czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Lublin

Taki dyrektor nam niepotrzebny

  Edytuj ten wpis
Dodano: 8 marca 2006, 20:50

Na biurko marszałka województwa trafiło pismo od 57 pracowników szpitala, w którym proszą o zmianę dyrektora. Na miejsce obecnej szefowej Mirosławy Borowiec zaproponowali jej zastępczynię – Iwonę Kłos. Gdy Borowiec się o tym dowiedziała, zwolniła wicedyrektorkę.

Według pracowników dyrektor Mirosława Borowiec (od czerwca na stanowisku dyrektora), zamiast ratować szpital, działa na jego szkodę. I mają na to dokumenty. Nie wypłaca pensji w wyznaczonym czasie, mnoży administrację, a w szpitalnej aptece brakuje leków.
Mirosława Borowiec jest zaskoczona. – Nie wiem dlaczego pracownicy występują przeciwko mnie – dziwi się. – Jeśli chcą, mogę zabrać swoją teczkę i robić na drutach. Nie muszę być dyrektorem.
Placówka – aby przetrwać – ma dwie możliwości. Zmniejszyć oddziały, bez redukcji zatrudnienia, co przedłużyłoby jego byt o dwa lata. Albo zwolnić część pracowników, co dawałoby szpitalowi szanse wyjścia z zadłużenia. – Ale pani dyrektor wybrała trzeci wariant – twierdzi Anna Sokołowska z Rady Społecznej szpitala. – Pod jej rządami zatrudnienie zwiększyło się o kilkadziesiąt etatów. Głównie w administracji.
– Pani dyrektor zatrudnia znajomych – mówi jeden z pracowników. – M. in. synową członkini związków zawodowych, rodzinę sekretarki i syna właściciela firmy Parster, która dała 4 tys. zł dotacji na szpital.
O tym, że w Szpitalu Kolejowym dzieje się źle, wiedział Stanisław Gogacz, wicemarszałek województwa odpowiedzialny za służbę zdrowia. – Prosiłem, żeby zainteresował się tym, co robi pani dyrektor – mówi Stanisław Duszak, radny wojewódzki, do niedawna szef Rady Społecznej szpitala. – Ale nie reagował. W szpitalu od dwóch lat nie było kontroli z Urzędu Marszałkowskiego. Mimo że przez ten czas zmienił się dyrektor, a kontrola NIK wykryła wiele nieprawidłowości (sprawa jest w prokuraturze).
Zarzutów jest więcej. Dyrektor Borowiec nie złożyła żadnego wniosku do Wieloletniego Programu Inwestycyjnego Województwa Lubelskiego. A wnioski o pieniądze z funduszy strukturalnych, które szpital złożył, zostały odrzucone. To oznacza, że szpital nie ma co liczyć na unijną kasę. Od kwietnia ub. roku nie zebrała się Rada Społeczna, która decyduje o wydatkowaniu pieniędzy w placówce. – Tak się robi, kiedy chce się sprywatyzować dobrą placówkę – dodaje Sokołowska.
Ale pani dyrektor się broni. – Wzrost etatów wziął się z tego, że przyjmujemy coraz więcej rezydentów i stażystów – mówi Borowiec. – Dlaczego nie złożyłam wniosków o unijne pieniądze? Bo zastałam tu siano, a nie uporządkowaną dokumentację.
Pracownicy złożyli na dyrektorkę doniesienie do Państwowej Inspekcji Pracy. •
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!