wtorek, 17 października 2017 r.

Lublin

Tragedia na Czubach. Poparzony nastolatek nie żyje

  Edytuj ten wpis
Dodano: 11 marca 2014, 14:02
Autor: (jsz)

W szpitalu w Łęcznej zmarł 14-letni chłopiec, który targnął się na swoje życie. Nastolatek najprawdopodobniej oblał się łatwopalną substancją i podpalił. Rodzice stracili jedynego syna.

Do tragicznych wydarzeń doszło w poniedziałek przed południem, w rejonie ul. Onyksowej na Czubach. Według świadków, 14-latek, cały w płomieniach wybiegł na ulicę z pobliskiego wąwozu. Karetka przewiozła go do szpitala przy al. Kraśnickiej. Stamtąd trafił do Wschodniego Centrum Leczenia Oparzeń w Łęcznej. Filip zmarł w poniedziałkowe popołudnie. - Nie udało się go uratować, poparzenia obejmowały blisko 100 procent powierzchni ciała - wyjaśnia Janusz Wójtowicz, rzecznik Komendanta Wojewódzkiego Policji w Lublinie. - Początkowo nie można było ustalić jego tożsamości. Zakładaliśmy, że jest to mężczyzna w wieku od 20 do 30 lat. Po południu, kiedy policjanci wciąż próbowali ustalić, kim jest poparzony człowiek, rodzice Filipa zgłosili zaginięcie syna. - Chłopiec nie pojawił się w szkole - dodaje Wójtowicz. - Rozpoczęto poszukiwania. Przy poparzonym człowieku udało się zabezpieczyć fragmenty ubrania i nadpalony portfel bez dokumentów. W ten sposób policjanci skojarzyli wypadek na Porębie z informacją o zaginionym gimnazjaliście. - Wstępnie ustaliliśmy jego tożsamość. Całkowitą pewność dadzą jednak dopiero badania DNA - przyznaje Wójtowicz. - Z dotychczasowych ustaleń wynika, że chłopiec oblał się łatwopalną substancją, a następnie podpalił. Policjanci wyjaśniają dokładne okoliczności zdarzenia. Sprawdzą, czy ktoś nie wpływał na 14-latka, co z kolei mogło doprowadzić do tragicznych wydarzeń. Filip był jedynakiem. Jak zapewnia policja, zostali objęci opieką psychologa. Mundurowi rozmawiali również z nauczycielami i uczniami szkoły, do której chodził 14-latek.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o: Lublin policja podpalenie
ewa
dobra rada
tragizm
(13) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

ewa
ewa (16 marca 2014 o 15:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

dobra rada! ty cymbale jak bedziesz mial dziecko to mu przekaz swoja rade przyniesie tobie rozlos

Rozwiń
dobra rada
dobra rada (15 marca 2014 o 18:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

To musiał być jakiś desperat . Jak już tak chciał się podpalić to mógł to zrobić jak Tusk przyjedzie, albo przed biurem poselskim PO. Ewentualnie w ratuszu lub na Placu Litewskim. Chodzi o to że wtedy było by to bardziej medialne i sprawa była by politycznie nagłośniona co było by dobre teraz w okresie przedwyborczym. A on się podpalił w jakiś chaszczach, za 3 dni wszyscy o tym zapomną bo wiadomo musiał być szurnięty by zrobić to w takim miejscu. W latach 50 pewien facet podpalił się na stadionie w Warszawie podczas dożynek. Do dzisiaj piszą o nim nawet w książkach nauki historii. To był gość.

Zrób to samo będziesz sławny.

Rozwiń
tragizm
tragizm (14 marca 2014 o 20:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Ani przez chwilę nie wierzę, że czternastolatek mógł sam oblać się benzyną i podpalić - wśród gimbazy nie ma AŻ takich kretynów!

To jest albo jakiś tajemniczy wypadek albo zbrodnia - tertium non datur!

Kiedy ma się czternaście lat - w dzisiejszych czasach ma się świat u stóp i nie ma pod słońcem takiego powodu, dla którego warto sobie odebrać życie, zwłaszcza w tak barbarzyński sposób!

Nic o nim nie wiesz a sie wypowiadasz. Myslenie nie boli, Polecam.

Rozwiń
starsza blizniaczka
starsza blizniaczka (14 marca 2014 o 20:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

To byl bardzo empatyczny chlopak. Uwiezcie ze gdybyscie go znali nigdy nie pisalibyscie takich glupot, a nawet jak sie kogos nie zna to wypadaloby czytac i myslec nad tym co sie publikuje.

Rozwiń
ja
ja (13 marca 2014 o 06:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Znałam go i nigdy nie przypuszczałam że odbierze sobie życie :c
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (13)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!