poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lublin

Szpitalne sieroty

  Edytuj ten wpis
Dodano: 4 marca 2007, 18:45
Autor: Ewa Stępień

Dziewczynka urodzona i porzucona w szpitalu przy ul. Lubartowskiej w Lublinie nie ma jeszcze imienia. Ale ma dużo cioć.

Pielęgniarki rekompensują jej brak matki.

Małgorzata Flis-Gałka, położna oddziałowa delikatnie wyjmuje z łóżeczka krzyczące zawiniątko. - Głodna jest, więc płacze - przytula maleństwo.
Biologiczną matką dziewczynki jest Ukrainka. - Od kilku lat mieszka w Lublinie, sprząta dorywczo, jest stanu wolnego, ma już jedno dziecko - mówi dr Maria Migielska-Wołyniec, ordynator oddziału noworodków.
Lekarka pół żartem dodaje, że jej oddział wyspecjalizował się w opiece nad niechcianymi noworodkami, bo w ubiegłym roku miał ich kilkanaścioro. - Jestem dumna, że wszystkie urodziły się w szpitalu - dodaje. - Ile matek, tyle historii. Wspólne jest zagubienie tych kobiet, samotność, skrzywdzenie przez rodzinę. Nigdy ich nie oceniamy, nie potępiamy.

Kobiety mają do 6 tygodni na zrzeczenie się praw do dziecka, ale szpitale od razu zawiadamiają ośrodek adopcyjny. Ten szuka dla dziecka miejsca w tzw. pogotowiach rodzinnych lub pogotowiu opiekuńczym, w którym maluch przebywa do zakończenia procedury adopcyjnej i znalezienia nowych rodziców. Ale dosyć często biologiczne matki zmieniają decyzje. Po namyśle, zabierają dziecko do siebie.
Barbara Paczos, dyrektor Ośrodka Adopcyjno-Opiekuńczego w Lublinie mówi, że w ubiegłym roku 48 matek zadeklarowało oddanie dziecka, po czym 17 zrezygnowało. - W efekcie 19 noworodków trafiło do adopcji. W tym roku już dwoje dzieci ze szpitali umieściliśmy w pogotowiach opiekuńczych. A trzy ciężarne zgłosiły, że nie biorą dziecka po urodzeniu. To młode dziewczyny, bez środków do życia, a ciąża jest przypadkowa.

- W ubiegłym roku kilka kobiet deklarowało, że nie chcą dzieci, ale potem się rozmyśliły W tym roku dwie kobiety zostawiły dzieci w szpitalach - wylicza Zofia Al-Hiali, dyrektor Ośrodka Adopcyjnego w Białej Podlaskiej. - Maluchy już trafiły do adopcji. Na szczęście od dawna nie mieliśmy dzieci porzuconych w lesie, na śmietnikach.
Małgorzata Kosela, psycholog z ośrodka w Zamościu mówi, że w ubiegłym roku pięcioro noworodków ze szpitala trafiło do adopcji, w tym roku jedno. W Chełmie w 2006 roku osiem matek zostawiło dzieci. Wszystkie znalazły nowe rodziny.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!