czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Lublin

Tego Lublina już nie ma. Zdjęcia Jacka Mirosława

  Edytuj ten wpis
Dodano: 2 lutego 2014, 13:15

Jacek Mirosław, inżynier który z wyboru został fotoreporterem. Zaczynał pracę w WSK Świdnik i jak sam mówi, był duchem niespokojnym i najbardziej męczył go rygor odbijania karty pracy i przymus siedzenia w zakładzie od 7 do 15.

- Na początku lat siedemdziesiątych wysłałem kilka fotografii do "Sztandaru Młodych” i od razu trafiły na okładkę - wspomina. - Później dowiedziałem się, że w "Sztandarze Ludu” szukają fotoreportera, zgłosiłem się i zostałem przyjęty. Współczuje dzisiejszym młodym. Wtedy człowiek się nie spieszył. Był czas na wyjazdy w teren, na przemyślenie dobrego fotoreportażu, a nawet na wyskoczenie na kawę w ciągu dnia. A przecież zdjęcia trzeba było poddać obróbce, to trwało. Ale były to także czasy wymagań czy decyzji kuriozalnych. - Kiedyś dostałem polecenie, żeby zrobić zdjęcie I sekretarzowi partii - opowiada Jacek. - Ale redaktor, który mi to zlecił podkreślił: macie zrobić zdjęcie, jak towarzysz sekretarz myśli o młodzieży - śmieje się Jacek. - Kiedy indziej fotografowałem czyn społeczny przy budującym się zalewie. Towarzysz sekretarz stał z siekierką przy małym pniu, który niby to karczował, obok niego inni towarzysze. W redakcji uznano, że pień jest za mały, a trzeba było pokazać, jak ciężko pracuje. Wmontowali więc jakiś wielki, ale przecież nie było komputerów i montaż wypadł dość prymitywnie i wybuchła afera. Fotografował wszystko - od wypadków, po pracę górników w Bogdance, festiwal w Kazimierzu, wydarzenia teatralne, sportowe i tzw. scenki rodzajowe. Jak dziś opowiada, w sytuacjach drastycznych, dramatycznych, fotoreporter musiał zachować dyskrecję, nie pchać się z obiektywem w twarz żałobników czy ofiar wypadków. Na pewno do niezapomnianej należała fotograficzna obsługa wizyty Papieża w Lublinie. - Pracowało się wtedy nerwowo - przyznaje. - Ale byłem od samego początku do końca wizyty. Nie wszędzie mogłem podejść tak bardzo blisko, jak osobisty fotograf Papieża, ale zrobiłem mnóstwo zdjęć i są wśród nich bardzo dobre. Raz tylko jego zdjęcia zostały poddane cenzurze - zrobił je w czasie wizyty radzieckiego kosmonauty w WSK i okazało się, że niechcący sfotografował obiekty ściśle tajne… Ma na swoim koncie kilka wystaw, choć mógłby ich mieć kilkanaście czy kilkadziesiąt bo w domowym archiwum ma tysiące zdjęć niezwykłych, interesujących. Takich, które są zapisem minionych lat i wydarzeń. Takich, które są świetne artystycznie i stanowią ważny dokument nieodległej przeszłości. Jednak - jak przyznaje - jest trochę leniwy i mimo, że już nie pracuje etatowo, ciągle mu brak czasu, wciąż fotografuje, nadal prowadzi aktywne życie. Jacek Mirosław był fotoreporterem "Dziennika Wschodniego” skąd odszedł na emeryturę. W piątek (31 stycznia) o godz. 18 w restauracji Hades Szeroka (ul. Grodzka 21) otwarta zostanie wystawa jego fotografii "Pocztówka z Lublina”, zorganizowana przez telewizję ITVL. Zobaczymy Lublin sprzed lat, taki, który był inny taki, jakiego już nie ma.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o: Jacek Mirosław
LUB
adam
Lubelak
(9) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

LUB
LUB (2 lutego 2014 o 19:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Z MOJEJ MŁODOŚCI PAMIĘTAM DWA NAZWISKA FOTOREPORTERÓW - P.MIROSŁAW ZE SZTANDARU ORAZ P.TREMBECKI ( I JEGO SYN) Z KURIERA. ICH ZDJĘCIA TO NAJLEPSZA LEKCJA HISTORII - POWINNY BYĆ PRZYPOMINANE W KAŻDYM WYDANIU GAZETY 

Rozwiń
adam
adam (2 lutego 2014 o 17:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jedno sie do tej pory na Lubartowskiej nie zmieniło,a mianowicie szare,obskórne i zamieszkałe przez wszelkiej maści swołocz kamienice na tej ulicy.
Rozwiń
Lubelak
Lubelak (2 lutego 2014 o 16:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

"Album lubelski Wędrówki po dawnym i współczesnym mieście".
Warto mieć taką pozycję na swojej półce i wracać wspomnieniami do przeszłości.

http://www.adrem.lublin.pl/adrembooks/albumlubelski.html

Rozwiń
Hugon
Hugon (2 lutego 2014 o 15:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Kolego trzeba się było uczyć to nie pracowałbyś po kilkanaście godzin. A tak przy okazji niedouczony  człowieku, słowo zapieprzać pisze się tak Zapieprzać a nie zapiepszać. Oto twoje wykształcenie i zapiepszaj dalej.

Rozwiń
lolo
lolo (2 lutego 2014 o 14:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Siedział od 7.00 do 15.00 i odbijał kartę, nic pewnie nie robiąc, jak zresztą większość inżynierków za dobrych czasów komuny. A teraz jego koledzy inżynierowie dostają eleganckie emeryturki na które my  musimy porządnie zapiepszać po kilkanaście godzin dziennie.

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (9)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!