wtorek, 24 października 2017 r.

Lublin

Tłukł pielęgniarkę po głowie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 5 czerwca 2006, 20:59
Autor: Ewa Stępień

Pacjent z zaburzeniami psychicznymi dotkliwie pobił pielęgniarkę. Dyrektor bagatelizuje sprawę, choć to nie pierwszy taki incydent. Pracownicy boją się rozmawiać o tym z dziennikarzem.


Chociaż wypadek był ponad miesiąc temu, pielęgniarka pracująca w Szpitalu Neuropsychiatrycznym w Lublinie jest ciągle na zwolnieniu lekarskim. Pracownicy szpitala przy ul. Abramowickiej komentują po cichu, że takiej groźnej napaści dawno u nich nie było. Pobita siostra oraz jej koleżanki z oddziału internistycznego, gdzie doszło do wypadku, w ogóle nie chcą rozmawiać. Z lękiem myślą o pójściu do pracy.
Wiemy, że pacjent z oddziału psychiatrycznego, mieszczącego się obok „interny”, dopadł pielęgniarkę na korytarzu. Bił po głowie.
– Miała szczęście, że pacjenci internistyczni jej pomogli – mówi jeden z psychiatrów. – Obrażenia miała na całym ciele, ale głównie na twarzy.
Pobita kobieta wymagała hospitalizacji. Pielęgniarka leżała na oddziale, na którym pracuje. Jego ordynator nie chce rozmawiać. A Edward Lewczuk, dyrektor szpitala, bagatelizuje sprawę. – Niektórzy przesadzają. Podbite oko, ze dwa siniaki, ogólne potłuczenia – lekceważy. – Z pacjenta był kawał chłopa. Dostał szału. A pielęgniarka była drobna.
Dyrektor dodaje, że taka napaść to incydentalny przypadek. Nic nie wspomina o innej groźnej sytuacji, do której doszło na V oddziale psychiatrycznym tego szpitala. Pacjent wpadł w szał. Rzucał w ludzi czym się da, w tym żelazną popielnicą. Dr Marek Bednarski, ordynator oddziału potwierdza: Poturbował cztery osoby: salowych i ochroniarzy. Wzywaliśmy posiłki z innych oddziałów.
Zdaniem dr. Bednarskiego, w szpitalu brakuje personelu do pilnowania chorych. – U mnie na noc zostaje tylko jeden salowy, a pacjentów jest 80. – A przepisy nie pozwalają na użycie środków obezwładniających, chociaż bardzo by się przydały w przypadku pacjentów agresywnych.
– Szpital oszczędza kosztem personelu. Tam, gdzie w zwykłym szpitalu wystarczy 2–3 salowych, w psychiatrycznym potrzeba 10 – uważa inny lekarz.
Dyrektor Lewczuk zaprzecza, jakoby obsada była za mała. – Jest wystarczająca – zapewnia. – A że się zdarzyło pobicie? Taki szpital, takie choroby.
Według dyrektora, pobicie pielęgniarki nie było ciężkie, dlatego nie zostało zgłoszone do inspekcji pracy. Halina Proskura, okręgowy inspektor pracy w Lublinie mówi, że nie zgłoszono również pobicia kilku osób z V oddziału. – A pracodawca ma obowiązek zgłaszać wypadki śmiertelne, z ciężkim uszkodzeniem ciała, zbiorowe – poucza.
Rodzina pobitej pielęgniarki zgłosiła sprawę na policję. Jednak – jak nam przekazał Witold Laskowski z lubelskiej policji – prokuratura umorzyła postępowanie.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!