wtorek, 24 października 2017 r.

Lublin

Tragiczny wypadek w Wólce. Dlaczego opinia biegłego była korzystna dla policjanta?

  Edytuj ten wpis
Dodano: 12 lipca 2014, 14:00

Jest zwrot w sprawie tragicznego wypadku w Wólce. Wyniki przeprowadzonego na miejscu eksperymentu nie zgadzają się z wcześniejszymi ustaleniami biegłego. Uznał on, że piesza przyczyniła się do wypadku, a policjant już niekoniecznie.




19-letnia Kasia zginęła w grudniowy wieczór ub. roku na przejściu dla pieszych w podlubelskiej Wólce. Potrącił ją policjant z Łęcznej. Witold B. uciekł z miejsca wypadku, ale po kilku dniach został zatrzymany. Na zakończenie śledztwa czeka w celi.

Powołany w tej sprawie biegły przygotował opinię w dużej mierze korzystną dla policjanta. Uznał, że aby uniknąć zderzenia, Witold B. musiałby widzieć nastolatkę z odległości co najmniej 38 metrów. Czy tak było? Zdaniem biegłego nie można tego ustalić. W tej sytuacji wątpliwości działają na korzyść kierowcy. Ekspert zbadał kilka wersji zdarzeń i jego zdaniem w każdej z nich to piesza zachowała się nieprawidłowo. Jego zdaniem mogła nie wchodzić na pasy, bo powinna widzieć nadjeżdżający samochód.

Witold B. uderzył w nastolatkę, odrzucając ją na ponad 20 metrów. Dziewczyna miała zmiażdżone kolana. Ustalono, że policjant jechał z prędkością 58-65 km/h. Zdaniem biegłego, prędkość nie miała wpływu na przebieg wypadku. Ekspert przyznał, że kierowca powinien zwalniać przed każdym przejściem, jednak jego zdaniem, takie zachowania prowadzą do zakłóceń w płynności ruchu.

Z tymi ustaleniami nie zgodziła się rodzina ofiary. W rezultacie, na miejscu wypadku przeprowadzono eksperyment procesowy. Miał on wyjaśnić m.in., w którym momencie Witold B. zobaczył pieszą. Pierwsza opinia eksperta powstała w niespełna dwa tygodnie. Nad kolejną biegły pracuje od początku czerwca, bo po eksperymencie pojawił się cały szereg wątpliwości.

- Skierowaliśmy do biegłego wniosek o uzupełnienie opinii. Przedstawiliśmy 38 dodatkowych pytań - wyjaśnia Jerzy Gałka, zastępca szefa Prokuratury Rejonowej Lublin Południe. - Chcemy się dowiedzieć, czy w świetle wyników eksperymentu podtrzymuje swoje dotychczasowe ustalenia. Jeszcze nie dostaliśmy odpowiedzi. Jeśli jego opinia zaprzeczy wynikom eksperymentu, to nie jest wykluczone, że powołamy innego eksperta.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że wyniki eksperymentu nie zostawiły na opinii biegłego suchej nitki. - Wcale mnie to nie dziwi - mówi Jan Piszyk, ojciec zmarłej Kasi. - Uczestniczyłem w eksperymencie. Pozorantka na pasach była widoczna ze znacznie większej odległości niż 38 metrów. Co ważne, znajdowała się na tle bardzo jasnego budynku. Jeśli kierowca zachował odpowiednią uwagę, musiał ją widzieć.

Witold B. podróżował z żoną i psem. W śledztwie wyjaśnił, że zobaczył pieszą, kiedy była tuż przed maską jego samochodu. Nie miał szans jej ominąć. Nie wcisnął hamulca. Zatrzymał się chwilę i odjechał. Rodzinie powiedział, że potrącił sarnę.

WIDEO

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o: Lublin policja
Odszkodowania AnLex
gość :)
Marian
(27) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Odszkodowania AnLex
Odszkodowania AnLex (23 lipca 2014 o 10:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Co prawda opinii nie czytałem, ale na pierwszy rzut oka wydaje się ona skandaliczna. Biegły podważa sens przepisów prawa o ruchu drogowym powołując sie na płynność ruchu???!!! Czy ktoś aby przypadkiem nie powinien zastanowić się nad tym, czy ten biegły ma kwalifikacje do tego by być biegłym?

Rodziona powinna zawnioskować o uzupełnienie opinii lub powołanie nowego biegłego w trybie 201 kpk z ewentualnym wnioskiem o zbadania sprawy przez biegłych z Instytuty Sehna w Krakowie. Poza tym wniosek o powołanie biegłego z zakresu toksykologii w celu określenia jak stan pod wpływem alkoholu wpływnął na postrzeganie i czas reakcji.

Jeśli rodzina będzie chciała osobiście bezpłatnie pomogę takie wnioski przygotować.

Rozwiń
gość :)
gość :) (14 lipca 2014 o 22:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Jak się nazywali biegli?

Janusz Mierzwiński

Rozwiń
Marian
Marian (13 lipca 2014 o 10:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

To Pies wiec jak ma znajomosci to bedzie go kazda kur..a bronila z tej samej zlodziejskiej innstucij  bo oni tak tam maja wlasnie po ukladane w glowie swoj swojego bedzie bronil choc zabil niewinna dzieqczynke  zamiast ac mu dozywocie to posiedzi z 5 lat gora i go puszcza bo przeciesz jak policyjniej szma...e mozna taki wyrok jak dozyowocie wpier..polic  skoro to on zekomo  jest srouzem prawa haha.. gdyby to zrobil normalny zwykly Kowalski to odrazu by dostal conajmniej 25 za zabicie pod wplywem gazu ale ze to pies to te wszystkie organy scigania beda robic tak zeby mimo wszystko dostal jak najmniej chyba ze trafi sie sedzia czy rpokurator jako normalny czlowiek ktory powinien osodzic tego Psa jak zwyklego czlowieka i wyjeb..c myu normalna pajde dozywocia za to co z robil  bo zabral zycie Mlodej Dziewczynce smeszny obronca polskiego prawa haha .. ale wydaje mi sie ze to wszytsko jest ukartowane i oczywiscie dziala w tym wszystkim ta polska mafia organuw scigania  i robia tylko tak zeby nie zostalo to morderstwo bez jakiego kolwiek sladu ale zrobia tak zeby poscic lachudre po najmniejszym wyroku jaki nawe mu sie nie przysluguje ale niestety takie jest polskie prawo dla tego Jeb.c Sad Zad I Policje  akie jest moje zdanie na ten temat

Rozwiń
bart
bart (13 lipca 2014 o 09:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Przypominam artykuł z "Dz. Wsch." z 12 marca.

To małżeństwo to banda mataczy.

„Żona byłego policjanta, który śmiertelnie potrącił 19-letnia Kasię usłyszała prokuratorskie zarzuty.

Śledczy dowiedli, że feralnego dnia jechała wraz z mężem, a później kryła go w śledztwie. Kobieta przyznała się do winy.

Nie udzieliła pomocy pokrzywdzonej, znajdującej się w wyniku potrącenia samochodem kierowanym przez jej męża Witolda B. , w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia.

Utrudniała postępowanie karne w sprawie wypadku.

Pomagała mężowi uniknąć odpowiedzialności za przestępstwo i w tym celu zacierała ślady, ułatwiając mu oddanie do warsztatu samochodu Volkswagen Passat.”

Rozwiń
Zenek
Zenek (13 lipca 2014 o 07:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Koleś ma plecy i robią co mogą, żeby tylko łachudrę wypuścić. Mam nadzieję, że jednak posiedzi

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (27)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!