sobota, 18 listopada 2017 r.

Lublin

Szukali haków na księży

  Edytuj ten wpis
Dodano: 9 stycznia 2007, 21:50

Twardy i ambitny mężczyzna, dlatego awansował - mówi o płk. Wacławie Domańskim, oficerze prowadzącym ks. Wielgusa, jego kolega z SB.

Domański nadal mieszka w Lublinie. Utrzymuje się z wysokiej emerytury.

W lubelskim IPN znajdują się akta osobowe Domańskiego. W sumie to ok. stu stron o nim, jego rodzinie i nagrodach, które były mu przydzielane - zwłaszcza, gdy werbował wartościowe źródła informacji.
Urodził się w 1944 r. w Kotlinach (pow. puławski). Pracę w SB zaczynał w 68 roku jako wywiadowca sekcji obserwacyjnej Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej. Później był inspektorem Wydziału IV i następnie awansował na kierownika sekcji specjalnej Wydziału IV, mającej wszelkimi możliwymi sposobami dezintegrować środowisko kościelne.
- W jego aktach nie ma informacji o tym, kogo werbował - mówi Małgorzata Choma- Jusińska, która analizowała dokumenty byłych esbeków, w tym także Domańskiego. - Takie dane znajdują się w sprawozdaniach, które nie były włączane do akt. Zawierają one numery rejestracyjne i pseudonimy. A akta osobowe to obraz kariery zawodowej i ocena funkcjonariusza w oczach pracodawcy.

Znaleźliśmy jego adres. Mieszka w bloku na jednym z lubelskich osiedli. - Taty nie ma - ucięła córka Domańskiego i odłożyła słuchawkę.
Dotarliśmy do kapitana S., który razem z Domańskim przepracował kilka lat w jednym pokoju IV Wydziału Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej. Był oficerem techniki operacyjnej. Dziś jest na emeryturze, mieszka z rodziną w domu jednorodzinnym w Lublinie: kilka pięter, ogród.
Zarówno on, jak i Domański mieli za zadanie wydobywać jak najwięcej informacji o ludziach związanych z KUL, zarówno świeckich, jak i duchownych.
- Szukało się haków. A to, że ten ksiądz ma dziecko, albo że jechał samochodem po pijanemu. I wtedy miało się ptaszka w garści - opowiada. - Ale byli też księża, których nie było czym szantażować.
Jak mówi, zwierzchnicy często wskazywali, na kogo należy zarzucić sidła. - Widocznie któryś z naszych szefów, Edward H. lub Aleksander Ch., wskazał na księdza Wielgusa, któremu potem nadano pseudonim "Grey” - stwierdza. - Czy Domański miał jakiegoś haka na arcybiskupa? Trzymał to w tajemnicy. Takie informacje przekazywał ludziom, którzy byli nad nami.
O Wacławie Domańskim mówi, że był to twardy i ambitny mężczyzna. - I nie taki gaduła jak ja, więc awansował - śmieje się.
Według jednej z ogólnopolskich gazet pułkownik Domański w 1989 roku został negatywnie zweryfikowany i odszedł ze służby. Jest emerytem.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!