy. Np. w kolejowym leży około 260 pacjentów. Automaty wydają około 85 par ochraniaczy dziennie. - Rodziny nie przychodzą codziennie lecz raz w tygodniu - nie zgadza się dyrektor.

Ochraniacze obowiązują w szpitalu im. Jana Pawła II w Zamościu oraz w Chełmie.

Dla Dziennika

Janusz Słodziński, zastępca wojewódzkiego inspektora sanitarnego

Ochraniacze mają swoje dobre i złe strony. Jeśli są używane zgodnie z przeznaczeniem, to wszystko w porządku.

Ale to zostało wypaczone. Do wszystkiego trzeba podchodzić z dystansem. Podobno na klawiaturze komputera jest więcej bakterii niż na desce klozetowej.
Czytaj więcej o:
Andrzej
ciechanowiczanin
Alicja
(10) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Andrzej
Andrzej (15 września 2009 o 23:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Alicja napisał:
Jeśli chodzi o jednorazowość to widziałam maszynę do foliowania obuwia. Nazywa się Galomat

widziałem galomat w szpitalu na inflanckiej - super sprawa narescie jednorazowa ochrona !!!
nie lubie wchodzic do sypialni w butach a ludzie robia to w szpitalach odwiedzając swoich bliskich
Rozwiń
ciechanowiczanin
ciechanowiczanin (8 sierpnia 2009 o 22:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nijaki Adam Walas, wspolwlasciciel Adrich(firmy fikcyjnie zarejestrowanej w stanach)przewalal swojego wspolnika Ryszarda, ktory traktowal go jak brata, na miljony dolarow.
Dzis Ryszard nie zyje a Adam buduje dom w Costa Rica.
Rozwiń
Alicja
Alicja (15 marca 2009 o 06:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jeśli chodzi o jednorazowość to widziałam maszynę do foliowania obuwia. Nazywa się Galomat
Rozwiń
Gość
Gość (7 października 2008 o 19:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ZygZag napisał:
Zawsze miałem scysje z personelem, że nie mam ochraniaczy - szczególnie zimą - nie dało ich się nałożyć na buty nr 47. Jak na mnie krzyczeli, wyciągałem paczkę ochraniaczy i przy personelu wkładałem, tzn. rozrywałem je na podeszwie.
Rozwiń
Adam
Adam (7 października 2008 o 13:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Widziałem na targach rozwiązanie dla szpitali – urządzenie to GaloMat – wyłącznie jednorazowe foliowanie butów w dodatku bez używania rąk
Można to zobaczyć na youtubie:

[url="http://www.youtube.com/watch?v=NfBSqIl_WWc"]http://www.youtube.com/watch?v=NfBSqIl_WWc[/url]
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (10)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!