czwartek, 8 grudnia 2016 r.

Lublin

Tampon w ranie

Dodano: 6 sierpnia 2001, 11:04

Ponad 12O tys. zł odszkodowania domaga się rodzina dziecka, któremu - jak wszystko na to wskazuje - w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Lublinie podczas zszywania rany zostawiono tampon. Kawałek gazy wyjęli po kilku miesiącach lekarze w Niemczech uszkadzając przy tym nerw. Dziecko ma niesprawną rękę.

Jesienią 1997 roku zamieszkały na stałe w Niemczech 10-latek był u rodziny pod Lublinem. Grając w piłkę wpadł na szklane drzwi. Szkło zraniło go pod pachą lewej ręki. Rana była głęboka. Pogotowie zawiozło chłopca do Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Lublinie. Tam przeszedł operację, podczas której zszyto mu ranę.
Dziecko wróciło do rodzinnej wsi. Rana nie chciała się goić. Ropiała. Podejrzewano, że jest w niej obce ciało. Po pół roku od operacji w Lublinie, rana została znowu otwarta w szpitalu w Niemczech. Okazało się, że jest w niej gaza. Wokół tamponu narosła torbiel. Przy jej usuwaniu lekarze uszkodzili nerw promieniowy. Dziecko nie mogło sprawnie poruszać ręką. Przeszło jeszcze jedną operację, podczas której nerw zszyto. Chłopiec nie odzyskał pełnej sprawności ręki. Ma kłopoty z poruszaniem trzema palcami. Nerw już się nie zregeneruje.
Rodzina dziecka najpierw pozwała do sądu szpital niemiecki. Domagała się odszkodowania za przecięcie nerwu i niepoinformowanie o skutkach, które mogła przynieść operacja. Niemiecki sąd doszedł do wniosku, że podczas operacji nie doszło do błędu w sztuce lekarskiej. Nerw wrósł bowiem w kapsułę, która otoczyła tampon. Usunięcie jej bez przecięcia nerwu było bardzo trudne, bądź wręcz niemożliwe. Sąd zasądził natomiast 40 tys. marek za niedostateczne poinformowanie rodziny pacjenta o możliwych skutkach operacji.
Rodzina chłopca uważa, że do uszkodzenia nerwu doszło przez pozostawienie tamponu podczas operacji przeprowadzonej w Lublinie. Gdyby nie tampon, nie byłoby zapalenia rany i powstania torbieli, w którą wrósł nerw. Nie byłaby potrzebana operacja, podczas której przecięto nerw. Adwokat rodziny chłopca skierował do wydziału cywilnego Sądu Okręgowego w Lublinie pozew, w którym domaga się ponad 120 tys. zł odszkodowania. Pozwanym jest reprezentujący skarb państwa wojewoda lubelski. Jego pełnomocnik wniósł o oddalenie powództwa oraz powołanie biegłego, który zbadałby chłopca. Zgodnie z decyzją sądu ma to zrobić lekarz z Akademii Medycznej w Białymstoku.
W lubelskim Dziecięcym Szpitalu Klinicznym nikt nie chciał ustosunkować się do pozwu rodziny pacjenta.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO