wtorek, 17 października 2017 r.

Lublin

Tuż po wypadku 19-latka jeszcze żyła. Policjant uciekł

  Edytuj ten wpis
Dodano: 25 listopada 2014, 15:30
Autor: (jsz)

Proces policjanta, który śmiertelnie potrącił pieszą zbliża się do finału. Świadkowie potwierdzili, że Witold B. uciekł zaraz po wypadku. Ranna nastolatka jeszcze żyła.

- Widziałam postać w świetle reflektorów, uderzenie, jej lot i upadek na jezdnię - zeznała podczas wtorkowej rozprawy 30-letnia Renata J. Jest jednym ze świadków wypadku z 14 grudnia ubiegłego roku. Na przejściu dla pieszych w podlubelskiej Wolce zginęła wówczas 19-letnia Kasia. Potrącił ją Witold B., policjant z Łęcznej.

- Zatrzymał się na chwilę, po czym odjechał i skręcił w boczną drogę - wyjaśnił przed sądem mężczyzna, z którym podróżowała 30-latka. - Podjechaliśmy w miejsce wypadku i wezwaliśmy pomoc.

Para jechała od strony Świdnika Dużego. Czekali na skrzyżowaniu, kiedy minął ich passat Witolda B. Parę sekund później doszło do wypadku. Według świadków, kierowca nie hamował.

Jeszcze żyła

- Potrącona kobieta dawała oznaki życia. Miała wyczuwalny puls i oddech, ruszała głową - wyjaśniała Renata J. - Dlatego jej nie reanimowaliśmy. Kiedy na miejsce przyjechali ratownicy, podłączyli ją do aparatury i stwierdzili, że "nie ma już nic”. Nie podjęli reanimacji. Przykryli ją workiem i nic nie robili.

Kasia zmarła na miejscu zdarzenia. Nie dotarła do chłopaka, z którym umówiła się na spotkanie w Lublinie.

- Rozmawialiśmy przez telefon. Pytała, czy gdzieś się wybierzemy. Powiedziała, że jest przy przejściu. Wtedy usłyszałem uderzenie i jej telefon zamilkł - zeznał 19-latek.

Po paru dniach policjanci namierzyli sprawcę wypadku. Witold B. został zatrzymany na komendzie w Łęcznej. Wcześniej wstawił swój samochód do zaprzyjaźnionego warsztatu w Spiczynie.

- Jego zachowanie mnie uśpiło. Był spokojny i opanowany. Powiedział, że potrącił sarnę - wyjaśniał przed sądem mechanik. - Byli u mnie policjanci i pytali o ciemne uszkodzone auto. Powiedziałem, że takie do mnie nie trafiło, że mam tylko zielonego passata Witolda B. Policjanci porozmawiali ze sobą i odjechali. Nie wiem, czy oglądali to auto.

Kłamstwo

Szybko okazało się, że historia o potrąceniu sarny to kłamstwo. Kłamał nie tylko Witold B., ale i jego żona Monika. Feralnego dnia jechali razem. Później żona policjanta próbowała kryć małżonka. Teraz razem z nim zasiada na ławie oskarżonych. Odpowiada za zacieranie śladów i utrudnianie śledztwa.

- Kiedy zatrzymano jej męża płakała. Mówiła, że gdy doszło do wypadku była w domu - zeznała w sądzie koleżanka Moniki B. - Przeniosła się do mnie na jakiś czas. Później, kiedy przejeżdżaliśmy obok miejsca wypadku poprosiła mnie, żebym się zatrzymała. Zapaliła znicz. Było to już po tym, jak postawiono jej zarzuty, a sprawa została upubliczniona.

Podczas wtorkowej rozprawy mieli zostać przesłuchani krewni Moniki i Witolda B. Wszyscy skorzystali jednak z prawa do odmowy składania zeznań. Sąd uchylił dozór policyjny wobec żony policjanta.

Ogląda TV, sprząta, widuje się z bliskimi

Nie zgodził się jednak, by główny oskarżony odpowiadał z wolnej stopy. Nie pomogła dobra opinia z aresztu. Wynika z niej, że Witold B. siedzi z innymi, byłymi policjantami. Zachowuje się wzorowo, dostał już trzy nagrody. Ogląda telewizję, sprząta oddział i regularnie widuje się z bliskimi.

Decyzją sądu Witold B. ma pozostać w areszcie do 2 marca. Możliwe, że będzie już wtedy po wyroku.

Na 20 stycznia zaplanowano bowiem mowy końcowe.

WIDEO

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o: policja wypadek Wólka
kutafon
ciekawski deebil
pedał
(8) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

kutafon
kutafon (25 listopada 2014 o 20:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

zbysiu chyba jesteś z tej samej firmy

Rozwiń
ciekawski deebil
ciekawski deebil (25 listopada 2014 o 19:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

panie moderatorze,czemu tak szybko artykuł zszedł z pierwszej strony? pewnie przypadkowo

Rozwiń
pedał
pedał (25 listopada 2014 o 19:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

a niech ch*** grypsuje

Rozwiń
chuj
chuj (25 listopada 2014 o 19:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

i takie ku*** stoją na straży prawa

Rozwiń
kierowca bombowca
kierowca bombowca (25 listopada 2014 o 17:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

6 promili,jak on mógł jeszcze uciekać,ale chleją ale chleją,a gdzie kontrola wewnętrzna ??

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (8)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!