czwartek, 19 października 2017 r.

Lublin

Turystka z Lublina w Tunezji: Zamierzam tu zostać do końca urlopu

Dodano: 29 czerwca 2015, 07:55

Rozmowa z Grażyną Wójcik, turystką z Lublina, która jest na urlopie w Tunezji

• Mieszka pani w hotelu w Nabulu. To około 100 kilometrów od kurortu Susa, gdzie w piątek w zamachu terrorystycznym na plaży zginęło 39 osób. Jak się Pani o tym dowiedziała?

Najpierw od koleżanki, która zadzwoniła do mnie z Lublina. Szef z pracy dopytywał, czy ze mną wszystko w porządku, bo usłyszał o zamachu. Dopiero wieczorem wszystko zobaczyliśmy w tunezyjskiej telewizji. Wcześniej przez pół dnia w hotelu nie działały telewizory.

• Obsługa hotelowa również o niczym nie informowała?

Nie. Czuliśmy, że może się coś dziać, bo pojawiło się trochę więcej obstawy, tajniaków z krótkofalówkami. Ale z drugiej strony już wcześniej na ulicach było widać policję. Odnoszę wrażenie, że oni nie chcieli, żebyśmy się przestraszyli tej sytuacji.

• I turyści rzeczywiście się nie boją?

W sobotę rozmawialiśmy z rezydentką z naszego biura podróży, która obsługuje w sumie 12 hoteli. I mówiła nam, że jak dotąd nikt nie zgłaszał chęci wyjazdu.

• A pani?

Na to, żeby wyjechać na wakacje oszczędzałam przez cały rok. A ubezpieczenie wyjazdu nie obejmuje takich sytuacji jak zamach terrorystyczny. Nikt nie zwróci mi pieniędzy za skrócony pobyt, a przyjechałam tu zaledwie dzień przed atakiem. Dlatego na razie nie zamierzam wcześniej wracać. Ludzie, z którymi przyjechałam do tego samego hotelu, mówią tak samo.

• Czuje się pani bezpiecznie?

Tak jak wspomniałam pojawiło się jeszcze więcej ochrony. I normalnie wychodzimy z hotelu. Byliśmy w sobotę na targu i wszędzie czuje się obecność tajniaków. Tak samo na plaży.
Cały czas widać ludzi, którzy nas obserwują.

• Po poprzednim, marcowym zamachu w Muzeum Bardo w Tunisie nie obawiała się pani wyjazdu do Tunezji?

W Lublinie jeżdżę na taksówce i dużo rozmawiam z pasażerami. Ludzie, którzy jeździli do Tunezji mówili, że nie ma zagrożenia. Poza tym wydawało mi się, że po poprzednim zamachu drugi raz do czegoś takiego nie dojdzie.

• Przedstawiciele polskiego rządu nie namawiają na miejscu turystów do powrotu?

Nasza rezydentka rozmawiała z konsulką. I wiemy, że jest możliwość powrotu, ale turysta musi sam zgłosić taką chęć. Ja, jeśli nic nie będzie się dziać, zamierzam zostać do końca urlopu.

Krwawy piątek

Zamachowcem z kurortu Susa był 23-letni Saifedin Rezgui. Student z karabinem w ręku szedł po plaży i strzelał do wypoczywających turystów. Zabił 39 osób, a 36 ranił. Sam został zastrzelony po wymianie ognia z policją. Atak został pochwalony przez Państwo Islamskie. Tego samego dnia doszło również do zamachów terrorystycznych w Kuwejcie i we Francji.

WIDEO

Czytaj więcej o: tunezja
Gość
Gość
Monia
(7) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (30 czerwca 2015 o 11:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Caly rok zbierac pieniadze, zeby wyjechac na wyvieczke tam gdzie praktyvznie tylko hotel, woda i piaskownica, to na prawde trzeba byc nierozgarnietym, pani wydawalo sie ze drugi.raz sie nie wydarzy hehehe, ludzie w taksowce mowili, ze nie ka zagrozenia hehehe a ja ci mowie, ze. W panstwie is nie ma zagrozeniq, wierzysz mi, czy najpierw taksowka musze sie przejechac? Temat na miare artykulu, glupota sama sie wyeliminuje
Rozwiń
Gość
Gość (29 czerwca 2015 o 20:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

wcale mi nie szkoda takich patafianów jak zginą, bo robią to na własne życzenie

Rozwiń
Monia
Monia (29 czerwca 2015 o 13:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

A ja chciałbym wiedzieć, jakim trzeba być kretynem, by na miejsce wypoczynku wybierać kraje o wysokim ryzyku zagrożenia wojennego lub terrorystycznego? Brytyjski MSZ na swojej stronie internetowej nawet publikuje specjalną listę krajów, do jakich wyjazd jest odradzany. Wystarczy przeczytać. Wystarczy też od czasu do czasu zainteresować się aktualną sytuacją na świecie, by wiedzieć, jakich miejsc unikać.

Dokładnie, zadaję sobie to samo pytanie...

Planując tegoroczny urlop z góry skręśliliśmy Tunezję, Egipt i Turcję

Lepiej dmuchać na zimne niz póżniej żałować

A najbardziej rozbroiła mnie wczoraj wypowiedź turystyki, która z 2 wnukami właśnie wyleciała do Tunezji - "ona niczego się nie boi, ma nadzieję, że wrócą szczęśliwe"

A co jeśli nie wrócą albo wrócą ranni ?

Co w głowie mają wtej sytuacji rodzice tych dzieci, które puszczają je na wakacje z babcią do niebezpiecznego kraju ?

Moim zdaniem powinni teraz przed wylotem podpisywać dokument, że są świadomi zagrozeń i w razie leczenia, kosztów transportu po urazach czy  transportu zwłok są obarczeni oni lub najbliższa rodzina, nie PODATNICY! Ewentualnie niech płaci za to organizator wycieczki skoro dalej promuje niebezpieczne kierunki

Rozwiń
Gość
Gość (29 czerwca 2015 o 13:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A ja myślę, że państwo polskie nie powinno brać jakiejkolwiek odpowiedzialności za osoby jak ta pani. sama powinna ponosić ryzyko wyjazdu do państw niebezpiecznych. A jak się coś złego wydarzy, to od razu państwo (marszałek województwa0 musi organizować ewakuację. Niby dlaczego? I dlaczego za nasze podatki?
Rozwiń
Gość
Gość (29 czerwca 2015 o 10:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jak dla mnie bomba-niech jezdza.....darwinizm zrobi swoje:-)
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (7)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!