wtorek, 20 lutego 2018 r.

Lublin

Nie przyznajemy się – twierdzili butnie byli funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa, oskarżeni o pobicie pod koniec lat 70.
Janusza Rożka, działacza opozycji. Wczoraj ich proces ruszył w Sądzie Rejonowym w Lublinie.

Zdzisław H., niegdyś kapitan w drugim wydziale lubelskiej Służby Bezpieczeństwa, to dziś starszy pan z 2,5 tys. zł emerytury. Co chwila wyciera pot chusteczką. Obok Józef R., najpierw komendant posterunku Milicji Obywatelskiej w Milejowie, a w stanie wojennym przeniesiony za zasługi do SB. W 1990 roku negatywnie zweryfikowany. – Rożek to był taki wiejski awanturnik – mówi, pokazując na ofiarę esbeckich represji.
30 października 1978 roku pamięta dokładnie, tak jakby to było wczoraj. – Rożek awanturował się w Banku Spółdzielczym w Milejowie – opowiada. – Poszedłem po niego razem z kapitanem SB Zdzisławem H. Chciałem tylko zabezpieczyć ład i porządek. Wzięliśmy Rożka pod pachy i pomogliśmy mu dojść na posterunek.
Według jego relacji na posterunku czekał już podpułkownik SB, który kierował specjalną grupą rozpracowującą miejscową opozycję. Eesbecy mieli tylko rozmawiać z Rożkiem. Józef R. twierdził z całą stanowczością, że nikt Rożka nie bił. Potem Rożek spokojnie poszedł do domu. – Zaprzeczam, żebym go nawet tknął – zaklinał się były esbek.
Józef R. wpierał, że polityką w ogóle się nie zajmował. Co prawda bywał u Rożka na przeszukaniach, ale tylko dlatego, że „esbecy nie umieli wypełniać protokołów”.
Zdzisław H. słuchał tej opowieści i kręcił głową. Przedstawił swoją wersję wydarzeń. – Poszliśmy po Rożka, bo rozrzucał ulotki antypaństwowe w banku – przyznał. – W posterunku komendant Józef R. kilka razy uderzył Rożka. Ale ich rozdzieliłem.
No i Rożek wiele mu zawdzięcza. Kapitan wstawiał się w jego sprawie u samego I sekretarza Komitetu Wojewódzkiego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Był przez to w konflikcie ze swoim szefem, pułkownikiem SB.
Rożek w latach 70. tworzył na Lubelszczyźnie niezależny ruch chłopski. Był wielokrotnie zatrzymywany, przeszukiwano mu mieszkania. Pod koniec lat 70. SB objęła przez to Milejów szczególnym nadzorem.
– To było jak stan wojenny – mówi Andrzej Witkowski z lubelskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej, który oskarża esbeków. – Blokowano drogi, żeby nie dopuścić na nielegalne zebrania, masowo przeszukiwano domy.
Józef R. powiedział wczoraj, że jako komendant miejscowego komisariatu był bardzo zadowolony z aktywności SB na jego terenie. – Dzięki temu nie miałem wtedy żadnego włamania – stwierdził.
Na następnej rozprawie, 30 listopada, sąd przesłucha Janusza Rożka. •
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

komentarze (0)0
polubienia (0)0
19-02-2018

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!