poniedziałek, 5 grudnia 2016 r.

Lublin

To dopiero jajka

Dodano: 30 marca 2003, 22:38

Najpiękniejsze pisanki w Polsce pisze pani Krystyna Matysiak z Urzędowa – twierdzi starosta kraśnicki, który unikatowe wyroby typuje do polskiej księgi rekordów i osobliwości. Wydawca encyklopedii niezwykłości potwierdza: zgłoszone do rekordu pisanki to rewelacja.

– Zobaczyłem pisanki przysłane na kiermasz jaki właśnie organizujemy. Jak żyję tak ładnych nie widziałem – mówi Jarosław Stawiarski. – Od razu wpadłem na pomysł, żeby te cudeńka wypromować. Nie wiem, czy gdzieś w Polsce powstaje coś równie pięknego.
Pomysł bicia rekordu na najciekawszą pisankę zyskał właśnie akceptację wydawcy Polskiej Księgi Rekordów i Osobliwości – Kroniki Rabkolandu. – Jesteśmy zachwyceni mrówczą pracą tej pani. Dotychczas o niczym takim nie słyszeliśmy. Towarzystwo jednogłośnie przychyla się do propozycji starosty – mówi Małgorzata Gęborek, naczelny kontroler.
Co na to sama zainteresowana? – Jestem w szoku. Boję się co to będzie – mówi Krystyna Matysiak.
Pani Matysiak maluje skorupki szyszkami olszyny i potem płatkami cebuli. Jej pisanki mienią się odcieniami brązu. Osobliwością są jednak wzory. – Pisanka ma przypominać o radosnych świętach zmartwychwstania, dlatego z jednej strony jest twarz Pana Jezusa, z drugiej zawsze jakiś motyw dla dzieci: kaczuszka, ptaszek, zajączek, aniołki i wiosenne motywy kwiatowe na przykład konwalie – mówi autorka.
Przyznaje, że od dziecka robiła pisanki przed świętami. Twarze skrobie od 4 lat. – Początkowo nie mogłam sobie poradzić, kontury postaci uciekały. Obraz wyglądał jak w krzywym lustrze.
Jest amatorem. Wprawdzie od najmłodszych lat lubiła rysować, ale pisanie jajek to przecież coś innego. – To jak tworzenie obrazu na kliszy fotograficznej. Tam, gdzie na papierze rysuje się kreskę, na jajku odwrotnie. Ale można się tej sztuki nauczyć.
Jeszcze nie skończą się jedne święta wielkanocne, a już pisze pisanki na kolejne. Pasji poświęca prawie codziennie 12–14 godzin. I tak przez cały rok. Mąż Andrzej wyręcza ją w gotowaniu, zakupach i sprzątaniu. – Ja jestem jak Marysia w komedii „Poszukiwany poszukiwana” – mówi jej małżonek.
Jak wygląda warsztat? Skromnie: wszystko co potrzeba do pisania pisanek trzyma w małej kosmetyczce. – Jeden skrobaczek i drugi bardzo ostry do żłobienia szczegółów takich jak rzęsy – pokazuje narzędzia przypominające śrubokręty. Dostała je w prezencie od szwagra ze Stanów Zjednoczonych.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO