czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Lublin

Tego Lublina już nie ma. Zdjęcia Jacka Mirosława

Dodano: 2 lutego 2014, 13:15

Jacek Mirosław, inżynier który z wyboru został fotoreporterem. Zaczynał pracę w WSK Świdnik i jak sam mówi, był duchem niespokojnym i najbardziej męczył go rygor odbijania karty pracy i przymus siedzenia w zakładzie od 7 do 15.

- Na początku lat siedemdziesiątych wysłałem kilka fotografii do "Sztandaru Młodych” i od razu trafiły na okładkę - wspomina. - Później dowiedziałem się, że w "Sztandarze Ludu” szukają fotoreportera, zgłosiłem się i zostałem przyjęty. Współczuje dzisiejszym młodym. Wtedy człowiek się nie spieszył. Był czas na wyjazdy w teren, na przemyślenie dobrego fotoreportażu, a nawet na wyskoczenie na kawę w ciągu dnia. A przecież zdjęcia trzeba było poddać obróbce, to trwało. Ale były to także czasy wymagań czy decyzji kuriozalnych. - Kiedyś dostałem polecenie, żeby zrobić zdjęcie I sekretarzowi partii - opowiada Jacek. - Ale redaktor, który mi to zlecił podkreślił: macie zrobić zdjęcie, jak towarzysz sekretarz myśli o młodzieży - śmieje się Jacek. - Kiedy indziej fotografowałem czyn społeczny przy budującym się zalewie. Towarzysz sekretarz stał z siekierką przy małym pniu, który niby to karczował, obok niego inni towarzysze. W redakcji uznano, że pień jest za mały, a trzeba było pokazać, jak ciężko pracuje. Wmontowali więc jakiś wielki, ale przecież nie było komputerów i montaż wypadł dość prymitywnie i wybuchła afera. Fotografował wszystko - od wypadków, po pracę górników w Bogdance, festiwal w Kazimierzu, wydarzenia teatralne, sportowe i tzw. scenki rodzajowe. Jak dziś opowiada, w sytuacjach drastycznych, dramatycznych, fotoreporter musiał zachować dyskrecję, nie pchać się z obiektywem w twarz żałobników czy ofiar wypadków. Na pewno do niezapomnianej należała fotograficzna obsługa wizyty Papieża w Lublinie. - Pracowało się wtedy nerwowo - przyznaje. - Ale byłem od samego początku do końca wizyty. Nie wszędzie mogłem podejść tak bardzo blisko, jak osobisty fotograf Papieża, ale zrobiłem mnóstwo zdjęć i są wśród nich bardzo dobre. Raz tylko jego zdjęcia zostały poddane cenzurze - zrobił je w czasie wizyty radzieckiego kosmonauty w WSK i okazało się, że niechcący sfotografował obiekty ściśle tajne… Ma na swoim koncie kilka wystaw, choć mógłby ich mieć kilkanaście czy kilkadziesiąt bo w domowym archiwum ma tysiące zdjęć niezwykłych, interesujących. Takich, które są zapisem minionych lat i wydarzeń. Takich, które są świetne artystycznie i stanowią ważny dokument nieodległej przeszłości. Jednak - jak przyznaje - jest trochę leniwy i mimo, że już nie pracuje etatowo, ciągle mu brak czasu, wciąż fotografuje, nadal prowadzi aktywne życie. Jacek Mirosław był fotoreporterem "Dziennika Wschodniego” skąd odszedł na emeryturę. W piątek (31 stycznia) o godz. 18 w restauracji Hades Szeroka (ul. Grodzka 21) otwarta zostanie wystawa jego fotografii "Pocztówka z Lublina”, zorganizowana przez telewizję ITVL. Zobaczymy Lublin sprzed lat, taki, który był inny taki, jakiego już nie ma.
Czytaj więcej o: Jacek Mirosław
LUB
adam
Lubelak
(9) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

LUB
LUB (2 lutego 2014 o 19:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Z MOJEJ MŁODOŚCI PAMIĘTAM DWA NAZWISKA FOTOREPORTERÓW - P.MIROSŁAW ZE SZTANDARU ORAZ P.TREMBECKI ( I JEGO SYN) Z KURIERA. ICH ZDJĘCIA TO NAJLEPSZA LEKCJA HISTORII - POWINNY BYĆ PRZYPOMINANE W KAŻDYM WYDANIU GAZETY 

Rozwiń
adam
adam (2 lutego 2014 o 17:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jedno sie do tej pory na Lubartowskiej nie zmieniło,a mianowicie szare,obskórne i zamieszkałe przez wszelkiej maści swołocz kamienice na tej ulicy.
Rozwiń
Lubelak
Lubelak (2 lutego 2014 o 16:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

"Album lubelski Wędrówki po dawnym i współczesnym mieście".
Warto mieć taką pozycję na swojej półce i wracać wspomnieniami do przeszłości.

http://www.adrem.lublin.pl/adrembooks/albumlubelski.html

Rozwiń
Hugon
Hugon (2 lutego 2014 o 15:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Kolego trzeba się było uczyć to nie pracowałbyś po kilkanaście godzin. A tak przy okazji niedouczony  człowieku, słowo zapieprzać pisze się tak Zapieprzać a nie zapiepszać. Oto twoje wykształcenie i zapiepszaj dalej.

Rozwiń
lolo
lolo (2 lutego 2014 o 14:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Siedział od 7.00 do 15.00 i odbijał kartę, nic pewnie nie robiąc, jak zresztą większość inżynierków za dobrych czasów komuny. A teraz jego koledzy inżynierowie dostają eleganckie emeryturki na które my  musimy porządnie zapiepszać po kilkanaście godzin dziennie.

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (9)

Pozostałe informacje

18-20 sierpnia
komentarze (0)0
polubienia (1)1
17-08-2017

18-20 sierpnia

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!