wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Lublin

Tacy mili esbecy

Dodano: 2 listopada 2005, 21:08

Nie przyznajemy się – twierdzili butnie byli funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa, oskarżeni o pobicie pod koniec lat 70.
Janusza Rożka, działacza opozycji. Wczoraj ich proces ruszył w Sądzie Rejonowym w Lublinie.

Zdzisław H., niegdyś kapitan w drugim wydziale lubelskiej Służby Bezpieczeństwa, to dziś starszy pan z 2,5 tys. zł emerytury. Co chwila wyciera pot chusteczką. Obok Józef R., najpierw komendant posterunku Milicji Obywatelskiej w Milejowie, a w stanie wojennym przeniesiony za zasługi do SB. W 1990 roku negatywnie zweryfikowany. – Rożek to był taki wiejski awanturnik – mówi, pokazując na ofiarę esbeckich represji.
30 października 1978 roku pamięta dokładnie, tak jakby to było wczoraj. – Rożek awanturował się w Banku Spółdzielczym w Milejowie – opowiada. – Poszedłem po niego razem z kapitanem SB Zdzisławem H. Chciałem tylko zabezpieczyć ład i porządek. Wzięliśmy Rożka pod pachy i pomogliśmy mu dojść na posterunek.
Według jego relacji na posterunku czekał już podpułkownik SB, który kierował specjalną grupą rozpracowującą miejscową opozycję. Eesbecy mieli tylko rozmawiać z Rożkiem. Józef R. twierdził z całą stanowczością, że nikt Rożka nie bił. Potem Rożek spokojnie poszedł do domu. – Zaprzeczam, żebym go nawet tknął – zaklinał się były esbek.
Józef R. wpierał, że polityką w ogóle się nie zajmował. Co prawda bywał u Rożka na przeszukaniach, ale tylko dlatego, że „esbecy nie umieli wypełniać protokołów”.
Zdzisław H. słuchał tej opowieści i kręcił głową. Przedstawił swoją wersję wydarzeń. – Poszliśmy po Rożka, bo rozrzucał ulotki antypaństwowe w banku – przyznał. – W posterunku komendant Józef R. kilka razy uderzył Rożka. Ale ich rozdzieliłem.
No i Rożek wiele mu zawdzięcza. Kapitan wstawiał się w jego sprawie u samego I sekretarza Komitetu Wojewódzkiego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Był przez to w konflikcie ze swoim szefem, pułkownikiem SB.
Rożek w latach 70. tworzył na Lubelszczyźnie niezależny ruch chłopski. Był wielokrotnie zatrzymywany, przeszukiwano mu mieszkania. Pod koniec lat 70. SB objęła przez to Milejów szczególnym nadzorem.
– To było jak stan wojenny – mówi Andrzej Witkowski z lubelskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej, który oskarża esbeków. – Blokowano drogi, żeby nie dopuścić na nielegalne zebrania, masowo przeszukiwano domy.
Józef R. powiedział wczoraj, że jako komendant miejscowego komisariatu był bardzo zadowolony z aktywności SB na jego terenie. – Dzięki temu nie miałem wtedy żadnego włamania – stwierdził.
Na następnej rozprawie, 30 listopada, sąd przesłucha Janusza Rożka. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!